środa, 29 lipca 2015

BookNerd Challenge: Fangirl

Zanim przejdę do recenzji chciałabym podziękować wszystkim za miłe słowa pod ostatnim postem i za wyrazy sympatii i podzielenie się swoimi odczuciami. To dla mnie wiele znaczy. Dziękuję!


Dziś mam dla was książkę, na którą czekałam tak, jak kiedyś na Harry'ego Pottera i z którą spędziłam cały wczorajszy dzień.

"Fangirl" Rainbow Rowell

W Liebster Book Award zadano mi dwa razy pytanie: do jakiego bohatera książkowego jesteś podobna? Wtedy nie wiedziałam. Teraz chyba mogę powiedzieć, że odnalazłam swoją bratnią duszę, swoją siostrę bliźniaczkę. Nigdy nie było kogoś tak bardzo jak ja. 



piątek, 24 lipca 2015

Dyslektyk na studiach polonistycznych to błąd?

Nigdy nie byłam wybitnym uczniem. Nie miałam samych piątek, nie wygrywałam konkursów. Na dobre oceny musiałam pracować często dwa razy więcej niż inni. Nauka nigdy nie przychodziła mi z łatwością. Jednak koniec końców ciężka praca się opłacała. Gdy się nie ćwiczy nie ma efektów. Moim ulubionym przedmiotem była plastyka. Gdybym mogła, spędzałabym z kredkami cały dzień w szkole, jednak był to najmniej ważny z przedmiotów. Matematykę zawsze udawało mi się, po ciężkiej batalii, zrozumieć. Przyroda- biologia, geografia były całkiem przyjemne, chociaż wymagały pracy. Chemia czy fizyka mimo, że ich nie znosiłam, były logiczne i dało się je pojąć. Jednak wbrew pozorom największe problemy miałam z językiem polskim. Odkąd nauczyłam się czytać, zawsze byłam wystraszona, wręcz przerażona, gdy musiałam to zrobić na głos. Chociaż potrafiłam czytać, robiłam to stanowczo za wolno i całkowicie... beznadziejnie. Sklecenie liter i wypowiedzenie słowa na głos zajmowało mi całą wieczność. Nie rozumiałam, dlaczego koleżanki nie maja z tym żadnych problemów. Unikałam czytania na głos jak ognia, przechodził mnie zimny dreszcz gdy w grę wchodziła ocena. Nigdy nie była dobra. Jeszcze gorzej było z pisaniem. Ortografia to była moja pięta achillesowa. Co z tego, że w małym palcu miałam wszystkie zasady, że wiedziałam jak się co pisze, gdy w momencie oddania dyktanda nigdy nie dostałam pozytywnej oceny. Ćwiczyłam, miałam specjalny zeszyt, w którym mama dyktowała mi trudne wyrazy, zasady ortograficzne były rozwieszone na lodówce. Pomagało, ale nie zawsze. Potrafiłam pisać jedno słowo na całej stronie. a i tak popełniałam błędy i ich nie widziałam. Myliłam litery i tego nie widziałam. Nie potrafiłam przepisać słowa. by nie popełnić błędu. Byłam bezradna, a bezradność to jedna z tych rzeczy, które dziecku najtrudniej udźwignąć. W końcu wysłano mnie do poradni pedagogicznej i wszystko stało się jasne. 

Mam stwierdzoną dysortografię.

wtorek, 21 lipca 2015

Liebster Blog Award

W ciągu kilku dni zostałam zaproszona do udziału w Liebster Blog Award, a ponieważ zaprosiły mnie trzy osoby, chyba czas się podjąć "wyzwania".



Liebster Blog Award to swoista forma challangu, która polega oczywiście na odpowiadaniu na pytania. 11 pytań zadanych przez osobę nominującą i nasze odpowiedzi. Następnie sami wymyślamy swoje 11 pytań i zadajemy je kolejnym 11 blogerom.



środa, 15 lipca 2015

BookNerd Challenge: Osobliwy dom pani Peregrine

Ci, co czytali mój niedawny wpis, wiedzą jak ważny jest dla mnie wygląd książki. Dziś przeczytacie recenzję takiej, która jest niemal dziełem sztuki, a z pewnością istną estetyczną przyjemnością.

"Osobliwy dom pani Peregrine" Ransom Riggs


Już sama okładka sugeruje, że powieść Ransoma Riggisa jest interesująca. Możecie mi jednak wierzyć, że dalej jest jeszcze ciekawiej.

poniedziałek, 6 lipca 2015

BookNerd Challenge: Player One

Jeżeli czytaliście mój wpis o bookathonie, wiecie, że Inne zasady lata byłyby moją ulubioną książką półrocza gdyby nie inna, której recenzję dziś wam przedstawiam.

„Player one” Ernest Cline


Jest to najbardziej nerdowa książka jaką w życiu czytałam, fantastyczna podróż w przeszłość i przyszłość. Zabawa popkulturą, odwołaniami, symbolami.

sobota, 4 lipca 2015

piątek, 3 lipca 2015

Bookathon: czerwiec 2015

Nie ma nic gorszego, niż brak czasu na czytanie. Ostanie dwa tygodnie czerwca całkowicie poświęciłam na pisanie pracy magisterskiej i mimo, że jej nie ukończyłam jeszcze, poczułam taki przesyt, że marzyłam o weekendzie bez konieczności, nie tylko pisania, ale wręcz otwierania komputera. I chociaż na czytane zawsze znajdę czas, zamarzył mi się maraton- 2 dni ciągłego, niezakłóconego czytania. Tak więc zapraszam was na podsumowanie mojego pierwszego Bookathonu.



Udało mi się w 48h przeczytać 3,5 książki co uważam za świetny wynik. 3,5 ponieważ rozpoczęłam Bookathon od skończenia Wybranych C.J. Daugherty, której recenzje możecie przeczytać tu. Do poczytania o pozostałych trzech zapraszam już teraz.

środa, 1 lipca 2015

Filmowe podsumowanie... ostatnich miesięcy

FILMY nareszcie. Czuję, że sporo osób może mieć już dość książek, książek, książek... Ale o zgrozo mam więcej czasu by czytać niż oglądać, a może nie mam do tego nastroju... Przez ostatnie lata były tylko filmy i filmy, teraz robię sobie przerwę. Mam dla was jednak filmowe podsumowanie miesiąca, chociaż jeżeli mam być szczera, to są to filmy z ostatnich kilku miesięcy.


Jak się tak teraz zastanowię nad ostatnim półroczem, to niewiele filmów jest takich, które widziałam po raz pierwszy. Sporo oglądałam po raz wtóry, bo któraś z moich współlokatorek tego nie widziała, a byłby to grzech. Ale nie będę recenzować tych (tak jak Billy Eliot) oglądanych po raz dziesiąty.