Sens mojej egzystencji

Tym razem nie filmowo, a bardziej egzystencjalne. Oczywiście, post o filmach już wisi, ale nie mam kiedy go skończyć, więc dziś będzie prosto, łopatologicznie i blogowo, mam nadzieję jednak, że nie nazbyt ekshibicjonistycznie. 

Hipstersko-blogowo :)

Teraz wiem, że te dwa kierunki pójdą mi w pięty. Głupi są ci, co myślą, że odpoczną na magisterce. Patrząc z perspektywy stwierdzam, że dawno nikt tak bardzo nam nie chciał dokopać i udowodnić, że nic nie umiemy i nie mówię o dwóch kierunkach na raz, a o każdym z osobna. W moim kalendarzu najbliższy miesiąc jest wypełniony kolokwiami, egzaminami, a sesji nawet nie widać na horyzoncie. Oczywiście każdy może powiedzieć, i każdy mi to mówi cały czas, że "sama tego chciałam". 
Wiem, że sama tego chciałam, ale czy dlatego mam nie narzekać?
Nie włączam sobie taryfy ulgowej, pracuję prawdopodobnie dwa razy ciężej niż większość, więc mam chyba prawo ponarzekać.
Jednak nie będę tego robić. 
Oprócz tego, że fizycznie i psychicznie przechodzę własnie kryzys śródsemestralny, obgryzłam wszystkie paznokcie i mam ochotę stworzyć laleczki voodoo niektórych osób, wszystko u mnie w porządku.

Cieszę sie jednak z tego, że w moim własnym odczuciu, to wszystko ma sens. Wszystkie moje wybory, te dwa kierunki, układają się w zgrabną całość. Jest, w gruncie rzeczy, lepiej niż sądziłam. Tak... może schudnę kilka kilogramów, osiwieję, pomarszczę się i dostanę jakiejś choroby psychicznej, ale sama tego chciałam.

Narzekać mogę tylko na to, że nie potrafię w 100% zagospodarować wolnego czasu. Lenistwo to moja największa wada. Zamiast robić coś produktywnego, robię to co robię. Tematu nauki nawet nie poruszę...(powinnam zbierać materiały do prac magisterskich)  Na Goodreads jestem 5 książek do tył w moim rocznym wyzwaniu. Nie ruszyłam filmów z listy tych absolutnie koniecznych i zaczęłam bawić się w kilka nowych seriali...

Rany jak to napisałam jest gorzej niż sądziłam... Ale jak widzicie- wszystko po staremu :D

Z tych dobrych rzeczy, które absolutnie muszę podkreślić, oprócz wiosny za oknem, to fakt, że znam absolutnie wspaniałych ludzi. Gdybym nie mogła komuś ponarzekać moje życie nie miałoby sensu! 



I na koniec. Od 2 maja zaczyna się Off Plus Camera i (jakbym miała nadmiar wolnego czasu) ponownie jestem wolontariuszem, także spodziewajcie się relacji i zapraszam do kin!



PS. Te absolutnie fantastyczne zdjęcia zostały zrobione absolutnie fantastycznym aparatem Any Pi, a że postanowiłam, ze trzeba promować talenty, to jak ktoś chce, mam na nią namiary. Ana Pi (czy tego chce, czy nie) chętna jest na sesje :D


Komentarze

  1. Oczywiście, że możesz narzekać :D I my wszyscy (a przynajmniej ja) strasznie się cieszymy, że znamy i mamy Ciebie ;*
    I dzięki za reklamę :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz