niedziela, 4 listopada 2012

Lustereczko powiedź przecie, którą Śnieżkę wybierzecie?

Filmowe podsumowanie tygodnia part 2

Jak nie superbohaterowie to baśnie. Jak widać potrzebujemy ckliwych historyjek o zwycięstwie dobra nad złem. Jeżeli jedna  produkcja odnosi sukces, zaraz sięga się po kolejną. Słyszałam o planach Angeliny Jolie odnośnie ekranizacji Śpiącej Królewny. Ciekawa jestem kiedy powstanie kolejna filmowa Piękna i Bestia, Kopciuszek (ale nie kolejne Cinderella Story), może doczekamy się Małej Syrenki?




Na razie doczekaliśmy się 2 Królewien Śnieżek w jednym roku. Całkiem od siebie różnych, na szczęście, ale którą wybrać? No cóż, należy obejrzeć obie. Ja wiem, że to już chwilę po premierze, ale nigdy nie jest za późno na nadrobienie zaległości.




Królewna Śnieżka/ Mirror Mirror







We wstępie zaznaczę, że nie był to mój faworyt. Długo wzbraniałam się by to obejrzeć, ale teraz z czystym sumieniem podkreślę, że nie żałuję.

Mirror, mirror to przepiękna baśń. Inaczej nie można tego określić. Począwszy od przepięknego rozpoczęcia, każda kolejna minuta utwierdzała mnie w tym przekonaniu. Niezwykle cukierkowy i bajkowy klimat ani na moment nie wydał mi się przesadą. Na miłość Boską to przecież bajka! Piękne kostiumy, przepiękna sceneria i bardzo dobra obsada. 

Bałam się, ze to filmik dla dzieci, ale w rzeczywistości to bajka dla wszystkich. Cały czas się uśmiechałam, często wybuchałam śmiechem, a jak ujrzałam Sean Bena w roli króla to aż zaklaskałam w dłonie. 

Znam dość dobrze całą tę historię. Na potrzeby filmu została ona troszeczkę poprzekręcana, ale zrobiono to rewelacyjnie, nie zatracają najistotniejszych motywów baśni.

Zacznijmy od krasnoludków. Pamiętam do dnia dzisiejszego piosenkę  jaką śpiewały disnejowskie krasnale idąc z kilofami do pracy. W filmie…. mamy wyrzutków, którzy napadają na ludzi w dość niesłychany sposób. Nie dość, że to złodzieje to do tego są bandą… niezwykle zabawnych facetów, o różnych osobowościach, którzy byli taką wisienką na torcie.

Małe wtrącenie. Z zasady nie oglądam filmów z polskim dubbingiem (no chyba, że to bajka, albo Asterx i Obelix), dla mnie to profanacja, niszczenie filmu, czasami uważam, że to wręcz zbrodnia i powiem szczerze, śmieszą mnie ci którzy wola obejrzeć film z dubbingiem a nie z napisami. (dobra lektor może być…) No mniejsza o to. W przypadku Mirror, mirror nie miałam za bardzo wyboru. Ale już pierwsze słowa padające w filmie utwierdziły mnie w przekonaniu, ze może nie będzie tak źle. Brawo dla Agaty Kuleszy, spisała się Pani znakomicie!

Wracając do tematu. Dialogi (nie wiem jak w oryginale) w polskiej wersji językowej były świetne. Krasnoludki zaskarbiły sobie moje serce.

Następny na liście jest książę. Najbardziej książęcy jaki mógł być, nie był tu ani za słodki ani zbyt waleczny. Był to książę z bajki. Zabawny, uroczy, który  nie chce zmieniać sprawdzonych zakończeń popartych badaniami opinii publicznej. I chwała mu za to.

Najważniejsza jest tu jednak Śnieżka (chociaż na początku filmu dowiadujemy się, że jest on o królowej…) Na pierwszy rzut oka na plakat widać, że bardzo się postarano by imię dziewczyny odpowiadało jej wyglądowi. Lily Collins to Śnieżka idealna. Słodka, piękna i zabawna. (niepotrzebnie jednak śpiewa w pewnym momencie…) Ale te jej urocze minki i wielkie oczy spowodowały, że widziałam w niej Królewnę. 

Prawdziwą gwiazdą filmu jest świetna w swojej roli Julia Roberts. Jako zła królowa wypada fantastycznie. Nie jest piekielnie złą macochą tylko taką co to niby jest wspaniała a tak naprawdę to wiedźma w ładnej sukience ( swoją drogą wielkie brawa i pokłony za wspaniałe kostiumy całej obsady), która tylko zastanawia się jak tu znaleźć przystojnego, bardzo dzianego faceta, który zapłaci za jej zabiegi upiększające. Julia dodaje czaru całej opowieści. Jest świetna w swojej roli, a byłam pewna, że wypadnie katastrofalnie. Ależ ja się myliłam.

Może i rzeczywiście film wydaje się słodki i totalnie nierealny, ale utrzymany jest w konwencji baśni. Zadbano o każdy detal by bajka trwała przez te prawie 2 godziny. Wydaje mi się, ze niestety kolejny film o którym napiszę był lepiej promowany i Mirror mirror nie zostało należycie docenione. 
Ja biję się w piersi i mówię tak! dla tej klasycznej, kolorowej baśni bez zbędnego łubu-dubu i latających ostrzy, wybuchów, których tak pełno w dzisiejszym kinie.






Królewna Śnieżka i Łowca/ Snow White and the Huntsman







Ten film od początku wzbudzał u mnie duże emocje. Widząc zwiastun wiedziałam, że to coś dla mnie. Z czasem mój zapał jednak malał, najpierw usłyszałam o tym kto gra Śnieżkę, a później dowiedziałam się, że reżyserem nie jest Tim Burton (tak jak byłam przekonana przez pół roku) więc wyszło na to, że nie widziałam filmu w kinie.

No ale i nadszedł na niego czas.

Królewna Śnieżka i Łowca to produkcja, która ma tyle wspólnego z piękną baśnią co ja z fizyką. Jest to opowieść z pewnością nie dla dzieci i nie na niedzielne popołudnie w gronie rodzinnym. W zasadzie to nie ma to nic wspólnego z historią jaką znam i mało tu Śnieżki w Śnieżce. Ciężko też powiedzieć czy film jest dobry. Z jednej strony to zaskakujący, ciekawy i oryginalny film, z drugiej wywrócenie klasycznej baśni o 180 stopni.  

Poza tym wydaje mi się, że już gdzieś to widziałam, tylko gdzie?… A no tak: Burtonowskie podejście, Alicja w Krainie Czarów, trochę tu każdego z tych wszystkich filmów którymi jesteśmy raczeni ostatnio. Trochę trylogii Tolkiena. Kostiumy jak z Tristana i Izoldy. Sama nie wiem…

Najważniejsze- Śnieżka. Mój stosunek do Kristen Stewart nie jest najlepszy. Ni to utalentowane, ni  to ładne. Śnieżka była pięknością. Miała przebić wszystkie kobiety swoją bladą cerą, kruczoczarnymi włosami, i bladą cerą. No może się nie znam, ale dla mnie pannie Stewart to do Królewny wiele brakuje. Poza tym już dawno zauważyłam, że jej zdolności mimiczne są bardzo ograniczone. We wszystkich filmach gra jedną miną, nie potrafi wyrażać emocji i ciągle chwyta się za głowę jak jej ukochany. Może gdyby Śnieżkę zagrał ktoś inny niż Bella to bym inaczej odebrała tę produkcję, a tak byłam ciągle zła. Ona jest najsłabszym punktem filmu, a niestety pojawia się niemal w każdej minucie:/

Jakby co nie to, że nie lubię Kristen bo "to ta dziewczyna ze Zmierzchu". Nie mówię złego słowa jeśli chodzi o sagę, ale jej po prostu nie lubię. Sory, ale widziałam z nią wystarczająco dużo produkcji by wiedzieć co mówię.

Krasnoludki pojawiły się po godzinie filmu i … no cholera. Nie tak.
Miałam wrażenie, że tak naprawdę nie były tam potrzebne, ale są one symbolem tej historii i Śnieżka bez krasnoludków to jak Kopciuszek bez pantofelka. Rozumiem, ale ciekawsze wejście miał już ten cały trol.

Kolejna rzecz to motyw łowcy. Thor pasuje na taką postać i wszystko byłoby super, ale jednak nie trafia do mnie taka historia… Dobra, odcinając się od moich widzimisię przyznam, że wypadł wiarygodnie. Pasował do swojej roli, przystojny, dobrze zbudowany łowca był konieczny by Kristen nie wypadła jeszcze bardziej komicznie.


Książę. A poco on komu jak mamy Łowcę. Ale taka historia. Z chęcią bym coś zaspoilerowała, ale… Powiem tylko, że by było zabawnie to do tanga potrzeba trojga. Dzięki temu, że nie zapomnieli o księciu mamy tu nagle (ni w pięć ni w dziewięć) wzruszającą historię o miłości i wyborze między dwoma facetami. To chyba nie spoiler. Niemniej jednak mogli sobie to darować. Walka o serce Śnieżki? Czy dzięki takiemu zabiegowi byłam jakoś bardziej poruszona? Nie sądzę. 

Najbardziej jednak rozśmieszyła mnie cena (kto oglądał to wie) jak po pewnym epizodzie, trochę ckliwym, gdzie łza powinna mi się zakręcić w oku, Śnieżka wygłosiła trochę patetyczną przemowę, która w jakikolwiek sposób nie przybliżyła mnie do osiągnięcia katharsis którego chyba film był celem.

Jakie są plusy tej produkcji. Oryginalność i odwaga w podejściu do klasyki. Z pewnością przepych i polot. Uważam również, że historia miała w sobie sporą możliwość dotarcia do szerszej rzeszy widzów i że jeżeli poszedł na nią ktoś kto lubi błoto, miecze, szczęk oręża, sceny walki to mogło mu się to bardziej spodobać niż Mirror, mirror
Największym plusem całej produkcji jest jednak jedna osoba. Ponownie zła królowa (widocznie granie wrednej mamuśki jest bardzo ciekawe). Charlize Theron to gwiazda stworzona do tej roli. Jako wiedźma, bezwzględna królowa błyszczała na ekranie. Nie rozumiem też jak Kristen mogłaby z nią konkurować o tytuł najpiękniejszej. Theron jest zjawiskowa, królewska w każdym geście spojrzeniu i słowie. Jest nieziemska. Zachwyca. Kradnie każdą sekundę filmu. 

Niestety więcej plusów nie mogę się dopatrzeć. Uważam jednak, że to bardzo interesująca produkcja. Z chęcią się dowiem jakie są opinie innych, gdyż sama nie mogę swojej ukierunkować.




Podsumowując, porównując obie produkcję skłaniam się ku Mirror, mirror. Oglądając ten film dużo lepiej się bawiłam. Przy Łowcy były momenty nużące i w zasadzie ciągle się czymś irytowałam. Myślałam, że słodka, klasyczna bajka nie przypadnie mi do gustu. Zafascynowana stylistyką burtonowską jeszcze kilka miesięcy temu wyśmiałabym osobę, która powiedziałaby, że Łowca może być niewypałem. Szczerze powiedziawszy sama się sobie teraz dziwię.
Zdaję sobie sprawę, że Mirror, mirror nie spodoba się wszystkim, jednak w czasie gdy na warsztat zaczynają być brane klasyki, chyba wolę by były właśnie tak przedstawiane. 


A może to tylko wina Kristen i jej zbolałej twarzy, ciągle otwartych ust i wzroku "i tak mam was gdzieś"...






3 komentarze:

  1. Mirror, Mirror jeszcze nie oglądałam, ale na pewno nadrobię taką zaległość :)

    Co do Łowcy - uważam, że to dobry film, ale fakt faktem, mnie momentami też nudził. Trochę był za długi. Ale generalnie rozbiony mistrzowsko - jednak ten Burtonowski kilmat, nawet jeśli nie bezpośrednio spod ręki Burtona potrafi do mnie przemówić :D Co do Kristen - chyba nie mam aż takiej aersji jak Ty, aczkolwiek gdyby ten film był bardziej zbliżony do klasyki, prawdopodobnie dałabym mu o połowę mniejszą ocenę. Bo jako księżniczka-wojowniczka, moim zdaniem, Steward nie wypadła najgorzej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *zrobiony mistrzowsko
      **awersji jak Ty

      Sorry za te durne literówki;p

      Usuń
  2. w końcu, W KOŃCU ktoś, kto podziela moje zdanie na temat Mirror, mirror! samej mnie bardzo podobał się ten film, bardziej niż lepiej promowany film z Thorem i Bellą w głównych rolach. Ale to chyba dlatego, że ja jestem fanką baśni. nie tyle, co trzymania się jej całkowicie, ale przynajmniej w przeważającej części.
    nie twierdzę, że Królewna Śnieżka i Łowca był złym filmem, ale o wiele bardziej spodobał mi się ten z Julią i Lily.
    co do Królowych, w moim mniemaniu w obydwu filmach wypadły rewelacyjnie. co do reszty, jak wspomniałam, jestem bardziej za Mirror, Mirror.
    a jako że oglądałam ten film w oryginale, to powiem, że sądzę, iż był tak samo śmieszny, jak z dubbingiem.
    wracając do Łowcy: jak Anka wspomniała, czasem zbyt długawy, czasem nudny, ale za to super się w nim "wyłapywało" niezamierzone odniesienia do innych filmów. i ja jestem fanką klimatu burtonowskiego, wszelkich walk na miecze et cetera, et cetera. jednak nie. nie pasuje mi to do Śnieżki. sam wybór Kryśki na Śnieżkę? nie pasuje razy dwa. żadna awersja do Zmierzchu, ni nic innego, tylko... nie jako Śnieżka. może każda inna wojownicza księżniczka (poza Xeną na przykład). zaś Lily? idealna.
    no i mnie samą końcówką Łowcy zabili. co jak co, ale nawet baśnie mają swoje "fixed points", które są nienaruszalne i prawie niezmienialne, niczym za czasów Dziesiątego.
    po mym krótkim wyrażeniu zdania, sumując to wszystko: też jestem bardziej za Mirror, Mirror.

    OdpowiedzUsuń