Mentalne ADHD- post o niczym- Gruntowne Ogarnianie

Moje życie to chaos.
Może wam się wydać, że przesadzam, ale generalnie żyję w totalnym chaosie.
Ale wiecie co... to wszystko jest mało ważne gdy człowiek zaczyna rozumieć, że ów chaos jest nieodłączną częścią nas samych i bez tego nieustannego nieporządku nie bylibyśmy sobą. Co nie zmienia faktu, że to bardzo męczące.

Uwielbiam planować, mam kilkanaście różnych list- z żadnej się nie wywiązuję. Następuje jednak moment, w którym mogę skreślić jakiś punkt... i jest mi wtedy tak cholerne dobrze.

Ten blog na przykład. Jego nieregularność i monotonia, to wszystko wynika nie z lenistwa, ale z "chronicznego braku organizacji czasu wolnego",  którego mam ... czasami... całkiem sporo.
Mój problem polega na ... braku jakichkolwiek priorytetów.
Podziwiam ludzi, którzy z taką łatwością potrafią się skupić na jednej rzeczy, zaplanować wszystko i się zmobilizować.
Swoją przypadłość nazywam "mentalnym ADHD".
Wszystko cokolwiek zrobiłam, zdaje się kwestią przypadku i szczęścia. Czasami jestem większym szczęściarzem niż na to zasługuję... nie wiem skąd się to bierze...

W każdym razie należę do osób, które dużo planują, ale mało czasu przeznaczają na realizację planów.  Myślę o wszystkim na raz, z czego zapominam połowę. Nie potrafię się skupić na jednej, określonej rzeczy.

Teraz doprowadziłam się do stanu, gdy wolnego czasu mam jak na lekarstwo, a to co mi zostaje przeznaczam na regeneracje sił. Dzięki temu utwierdziłam się też w przekonaniu, że jeżeli się nie ogarnę teraz, to nie zrobi tego już nigdy. Nie oszukujmy się, młodsza nie będę, został mi ostatni rok studiów, a później już tylko świetlana przyszłość i wspaniałą kariera zawodowa.

Przeraża mnie, że dopiero teraz, gdy już na prawdę nie mam na to czasu, zaczynam snuć plany i realizować marzenia. Miałam na to całe dotychczasowe życie, gdy nie musiałam godzić tego z odpowiedzialnością. Gdy miałam za sobą rodziców, którzy starali się zapewnić mi wygodne życie.  Byłam wtedy po prostu głupia i uważałam, że mam czas. To było oszukiwanie samego siebie.

Kochani, nie mamy czasu. Powinniśmy chwytać byka za rogi, korzystać z każdej chwili. Przede wszystkim jednak powinniśmy wierzyć, że się uda i zacząć planować. Zrobić porządek w głowie i skrupulatnie dążyć do celów. 

Mówi się, że rzeczy docenia się dopiero wtedy, gdy je tracimy. 
Mam nadzieję, że nie będę za kilka lat żałować straconego czasu. Żyjemy w czasach gdy na prawdę jesteśmy bardzo uprzywilejowani. Świat jest dla nas nieograniczony. 


Wiem, że zamieszczam kolejną notkę o niczym, ale ta już dawno "leżała" niedokończona w "wersjach roboczych" . Wraz z planem Gruntownego Ogarniania zamierzam uporządkować każdy detal mojego życia, łącznie z tym blogiem.

Widać sprzątanie weszło mi w krew...

Wiem, też że post ten wydaje się trochę chaotyczny i tajemniczy. Cóż, mam nadzieję, że za kilka miesięcy wszystko stanie się jasne. 

Komentarze

  1. Zaciekawiłaś mnie tymi swoimi planami! :D
    Z tym ogarnianiem to bym nie przesadzała, chaos jest fajny, a gdyby wszystko dało rade poukładać, to nie wiem na czym polegałoby moje życie - czasem wydaje mi się, że wszystko co dobre rodzi sie z chaosu :D
    Ale ogólnie: prawda, prawda, prawda! :) to są wnioski, do których każdy powinien prędzej czy później dojść :) powodzenia!! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz