czwartek, 31 grudnia 2015

Podsumowanie roku 2015

Jak wszyscy, tak i ja postanowiłam poświęcić chwilę na podsumowanie 2015 roku.



To był bardzo dobry rok, chociaż jeden z najcięższych. W mojej naukowej karierze dotarłam do momentu kiedy trzeba postawić grubą kreskę między nauką a dorosłym życiem. W moim wypadku były to dwie grube kreski. Na przełomie października i listopada obroniłam moje dwie prace magisterskie. Tak, studiowałam równocześnie dwa kierunki. Cały wakacyjny okres przesiedziałam w książkach i notatkach pisząc jedną ręką pracę z kulturoznawstwa a drogą z filologii. Zamiast korzystać z tych niezwykłych upałów przeżywałam katusze czytając biografie Władimira Putina.

Pięć lat studiowania minęło znacznie szybciej niż tego oczekiwałam. Wydaje mi się, że dopiero wczoraj jechałam na rozpoczęcie roku, poddenerwowana nowym życiem, nowym miastem, nową sytuacją. Studia odmieniły mnie diametralnie. Nabrałam pewności siebie, stałam się tym kim chciałam być już dawno temu. Studia, a raczej życie podczas studiowania, dało mi siłę i pewność, że to nie ja jestem dla innych, ale że jestem dla samej siebie.
I tak jestem teraz bardziej wyszczekana, może bitch face zbyt często króluje na mojej twarzy, ale wydaje mi się, że tego zawsze mi brakowało - pewności, że nie potrzebuję nikogo innego by sterował moim życiem.

Rok 2015 będę wspominać jako rok w którym wiele się skończyło, ale też wiele zaczęło. I chociaż w wielu przypadkach żałuję, że sprawy potoczyły się tak a nie inaczej, wierzę, że zawsze może być lepiej. Bo jestem ciągle optymistką. Jednak mam poczucie, że trochę brakło mi czasu. 
Ale niczego nie żałuję. Od początku wiedziałam z czym wiąże się życie jakie obrałam. Mam nadzieję, że troszkę zostanie mi to zrekompensowane. 

Spełniło się też jedno z moich największych marzeń. Koncert Queen w Krakowie dał mi energii na cały rok, a wspominając go teraz już mam łzy w oczach. Najlepszy, bezapelacyjnie dzień tego roku.

Jednak jesteśmy tu, na fishtalkingowym blogu i dziś właśnie podsumowaniem mojej pracy Tu chciałabym się z Wami podzielić.

Gdy trzy lata temu zakładałam bloga robiłam to tylko dla siebie. Nie nastawiałam się na czytelników. Zrobiłam to ponieważ ktoś na studiach zwrócił nam uwagę, że dziś mamy możliwości jakich nie miały pokolenia przed nami. Możemy publikować swoje teksty w internecie, nie musimy czekać na zaproszenia z redakcji, już teraz możemy ćwiczyć. Blog powstał więc jako ćwiczenie. Chciałam pisać o tym co kocham najbardziej. Jeżeli bywaliście tu wcześniej łatwo zauważyć, że filmy były moją największą pasją. Dalej tak jest jednak 2015 zmienił wiele. 
Pierwsza połowa roku była podobna do poprzednich. Mając Multikino rzut beretem od mieszkania bywałam tam z przyjaciółkami bardzo często, razem też robiłyśmy sobie filmowe wieczory. W maju ponownie byłam wolontariuszką na Off Camerze. Myślałam, że uda mi się pobić kolejny filmowy rekord. Niestety. Odkąd zaczęłam pisać na poważnie prace, straciłam zainteresowanie filmami. Ciągłe przesiadywanie przed komputerem groziło mi poważnymi zaburzeniami i musiałam znaleźć inne hobby. 
Niestety, dlatego wszelkie filmowe plany legły w gruzach. Mam jednak cel i postanowienie zmienić to w przyszłym roku. Dlatego filmowy challenge z zeszłego roku przenoszę na 2016. Ponieważ chcę wrócić do tego co kocham i myślę, że moim starym czytelnikom też to może się spodobać. Łatwiej wszakże obejrzeć polecany film niż przeczytać polecaną książkę.

I właśnie dotarliśmy do książek. To dzięki literaturze ten rok był tak niezwykły. 
Zmienił się charakter bloga, mimo, że dalej pozostaję przy przekonaniu, że jest on ogólnotematyczny, nie da się ukryć, że ma on więcej wspólnego z blogiem książkowym niż jakimkolwiek innym. 
Na wiosnę postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę. Zdecydowałam, że skoro lubię pisać, skoro publikuję swoje teksty, skoro czerpię z tego prawdziwą przyjemność i robię to od jakiegoś czasu, koniec z chowaniem się pod stołem. Mimo, że nadal w blogosferze jestem tylko maleńkim pionkiem, cieszę się, że czyta mnie znacznie więcej osób niż jeszcze rok temu, że zostawiacie tu komentarze, że dzielicie się swoimi myślami. Dziękuję moim stałym czytelnikom, oraz tym nowym, zawsze czytam co piszecie, może nie odpowiadam, ale każde słowo od was ma dla mnie wielkie znaczenie. Dziękuję też tym, którzy mówię mi to osobiście. Nie oczekuję recenzji, wystarczy, że wiem że czytacie. Nie potrzebne mi było nic więcej. Tylko świadomość, że dotarłam do kogoś więcej niż do moich przyjaciółek, które zmuszałam do czytania.
Jednak dzięki mojej upartości i mam nadzieję też temu jak piszę, udało mi się dokonać czegoś o czym nawet nie marzyłam. Dziękuję pani Marcie z wydawnictwa Media Rodzina i pani Karolinie z Wydawnictwa Otwartego za zaufanie. Recenzowanie książek to najlepsza "praca" jaką mogłam sobie wymarzyć. Wiem, że może na niektórych nie robić to wrażenia, wiem, że dla wielu to codzienność, ale dla mnie był to wielki krok do przodu. Dziękuję też tym którzy dali mi nadzieję na więcej i za każdą propozycję jaką otrzymałam.

Nigdy też nie wierzyłam w swoje szczęście. Jednak okazało się, że jeżeli się gra, to się wygrywa. Wiem, że wiecie, że posiadam sporo książek. W tym roku, co było dla mnie sporym szokiem i jest każdorazowo, udało mi się sporo wygrać. Okazało się, że szczęście wykorzystywałam do maksimum i być może właśnie je nadwyrężam pisząc to, ale chciałam zaznaczyć, że posiadam jeszcze odrobinę zdrowego rozsądku (chociaż bardzo mało) i nie kupiłam wszystkiego co znajduj się na mojej półce.

Jeżeli chodzi o moją półkę. Wiem, że to co Booknerdów interesuje najbardziej to książki. Chciałam zrobić wam właściwą wycieczkę po mojej zawalonej półce, ale nie ma to wielkiego sensu bo jedną wycieczkę już zrobiłam. Jednak by być może zaspokoi waszą ciekawość- oto filmik, który pokazuje wszystkie książki kupione, wygrane i te które dostałam w 2015 roku.


Białe numerki - przeczytane, czerwone - nieprzeczytane

To oczywiście nie są wszystkie moje przeczytane i nieprzeczytane książki. Razem tych drugich mam około 55, ale dzielnie staram się z nimi uporać.

W tym roku postawiłam sobie za cel przeczytanie 40 książek. Specjalnie wybrałam taką liczbę by trochę się zmotywować, ale by była ona w moim zasięgu. W zeszłym roku skończyło się na 15 więc czytając 40 i tak osiągnęłabym sukces. Pułap 40 przekroczyłam już w lipcu i tak w tym roku skończyło się na 81,5 książkach nie wliczając dwukrotnego czytania Fangirl. 

To był najlepszy czytelniczy rok w moim życiu. Nie tylko robiłam to co kocham, ale zaczęto mnie za to doceniać. Mam nadzieję, ze doceniacie to też i Wy.

W 2016 wszystko będzie mam nadzieję jeszcze lepsze. Chcę jeszcze bardziej popychać się do przodu, zarówno w życiu prywatnym jak i tu w świecie wirtualnym. Każde kolejne wyświetlenie, nowy czytelnik nie jest tylko liczbą, ale gwarancją, że może warto. 

Ważniejsze podsumowania, szczególnie te książkowe jeszcze się pojawią. Już obmyślam moją listę TOP 15 książek 2015. Muszę uściślić jeszcze kolejność.

W tym roku to jednak byłoby na tyle.



Życzę wam wszystkim udanego Sylwestra i spokojnego 1 stycznia. 
By 2016 rok był niezwykły, by spełniły się wasze marzenia, niech wszystkie plany, wyzwania, postanowienia będą możliwe do spełnienia. 
Samych niezapomnianych przeżyć, również tych fanowskich, filmowych i czytelniczych.
By było zawsze lepiej niż jest.
Dużo miłości, radości i zdrowia.
Zero denerwującej polityki, kataklizmów, kłopotów ekonomicznych i topniejących lodowców. 
Dużo uśmiechu i spokoju.
Bądźmy szczęśliwi - cokolwiek poprzez szczęście rozumiemy.

Do zobaczenia w styczniu!





6 komentarzy:

  1. Twój post dał mi więcej motywacji niż myślisz. Akurat przechodzenia chwilę zwątpienia, ale kiedy widzę, że innym się udaje, to mi też musi.

    Szczęśliwego Nowego Roku!

    Pozdrawiam,
    Melomol :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję tak wielu przeczytanych książek.
    Szczęśliwego Nowego Roku 2016 jeszcze lepszego niż 2015.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz co, jestem pod wrażeniem Twojego tekstu - napisałaś bardzo osobisty post i aż do końca nie mogłam się od niego oderwać :) Najważniejsze w życiu jest moim zdaniem zaufanie intuicji i opatrzności, to że czasem plany nie idą po naszej myśli, albo okrężną drogą, może tylko znaczyć, że widać, nowy scenariusz był dla nas lepszy :) Gratuluję obrony prac! a z okazji Nowego Roku życzę owocnych ofert pracy, dzięki którym będziesz mogła z dziką radością realizować swoje pasje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne podsumowanie! Gratuluję sukcesów i życzę, by rok 2016 był jeszcze lepszy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kama, trzymam kciuki, byle do przodu!:)

    OdpowiedzUsuń