środa, 23 grudnia 2015

5 filmów, które trzeba obejrzeć w święta!

I nadszedł ostatni Blogmasowy Wpis Specjalny. 

Znacie zapewne ten stan, gdy jesteście już po wigilijnej kolacji, objedzeni do granic żołądkowych możliwości. Sukienki i spodnie są za małe o dwa numery, ciasta które były pieczone przez cały tydzień pozostają nietknięte na talerzu; papier po dopiero co otwartych prezentach leży na zapomniany na podłodze; kolędy już zaśpiewane bo nikt nie pamięta trzeciej zwrotki, każdemu chce się spać, ale jeszcze toczy ze sobą batalię czy nie pójść na Pasterkę i nagle przychodzi moment w którym musimy coś ze sobą zrobić. 

Filmy.

Filmy świąteczne to temat rzeka. Są najlepszym zapychaczem świątecznego czasu. Są niczego nie wymagająca rozrywką, która ma tylko jeden cel - wywołać nasz uśmiech. Większość świątecznych filmów nie posiada ani bogatej ani głębokiej fabuły. Zawsze jednak musi skończyć się tak, żebyśmy poczuli się lepiej. Czy to romantyczna komedia o kobiecie koło 30 która ma problem ze znalezieniem faceta i z ugotowaniem zupy która nie będzie niebieska. 



Czy to trochę głupkowata komedia w której wiewiórki wyskakują z choinki, wszystko idzie nie tak, a światełka na domu powodują wyłączenie się światła na całej ulicy. 



Wszystkie świąteczne filmy mają nam przypomnieć o magii świąt, którą jest po prostu radość i czysty jak puch śnieg, który nigdy nie przemieni się w błotnistą papkę.

Filmy świąteczne mają jeszcze jedną wspólną cechę - są powtarzalne. Przez lata wykrystalizowała się stała ramówka programowa, która rok w rok jest powtarzana i przetwarzana. Jestem pewna, że otwierając gazetę z programem natraficie na filmy, które są tam umieszczane rok w rok. I chociaż lubimy narzekać na ten stan rzeczy, prawda jest taka, że nawet mając wybór (bo mamy canal+ lub hbo) i tak koniec końców wybierzemy to co znamy dobrze, to co lubimy.

Filmy stały się naszą tradycją, a bez obejrzenia niektórych czasem Święta nie są dla nas kompletne. 

Dziś przygotowałam dla was listę 5 filmów, które każdy z nas powinien obejrzeć w święta. I z pewnością będzie miał okazję. Jest to lista mix, ponieważ są to też moje ulubione świąteczne filmy. Wybór był trudny, ale kierowałam się głównie popularnością, nie samą wartością filmów. Tak by było trochę różnorodnie a mimo to powtarzalnie. to ma sens w mojej głowie

5. Listy do M



Postanowiłam zacząć od polskiego akcentu, ponieważ po pierwsze zalewa nas zagraniczna świąteczna lawina, po drugie to jedna z najlepszych polskich komedii ostatnich lat. Nie lubię polskich komedii. W ogóle jeżeli chodzi o filmy czy przede wszystkim książki, żadna ze mnie patriotka. Dlatego miłym zaskoczeniem były dla mnie Listy do M. Nie tylko jest to zabawna komedia, ale też bardzo dobrze nakręcony i zrealizowany film. Chciałoby się rzec - światowy poziom.
Jest też idealny śnieg, świąteczne piosenki, dobrze ubrani ludzie, Warszawa tak ładna, że aż chce się kupić pocztówkę, kilka przeplatających się historii- sprawdzony bajer i dużo miłości.
Wszyscy są szczęśliwi (prawie), wszystko jest idealne (prawie) - czyli dostajemy ślicznie opakowany obrazek, który się przyjemnie ogląda. Do tego kubek gorącej czekolady, smaczne ciasteczko i nagle czujesz, że ta nasza szara polska rzeczywistość nie jest taka znów ponura.



Film oglądałam kilka razy, przyznaję bez bicia. Za każdym razem ogłada mi się go tak samo dobrze. Może druga część już tak nie zachwyca, ale mimo wszystko, komuś się wreszcie coś udało. 


4. Elf


To chyba najbardziej świąteczny z świątecznych filmów na tej liście. Jest tak klasycznie świąteczny, że wpisując w wyszukiwarkę "świąteczne filmy" ten będzie na drugim miejscu (pierwsze u mnie też jest pierwsze). Przezabawna komedia o elfie który nie był elfem. Idealne połączenie banalnego scenariusza z ironią i dystansem do siebie. Humor słowny i sytuacyjny w najlepszym świątecznym wydaniu. Wisienka na torcie świątecznych produkcji. 


Jeżeli szukacie filmu, który chcecie obejrzeć całą rodziną to myślę, ze nie ma lepszego wyboru. Świąteczny lukier wylewa się tu z ekranu. Coś dla małych i dużych. Elf broni się sam. 

3. To właśnie miłość

Jeżeli pojawiły się Listy do M to chyba nie sądziliście, że może zabraknąć tego filmu. Dał on nie tylko początek wszystkim produkcjom łączącym 10 wątków w jeden, ale też dowiódł, że najlepiej w tym radzą sobie Brytyjczycy. O ile spora cześć komedii romantycznych jest typowo babska, o tyle 99% filmów brytyjskich spodoba się każdemu. To właśnie miłość to film, który nie tylko się nie nudzi, ale który nie ma sobie równych w tej kategorii. 



Nie tylko możemy tu zobaczyć tańczącego Hugh Granta, ale też profesor Trelawney jako żonę Snpea, Ra's Al Ghula oglądającego Titanica, Davy'ego Jonesa śpiewającego w towarzystwie skąpo ubranych Mikołajek, Elizabeth Benet, która na swoim ślubie ma jedną z najlepszych muzycznych niespodzianek w historii,  króla Anglii uczącego się portugalskiego, Johna Watsona dublującego sceny łóżkowe czy Jasia Fasolę jako mistrza pakowania prezentów. W tym filmie byli wszyscy! Jeżeli to nie jest wystarczający argument by obejrzeć ten film milion razy, to ja już nie wiem co?



Zarejestrowaliście każdą ściskającą się parę w tym filmie? Nie? No to macie wymówkę by obejrzeć go jeszcze raz! 

2. Szklana pułapka


Bez tego filmu lista ta byłaby nie kompletna. Widzicie, są dwa filmy, bez których nie ma świąt. I tak nieprzerwanie (powiedzmy) od ponad dwudziestu lat. Ok, jest to trochę niestandardowy film świąteczny, ale są choinki, kolędy, śnieg (troszkę brudniejszy) i wspaniały główny bohater o stopach ze stali! 

Po pierwsze każdy musi obejrzeć Szklaną pułapkę choć raz od początku do końca, a nie tylko naśmiewać się z najgorszego tłumaczenia tytułu w historii. Później musi obejrzeć to drugi raz. I jeszcze kilka razy. Później wystarczy czekać na ulubione fragmenty i zachwycać się łobuzerskim uśmiechem Bruce'a Willsa. Wtedy film spełni wszystkie świąteczne wymogi.


Trzeba zaakceptować fakt, że to klasyczny świąteczny powtórkowiec i po prostu go pokochać. Wtedy dojrzycie jego wyjątkowość. A poza tym to całkiem dobra odskocznia od masy lukru i słodkości w postaci pozostałych filmów. 



ok, teraz to chyba już wszystko jasne


1. Kevin sam w domu


Z ręką na sercu, czy myślicie, że jest inny film, który mógłby się znaleźć na pierwszym miejscu?


Nie tylko jest to tak samo ważna tradycja jak rozdawanie prezentów, ale wręcz ewenement. Koniecznie na Polsacie. Gdy raz chcieli nam Kevina odebrać pod petycją podpisały się miliony Polaków. Nawet jak wywracasz oczami i tak obejrzysz chociaż ten fragment jak spuszcza łomot tym dwóm durniom - to silniejsze niż ty. 


Jest to kwintesencja filmowego świątecznego ducha. Kevin ma wszystko co potrzebne. Ten film się nie starzeje, ten film jest aktualny i tak samo śmieszny po 24 latach. I co z tego, że każda kolejna część jest coraz słabsza, liczy się to, że ta pierwsza powoduje, że święta są kompletne.




A wszystkim hejterom



mówię:





Oczywiście lista powinna być dłuższa. Możecie zapytać co z Holiday, co z Frozen, co  Grinchem i Złym Mikołajem. A może Jack Frost? Jest jeszcze Ekspres Polarny, Opowieść Wigilijna i wiele innych. Jestem pewna, że jak przejrzycie program to znajdziecie też którąś część Titanica i Ja cię kocham a ty śpisz. Klasyka w najlepszym wydaniu. Ważne, że każdy może znaleźć coś dla siebie.

No właśnie - jakie są wasze ulubione świąteczne filmy i dlaczego? Co planujecie obejrzeć w te Święta?



To ostatni wpis przed świętami, dlatego chciałabym Wam wszystkim złożyć życzenia Wesołych Świąt, takich podczas których znajdziecie trochę czasu na relaks i skupienie się na sobie.

Do zobaczenia po świętach, gdy będziemy grubsi ale szczęśliwsi.


2 komentarze:

  1. Nadal uwielbiam Kevina, ale chyba mi się już trochę przejadł, zwłaszcza, że teraz puszczają go już na długo przed świętami ... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już myślałam, że nie będzie Kevina :o Na szczęście na końcu był! :D
    pozdrawiam
    http://ifeelonlyapathy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń