poniedziałek, 23 lutego 2015

The winners are...- czyli to już naprawdę koniec



Dzisiejszą noc spędziłam w kinie Kijów.Centrum i było fantastycznie. Miałyśmy lody, energy drinki i wygodne fotele. Z listą moich faworytów i bingo mogliśmy zaczynać imprezę :)






Powiem szczerze, że jestem w 99,98% zadowolona z rezultatów. Tylko dwie nagrody padły tam gdzie nie chciałam, a reszta potoczyła się nawet ku lepszemu.

Wczoraj umieściłam swoje typy, których uzasadnienie możecie przeczytać tutaj a jak wypadło to w praktyce?

Na 19 kategorii w których obstawiałam (nie licząc filmów dokumentalnych gdzie nominowana była Joanna i Nasza klątwa, których nie oglądałam, a kibicowałam im tylko ze względów patriotycznych) trafiłam 13, a z 4/5 moich pudeł jestem bardzo zadowolona, bo statuetki trafiły ostatecznie do tych, którym bardziej kibicowałam, a których nie obstawiłam, bo sądziłam, że Akademia nie zrobiłaby mi tej przyjemności.

Tak więc oto wygrani: 


Jedyne czego żałuję to "montaż dźwięku". Każda inna moja pomyłka okazała się szczęśliwa. 

Oscar dla Idy to wspaniałe wyróżnienie, a Pawlikowski, który miał gdzieś grającą muzykę jest moim bohaterem. 





Niel wbrew temu co twierdzono w studiu, spisał się świetnie. Nie było prób robienia show, poprowadził to z klasą, nawet w majtkach prezentował się świetnie. I był śpiew.





Kilka mocnych i ważnych przemów. Polały się łzy. Benedict ponownie mistrzem drugiego planu. Były niezręczne żarty. Nie było potknięć.



Lady Gaga zachwyciła mnie wykonaniem piosenek z Dźwięków muzyki. Meryl miała gdzieś swoją nominację bo i jak jest Królową. 






Wszystko poszło tak jak chciałam- czego chcieć więcej.


Poza snem, ten by mi się teraz przydał! 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz