Od przeciętniaka do celebryty

(ten "artykuł" czy "felieton"- jak zwał tak zwał, pisałam do naszej gazetki na zajęcia z Mistrzem Ortografii, nie wiem czy mu się spodobał, bo w zasadzie to nic nie mówił, albo ja go nie słuchałam, ale jak ktoś chce to mam wersję papierową, bo jednak został "opublikowany")

Nie tak dawno pojęcie celebryty było nam nieznane. Jeżeli ktoś grał w filmie, teatrze czy serialu był aktorem. Jeżeli ktoś pojawiał się na przyjęciach musiał być kimś ważnym, powszechnie szanowanym. Wiedzieliśmy, że z takiej osoby można brać przykład, że taka osoba ciężko pracowała na swój wizerunek. Mieliśmy artystów, aktorów, piosenkarzy z prawdziwego zdarzenia. Utalentowani i szanowani mogli reprezentować nasz kraj na światowej arenie. Mogliśmy być dumni. Niestety ja tego nie pamiętam. Byłam za mała, a teraz się wszystko pochrzaniło.



Żyjemy w bardzo dziwnych czasach.  Z jednej strony mamy ekspansję artystów, wszechstronnie utalentowanych geniuszy, z drugiej strony poziom kultury staje się coraz bardziej nijaki. Gdzie tkwi przyczyna?

Żyjemy w czasach gdy wmawiany jest nam slogan: "Nic nie stoi na przeszkodzie by osiągnąć sukces". Każdy może go osiągnąć. Tak... każdy przeciętny Kowalski. A jeszcze kilka lat temu elitę stanowili ludzie pokroju Picassa, Hemingwaya, Miłosza. Ludzie, którzy zmieniali sposób myślenia o świecie, którzy tworzyli ten świat, kreowali poglądy, byli autorytetami.

Dzisiaj jest inaczej. W świecie gdzie nasze spojrzenie na świat kreują wszechobecne media’ takie postacie by się zwyczajnie nie odnalazły. By osiągnąć sukces w dzisiejszym świecie nie potrzebujemy wiele. Prawda jest taka, że wystarczy znaleźć sobie dobrego agenta. Możemy również związać się z kimś sławnym, a później nieśmiało stwierdzić w jakimś wywiadzie, że zawsze chciało się występować na scenie. Płyta gwarantowana. Jeżeli jednak nie mamy dość pieniędzy by ktoś za nas wykreował nasz wizerunek możemy wystąpić w jakimś talent show, których mamy pod dostatkiem. Nie ważne czy śpiewasz, tańczysz, masz aktorski talent- telewizja da ci to, czego potrzebujesz. Pamiętaj jednak o żelaznej zasadzie: liczy się to, jak duży szum wokół siebie zrobisz. Obojętne co o tobie mówią- najważniejsze by mówili. Tak, więc jeżeli masz jakąś smutną historię z przeszłości, w szkole cię dręczono, byłeś brzydkim kaczątkiem, a cały świat rzucał ci kłody pod nogi, ale mimo wszystko robienie szumu wokół siebie ci nie przeszkadza- już możesz się ustawiać na starcie w biegu o koronę. 


W schematy te wpisują się nasi kochani, wszędobylscy celebryci. Gwiazdki, które wzięły się znikąd, pokazują się na salonach, ale tak właściwie nie wiemy skąd są i czym się zajmują. Są znane z tego, że są  znane. Ich wątpliwy talent schodzi na drugi plan. W większości są piękni, mają cięty język, lubią się pokazywać i nie maja nic przeciwko robieniu zdjęć, nawet w najbardziej intymnych sytuacjach. Promują kiełbasy, frytki, szampony do włosów. Każdy chce się pokazać. Każdy uważa się za gwiazdę. Każdy spełnia marzenie. Żaden nie ma nic do zaoferowania, ale mimo wszystko stanowią pewnego rodzaju współczesne autorytety. Wzór dla tych którzy marzą o sławie. Wiedzą, że nie trwa ona wiecznie, ale zawsze można się przekwalifikować.

I tak w naszym świecie roi się od ludzi renesansu. Utalentowanych śpiewających aktorów, pląsających po parkiecie, którzy wykorzystując swój talent pisarski wydają książki o diecie cud. Jak się do tego wszystkiego ustosunkować? Jak coś osiągnąć? Jak zostać zapamiętanym w dzisiejszych czasach?

Nie pozostaje nam nic innego jak wziąć udział w Mam Talent, zostać modelką, napisać książkę i wkroczyć na czerwony dywan niczym gwiazda filmowa. Takie są realia- takie jest życie. Powodzenia.


A na koniec utwór, który chyba najlepiej wpasuje się w ten post:


Queen+ Paul Rodgers 'C-lebrity'


Komentarze

Prześlij komentarz