środa, 18 lutego 2015

Oscary 2015 cz. 3- Boyhood, Snajper, Selma

To już ostatnie filmy nominowane do najważniejszej nagrody. Wiem, że minęło sporo czasu od ostatniego postu. Jedyne usprawiedliwienie jakie mam to takie, że powiało nudą. Te ostatnie trzy filmy po prostu interesowały mnie najmniej i gdyby nie to, że były nominowane pewnie bym odpuściła. Uparcie jednak postanowiłam je obejrzeć i powiem szczerze, że oglądając je, po raz pierwszy miałam wątpliwości do co gustu, a raczej motywacji Akademii.

Ostatnie 4- bo jak zauważyliście, nie opisałam jeszcze Gradn Budapest Hotel. Problem polega na tym, że widziałam go w kwietniu, byłam przekonana, ze była notka, ale jak teraz zauważyłam moja obowiązkowość w zeszłym roku była do bani. Notki nie ma, nie ma też recenzji. Na końcu będzie tylko krótka wzmiankach o mojej opinii co do słuszności nominacji.

Boyhood



Boyhood to film, który już na etapach planowania był skazany na sukces. To film niezwykły i nowatorski pomysł, który kilkanaście lat temu zrodził się w czyjejś głowie i przez 12 lat był realizowany po cichu, by teraz wystrzelić jak z procy i zaskoczyć wszystkich. W filmie, ukazującym 12 lat z życia pewnej rodziny, grają ci sami aktorzy, wraz ze swoimi bohaterami dorastają. Scenografem i charakteryzatorem w filmie jest życie. Kręcone co roku fragmenty składają się na film, który jest na prawdę niesamowity... w zamyśle.

Niestety na tym niezwykłość Boyhood się kończy. Film jest zwyczajnie nudny i na wskroś prosty. Opowieść i dramatyzm mają być bardzo realne, jednak nie odbiega to niczym od "zwyczajnych" amerykańskich rodzin, których mamy mnóstwo na ekranie. Samotna matka, weekendowy ojciec, problemy z dorastaniem. Mamy tu wszystko. Problem polega na tym, że czasami zawiewa nudą i mam wrażenie, ze sama forma przerosła treść.

Boyhood warto obejrzeć. Rzeczywiście robi wrażenie i dla formy można przemęczać 2 godziny nudy. Obejrzeć zmieniających się naturalnie aktorów, dorastające na naszych oczach dzieciaki. Popatrzyć wstecz i odnaleźć elementy przeszłości, które zostały zarejestrowane przez kamerę. Przypomnieć sobie czym żyło się przez ostatnie 12 lat. To jest fajne. Jednak jak mówię, bez koncepcji nikt by nie zwrócił uwagi na film. 
Warto obejrzeć Boyhood dla dorosłych aktorów- Ethana Hawke'a, a szczególnie Patricii Arquette. Młodsi też dają radę chociaż widziałam wielu dziecięcych aktorów bardziej utalentowanych niż oni.

Boyhood został obsypany nagrodami, co jest kompletnie zrozumiałe, bo to wydarzenie i film na stałe wpisał się w historię kina.

Najlepszy film Cathleen Sutherland, Richard Linklater
Najlepszy aktor drugoplanowy Ethan Hawke
Najlepsza aktorka drugoplanowa Patricia Arquette
Najlepszy reżyser Richard Linklater
Najlepszy scenariusz oryginalny Richard Linklater
Najlepszy montaż Sandra Adair

Boyhood może wygrać główną nagrodę i będę bardzo zawiedziona, jednak całkowicie to zrozumiem, bo jest to film w pewnym stopniu przełomowy. Ethan Hawke raczej nie ma szans z J.K.Simmonsem, ale jego koleżanka z planu Patricia Arquette była świetna. Możliwy i zasłużony byłby Oscar za reżyserię. Montaż i scenariusz nie są tu jednak najmocniejsze.

Snajper


Specjalne wybrałam ten plakat bo jest on idealną wizualizacją tego o czym, a raczej jaki wydźwięk ma film. Szkoda tylko, ze polski tytuł został okrojony o to jedno słowo. Wydźwięk filmu jest dużo bardziej znaczący gdy "amerykański" jest członem tytułu.

Jak może niektórzy z was zauważyli, staram się oceniać filmy całościowo, ale też zwracać uwagę na techniczne kwestie i doszukiwać się elementów, które są warte docenienia. Oceniając filmy oscarowe staram się też zrozumieć dlaczego dostał nominacje w danej kategorii. Snajper jest dobrze zmontowanym i ładnie nakręconym filmem akcji. Bez patosu, surowy. Pokazuje tragedię wojny, a raczej to jak ona oddziałuje na żołnierza, jak wdziera się w jego jak konieczność zabijania odbiera iskrę człowieczeństwa. Naprawdę wnika w psychikę bohatera i jest filmem dobrym pod tym względem i może tylko tak powinnam go ocenić.,

 (tu kończy się w sumie rozwód nad samym filmem, a zaczyna dopisywanie ideologii)

Tylko, że Snajper jest jednym wielkim nieporozumieniem. Kompletnie dla mnie niezrozumiała gloryfikacja głównego bohatera i robienie z niego bohatera wojennego, który służy w obronie kraju. Gloryfikacja żołnierzy walczących w tej niezrozumiałej dla mnie wojnie, która z niezrozumiałych dla mnie powodów, w niezrozumiały dla mnie sposób jest wciskana w głowy amerykanów jako konieczność ochrony kraju. Jakby USA realnie coś zagrażało. Nie rozumiem jak film, który z mordercy robi bohatera, który, gdyby tylko ktoś wyżej się ogarnął, nie musiałby brać w wojnie udziału, może być nawet nominowany do Oscara. Jest to tak na wskroś amerykański produkt, że chyba tylko Amerykanom może się podobać. Dla mnie jest to tania reklamówka armii i wojny, która ma wywoływać głębokie emocje poczucia patriotyzmu, a tak na prawdę wywołuje we mnie złość i obrzydzenie. Jeżeli reżyser chciał byśmy tak właśnie się czuli, to to wzbudzi to we mnie jeszcze większą złość, bo naprawdę nie potrzebuję takich obrazków. Nie potrzebujemy żadnych filmów, a realnych działań, w realnym świecie.

Bradley Cooper, którego nawet lubię i gra tu całkiem przekonująco, idealnie pasuje do roli umięśnionego Amerykanina, któremu od dziecka wmawiane są amerykańskie ideały patriotyzmu, przywiązanie do ziemi i przekonanie o słuszności posiadania broni. Amerykanina, który wierzy że najpotężniejsze państwo świata musi prowadzić otwartą wojnę, bo terroryści zaatakuj go w ogródku i wcale nie chodzi tu o kasę, ropę itd. Jak można gloryfikować ludzi, którzy nawet nie wiedzą o co walczą. Dla mnie są oni bohaterami dlatego, ze to przetrwali, nie dlatego, że walczyli. Ci ludzie poświęcają rodziny, swoje życie z niezrozumiałych powodów, kiedy władze robią tak niewiele by to zakończyć i siedzą sobie w wygodnych fotelach gdy tam dzieje się koszmar. Rozpatrywać ich jako bohaterów to trudny temat, są bohaterami, tylko że z niewłaściwych powodów i przyczyn. Są wspaniałymi ludźmi, który tak wiele poświęceją, ale czy muszą? Za walkę w obronie kraju czy przyjaciół powinni być czczeni z największymi honorami, ale czy nie powinno to być rozpatrywane również z drugiej strony? Sama nie wiem. Co myślicie? Szczególnie w zestawieniu z zakończeniem filmu?

Snajper, Amerykański Snajper mnie wkurzył. Mam dość filmów o Iraku. Mam dość filmów o amerykańskiej wizji wojny. O ile Furię jeszcze mogłam zaakceptować bo jej "amerykańskość" mnie bawiła, tak o Snajperze chciałabym zapomnieć. Tylko i wyłącznie ze względów ideologicznych. 

I jeszcze ciągle ta Biblia w tle.

Najlepszy film Andrew Lazar, Bradley Cooper,Clint Eastwood, Peter Morgan, Robert Lorenz
Najlepszy aktor pierwszoplanowy Bradley Cooper
Najlepszy scenariusz adaptowany Jason Hall
Najlepszy dźwięk Gregg Rudloff, John T. Reitz,Walt Martin
Najlepszy montaż Gary Roach, Joel Cox
Najlepszy montaż dźwięku Alan Robert Murray, Bub Asman

Gdy komuś na tej palniecie przyjdzie do głowy nagrodzenie tego filmu w jakiejkolwiek innej kategorii niż dźwięk czy montaż to będę wkurzona. Cooper zagrał dobrze, ale na miłość boską czy serio trzeba mu za wszystko dawać nominacje? Reszta byłaby tylko stratą statuetki. 


Selma




Nominowany do Oscara bez wątpienia jako przejaw poprawności politycznej Selma jest mimo wszystko filmem ważnym. Nie oszukujmy się, że nie ma rasizmu, że czarni są tak samo traktowani jak biali. W kraju takim jak Polska ten problem może wydać nam się rozdmuchany, ale w USA nadal jest aktualny i niezwykle bolesny, a rany przeszłości rozdrapało Ferguson. Dlatego też rozumiem i szanuję Selmę jako film, który potrzebny jest tu i teraz. I w przeciwieństwie do filmów o bezsensownej wojnie w Iraku, filmów o tematyce różnic rasowych nigdy nie będzie za wiele. Według mnie są i będą potrzebne. Nawet jeżeli taki film jak Selma otworzy oczy kilku osobom i tak będzie to osiągniecie warte zachodu.

Przechodząc jednak do samego filmu. Piękne zdjęcia, bardzo dobra gra aktorska i tematyka nie odwracają uwagi od tego, że czegoś tu brakuje. Wiem, że tworzenie filmu biograficznego o Kingu mogło nie być głównym motywatorem twórców, ale brakowało mi informacji. Wiele rzeczy musiałam doczytać. Wydaje mi się, że z samej historii tego człowieka wyciągnięto po prostu fragment i nie zastanawiano się głębiej czy ten jest właściwy. Film biograficzny, dla mnie, jeżeli nie opowiada całej historii powinien skupić się na jakimś ważnym, najważniejszym elemencie życia. W przypadku Kinga idealną chwilą od której albo powinno się zacząć, albo skończyć opowiadanie są słowa 'I have a dream'. Tych słów mi zabrakło. Zabrakło małych szlifów, przez co tak wspaniałą historia nie porwała mnie tak jak oczekiwałam, nie pogłębiła mojej wiedzy i w żaden sposób nie   wpłynęła na mój sposób postrzegania świata. Po prostu czegoś tu brakowało.
O tym, że film nie jest idealny świadczy chyba ilość nominacji.

Najlepszy film Christian Colson, Dede Gardner, Jeremy Kleiner, Oprah Winfrey
Najlepsza piosenka "Glory", wyk. John Legend (I) i Common
Trochę dziwi mnie, że nominowano film w najważniejszej kategorii, a nie dostał on żadnej innej znaczącej nominacji. Jak pisałam, jako film byłby to Oscar poprawnościowy. Pewnie chodziło o to by tak ważna kwestia nie pozostałą niezauważona. Szkoda, że nadal trzeba coś udowadniać. Za to piosenka 'Glory' jest absolutnie fantastyczna!

Grand Budapest Hotel



Jak dla mnie odkrycie sezonu. Tyle wspaniałych aktorów, obrazek jak z bajki, humor i po prostu wszystko czego potrzebuję.


Najlepszy film Jeremy Dawson, Scott Rudin,Steven M. Rales, Wes Anderson
Najlepszy reżyser Wes Anderson
Najlepszy scenariusz oryginalny Wes Anderson
Najlepsza charakteryzacja i fryzury
Najlepsza muzyka oryginalna Alexandre Desplat
Najlepsza scenografia Adam Stockhausen ,Anna Pinnock
Najlepsze kostiumy Milena Canonero
Najlepsze zdjęcia Robert D. Yeoman
Najlepszy montaż Barney Pilling

Jak dla mnie absolutny faworyt jeśli chodzi o charakteryzację, scenografię, kostiumy. Wspaniałe zdjęcia i montaż. Dobrze, nie oszukujmy się- każda z tych nominacji zasłużona! Szkoda, że Ralph nie dostał też, ale nie można mieć wszystkiego.



To tyle jeżeli chodzi o "najlepsze filmy". Jeżeli myślicie że to koniec Oscarowego Spamu to się nie cieszcie. Wkrótce opublikuję notki o aktorach, którzy dostali nominacje, ale film już nie. W niedzielny wieczór zapraszam na podsumowanie, A w poniedziałek/wtorek krótki komentarz.

Do zobaczenia! Miłych seansów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz