niedziela, 24 sierpnia 2014

Nie rozumiem dlaczego...

Długo zastanawiałam się jak zacząć ten post. Chciałam, by był on najbardziej obiektywny z moich subiektywnych spojrzeń na świat. Tak się jednak nie da. Wiem, że to co mam zamiar tu napisać może wam się nie spodobać. Możecie się z tym nie zgadzać, albo zastanawiać się dlaczego właściwie poruszyłam ten temat. Cóż, oczywiście mogłam napisać kolejną notkę o filmach, bo myślę, że większość właśnie tego się tu spodziewa, ale postanowiłam, że dziś będzie inaczej.

Jest wiele rzeczy których nie rozumiem. Nie rozumiem dlaczego muszę zakręcać wodę podczas mycia zębów z innych powodów niż wysokość rachunku. Dlaczego we wszystkich krajach nie ma jednakowych wtyczek do kontaktów. Ale są też dużo poważniejsze sprawy których nie rozumiem.

Nie rozumiem też dlaczego bycie tolerancyjnym jest takie ważne. Nie da się przecież akceptować każdego. Tolerancja to teraz bardzo modny temat. Mówi się głośno o akceptacji wszelkich mniejszości, o tym, że powinni być oni traktowani na równi z większością, że maja takie same prawa i że wytykanie kogoś palcami dlatego, że jest inny jest przejawem okrucieństwa. 

Nie rozumiem wielu kwestii, m.in. tego, dlaczego w ogóle mówi się o kimś że jest inny? Dlaczego oczekuje się od ludzi, że będą inaczej traktować ludzi tylko dlatego, że są inni? Dlaczego w ogóle kogoś traktuje się jako innego i jakie są kryteria inności? 

Nie rozumiem całego tego szumu wokół gender. Dlaczego tak mało mówi się o tym czym ten gender na prawdę jest? Dlaczego nagle traktuje się to jako jakąś wielką sprawę, skoro badania genderowe mają już sporo lat? Dlaczego nagle oczekuje się od ludzi, że zaakceptują coś czego nie rozumieją? Dlaczego w tak konserwatywnym kraju jak Polska nagle chce się przeprowadzić rewolucję kulturową, bez wcześniejszego zaznajomienia ludzi z tematem? Dlaczego zaznajamia się ich z tym w tak prymitywny i smieszny sposób? Dlaczego tzw. przeciwnicy/zwolennicy gender (jakkolwiek to brzmi głupio) uświadamiają ludzi, pokazując "problem" w czarno-białych barwach z niczym pomiędzy? 

Dlaczego nagle nie mogę pozwolić mężczyźnie na otwarcie mi drzwi? I dlaczego tak często nadal oczekuję się o nich by byli delikatnymi, a jednocześnie silnymi "prawdziwymi" mężczyznami? Dlaczego cięgle mówi się o przepaściach międzypłciowymi, a zapomina się o olbrzymich zmianach, jakich udało się dokonać przez ostatnie lata?

Dlaczego rasizm działa w jedna stronę? Dlaczego szykanowanie czarnoskórego człowieka jest rasizmem, a białego walką z nim? Dlaczego nie mogę publicznie powiedzieć, że jestem zadowolona z własnego koloru skóry? Dlaczego nie mogę przyznać się, że jestem praktykującą katoliczką i wierzę w Boga? Dlaczego człowiek nie może przyznać się do tego kim jest? Dlaczego oczekuje się ode mnie tolerancji w kwestiach z którymi nie miałam styczności? Dlaczego zwykły przejaw obojętności w jakimś temacie, czy jego niezrozumienie i nie mówienie o nim jest złe?

Dlaczego w ogóle "bycie kimś" jest takie ważne?

Dlaczego boimy się przyznać do błędów? Dlaczego, w jakikolwiek sposób, tłumaczy się zbrodnie wojenne, a jednocześnie wrzuca wszystkie nacje do jednego worka? Dlaczego ciągle jest tyle nienawiści między narodami? Dlaczego my mamy odpuścić "zaborcom" a czarnoskórzy mieszkańcy USA nigdy nie odpuszczą białym? Dlaczego my mamy jakiekolwiek prawo do oceniania historii, skoro sami nie braliśmy w niej udziału? Dlaczego Polacy maja być krystalicznie biali? Dlaczego też mamy wyciągać na wierzch i szukać tych mniej chlubnych wątków z przeszłości? Dlaczego ciągle żeruje się na tym co nasi przodkowie zrobili dziesięciolecia wcześniej i dlaczego ich potomkowie ciągle wyciągają to na wierzch? Dlaczego bycie Niemcem, Polakiem, Rosjaninem, Amerykaninem jest takie istotne gdy jesteśmy między ludźmi? 

Dlaczego nagle cały świat żąda rozliczeń, rachunków, tolerancji i pokoju, a jednocześnie za naszymi granicami lub w naszym najbliższym sąsiedztwie dzieją się okropieństwa, na które przymykamy oko?

Dlaczego nie mogę myśleć po swojemu? Dlaczego narzucane jest mi konkretne spojrzenie na świat? Dlaczego nie mogę mieć własnych poglądów i przekonań? Dlaczego mam kochać wszystkich i  nienawidzić innych? Dlaczego nie mogę sama wybierać? Dlaczego muszę wybierać? Dlaczego nie pozwala nam się żyć? Dlaczego każe mi się żyć w określony sposób? Dlaczego muszę tolerować wszystkich i nie akceptować większości? Kto decyduje o tym co jest dobre, a co złe? Skąd się biorą kryteria? Kto ma do tego klucz i rozwiązanie?  Kto ustala normy, prawo? Jak funkcjonować by żyć w zgodzie ze światem i zachować własną indywidualność myślenia?

Nie rozumiem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz