środa, 27 maja 2015

Pitch Perfect 2

Fuck it! Zróbmy wszystko co chcemy i jeszcze więcej” zapewne pomyśleli twórcy Pitch Perfect 2 i tak też zrobili.


Hollywood popełniło w ostatnich kilku latach parę musicali o młodych zdolnych, które były lepsze lub gorsze. Wiele z nich przeszło bez echa, ale z pewnością nie można tego powiedzieć o Pitch Perfect.


Oryginalność i obsada okazały się strzałem w dziesiątkę. Film opowiada o wyjątkowo popularnych teraz w USA grupach wokalnych śpiewających a capella, które oczywiście toczą bój o zwycięstwo w wielu konkursach. Dobrze znane, wpadające w ucho kawałki w nowych aranżacjach, brak śpiewu "z dupy" (jak to zawsze jest w musicalach, gdy nagle całe miasto zna daną melodię) były czymś innym. Do tego dobry humor i kilka znanych twarzy z Anną Kendrick na czele. Pitch Perfect stał się hitem i kasowym sukcesem. Piosenki zagościły na listach przebojów, a śpiewanie a capella stało się jeszcze bardziej popularne, a druga część była kwestią czasu.


Pitch Perfect 2 to jeszcze więcej, jeszcze głośniej. Film zaczyna się od mocnego, wielkiego uderzenia i już wtedy wiesz, że będzie tylko ciekawiej.  Są fajerwerki, są wielkie hity, spektakularne występy.



Tym razem grupa Bellas zmierzy się z zagranicznymi zespołami w Mistrzostwach Świata, a jak wiadomo Niemcy są perfekcyjni. I rzeczywiście są. Dopracowane co do szczegółu układy, zarówno pod względem wokalnym i choreograficznym, dorównują najlepszym teledyskom, a może nawet je prześcigają.

Tym razem za reżyserię wzięła się Elizabeth Banks (znana doskonale z pierwszej części), która ani na chwilę nie zwalnia tempa. Doskonale wpasowuje się zarówno w humor tych, którzy pragną szalonych wygłupów, jak i tych, którzy preferują coś bardziej wyrafinowanego. Jest tu tego dużo i jest niemal wszystko, ale zrobione jest to z takim smakiem, że Pitch Perfect nie zmieniają się w tanią i durną komedię, wręcz przeciwnie. Powodują ból brzucha, policzków i dają sporo energii.

Doceniony został każdy i każda postać ma swoją chwilę sławy. O ile pierwsza część skupiała się na Kendrick, o tyle, wypromowani przez pierwszy film aktorzy, stają się sobie równi.


Rebel Wilson czyli Tłusta Amy błyszczy, pokazuje dosłownie wszystko co posiada i jest kapitalna. Wszystkie dziewczyny mają swoje krótkie solówki, każdą możemy poznać, a razem brzmią lepiej niż kiedykolwiek. Cały komizm postaci znów jest zwieńczony kapitalnymi komentarzami w wykonaniu Banks i Johna Michaela Higginsa, który momentami jest tak dosadny, że po sali roznosił się syk zdumienia. I nikt nie poczuł się obrażony!

Humor jest siarczysty, nie ma owijania w bawełnę, karty wykłada się na stół. Dwuznaczności, świńskie dowcipy i piosenki Miley Cyrus w takim wykonaniu, że buty spadają.
Do tego masa gościnnych występów, znanych twarzy i zabawy z popkulturą. Cały humor i splendor nie przyćmiewa tego, co jest tu najważniejsze- muzyki. Najbardziej cliche kawałki, hity sezonu, błyszczą w nowych aranżacjach. To muzyka jest głównym bohaterem.

Problem z musicalami polega na tym, że to nie dla wszystkich. Pierwsza część była soft wersją tego co możemy oglądać tym razem. Pitch Perfect 2 to coś więcej niż śpiew i taniec. Jeżeli miałabym wybrać lekką komedię na nudny wieczór, po której rozboli mnie brzuch, to byłby dobry wybór. Pitch Perfect obala przeświadczenie, że film o grupie śpiewających dziewczyn jest „babski”, według mnie to film dla absolutnie każdego i absolutnie nikt nie powinien się wstydzić filmów muzycznych!

Sprawa jest prosta: jeżeli widziałeś pierwszą część i ci się spodobała, druga spodoba ci się na pewno. Jeżeli to dla ciebie nowość i tak bym zaryzykowała. To rozrywka na wysokim, w moim mniemaniu, poziomie. Banalna, ale jak dobra!





1 komentarz:

  1. bezspoilerowo. i dobrze. film widziałam, zresztą z tobą!, i był znakomity. zdecydowanie zwyciężył moje serce w pierwszej scenie. i w ostatniej. i w dwóch pośrodku.
    śmiałam się, prawie płakałam ze śmiechu (polecam wziąć chusteczki) i śpiewałam. uwielbiam musicalowe filmy, gdzie mogę pośpiewać i nikt się mnie nie czepia. ha! :D
    a komentarze Elizabeth Banks i Johna Michaela Higginsa? MAJSTERSZTYK! :D
    polecam Pitch Perfect 2 bardzo!

    OdpowiedzUsuń