wtorek, 22 września 2015

Bookish Pet Peeves #1 czyli książkowe NOPE.

Tak w tytule jest kropka nienawiści. 

Jestem osobą dość spokojną i wyrozumiałą i staram się nie oceniać nic pochopnie i staram się bardzo kończyć to co zaczęłam (i użyłam w tym zdaniu stanowczo za dużo "i"). Jednak są momenty, które mnie przerastają i zwyczajnie denerwują.
Że w gruncie rzeczy, rzeczy wymienione powyżej nie są całą prawdą przekonacie się za chwilę. Prawda jest taka, że łatwo mnie zirytować. Serio, bardzo łatwo.
Jak już zdążyliście zauważyć jestem całkiem sporym Molem Książkowym. Zauważyliście też pewnie, że większość zamieszczanych tu recenzji jest raczej pozytywna, bo widzicie, sprawa wygląda tak, że staram się nie brać książek w ciemno, staram się zrobić choć najmniejszy resarch (chociażby ocena na goodreads) więc generalnie nie czytam shitowych książek. Żeby jednak coś mnie wkurzyło nie musi to być cała opowieść, czasami wystarczy szczegół, a gdy jest on nagminnie powielany, staje się moim wielkim NOPE. 
I o tym właśnie chcę z wami dziś pogadać (a raczej poprowadzić mały monolog, licząc na waszą reakcję).


Przygotowałam sobie listę tego, co mnie w książkach denerwuje i muszę przyznać, że lista cięgle rośnie, dlatego postanowiłam zrobić z tego cykl postów, w których będę zamieszczać po 5 moich Pet Peeves (#soenglisz) i dzielić się z wami tymi elementami książek, które powoduję, że włosy mi się jeżą na głowie i mam ochotę rzucić książką przez pokój. Nie są to jednak rzeczy które powodują, że tak robię, są to rzeczy, które mają wpływ na to jak oceniam daną pozycję, albo rzeczy których staram się unikać. 

środa, 16 września 2015

Jak czytać więcej?

Ostatnio spotkałam się z wieloma komentarzami na temat tego ile czytam. Zauważyłam, że niemal wszyscy są w głębokim szoku, że pisząc równocześnie dwie magisterki jestem w stanie czytać tyle ile czytam. "Skąd mam czas? Czy nie mam ważniejszych zadań? Chyba nie jest mi tak ciężko jak mówię?" Wydaje mi się, że na tej planecie są tylko dwie osoby, które mnie rozumieją (i one wiedzą, że o nich mówię), ale nie piszę tego posta by się wam tłumaczyć.
Widzicie, ja myślę, że to nawet nie powinno być komentowane, to że ktoś dużo czyta...
Odbieram takie dziwne sygnały, że nie jest dziwne to, że ktoś nie czyta, a to, ze ktoś robi to często. Nie wiem dlaczego, nie chcę się wgłębiać w dysputy na temat braków w lekturze naszych rodaków. Bo zamiast się szczycić tym ile czytam, odnoszę wrażenie, że muszę się z tego tłumaczyć, co jest dla mnie dziwne. Dlaczego mam się czuć źle z tym, ze w swoim wolnym czasie wolę sięgnąć po książkę niż robić coś innego? 
Wydaje m się, że niestety nadal istnieje przeświadczenie, że czytanie to najnudniejsza forma spędzania czasu. Oczywiście nikt tego na głos nie powie, ponieważ każdy wie doskonale, że czytanie jest ważna i przyznanie się, że się tego nie lubi, źle o nas świadczy. To też jest błąd! Każdy lubi to co lubi i ma prawo to robić nie patrząc na innych.
Śmieszą mnie tylko argumenty tych, którzy z wielkimi oczami patrzą na tych co czytają dużo. "Ty to  musisz mieć dużo wolnego czasu. Ja nie mam kiedy czytać." hmm...  
Ok. Osobiście uważam, że to bzdura i pusty argument. Czas to nie problem, a jeżeli nie masz ochoty na czytanie, to dlaczego się nie przyznasz. Gdybyś chciał to byś znalazł czas i sposób. 
Są jednak pewnie tacy, którzy bardzo chcą, ale za bardzo nie wiedzą jak i może się nie zastanawiali nad tym. Dlatego dla nich jest ten post.

sobota, 12 września 2015

Problem z filmami

Ci z was, którzy zaglądają tu dłużej niż od ostatniego półrocza mogą być trochę zgubieni. Mój blog powstał po to, bym mogła dzielić się z wami swoimi przemyśleniami na różne tematy, jednak w większości były to posty dotyczące filmów. Jak pewnie zdążyliście zauważyć w ostatnich miesiącach wiele się zmieniło. Dużo więcej czasu poświęcam książkom i okołoczytelniczym zagadnieniom. To nie jest tak, że zmieniłam profil bloga na literacki, to co możecie przeczytać po prawej stronie w sekcji "co tu znajdziecie?" jest nadal aktualne. Kłopot w tym, że ostatnio mam spory problem jeżeli chodzi o sprawy filmowe.



Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek to stwierdzenie padnie z moich ust ale nie mam ochoty na oglądanie filmów. 


środa, 2 września 2015

BookHaul: letnie nowości książkowe

Witajcie. Jak wam mija lato? Wiem, że dal wielu dziś skończyły się wakacje, wielu ma jeszcze miesiąc, a całkiem sporo nie wie co zrobić ze swoim życiem. Obecnie nawet nie wiem jaki jest dzień tygodnia, a moje życie krąży tylko i wyłącznie w okół zapisanych słów w worldzie. Na blogu było znów bardzo cicho. Mam sporo opóźnienie w notkach, ale zacznę wszystko nadrabiać. Przez upał i umysłowe zmęczenie, jedyne na co miałam ochotę to leżeć i patrzeć w sufit. 

Dziś jednak wracam. Tym razem chciałabym się pochwalić nowymi zdobyczami książkowymi. Jest tego sporo i byście nie myśleli, że szastam pieniędzmi na prawo i lewo chciałabym tylko zaznaczyć, że ŻADNA z tych książek nie została kupiona po normalnej, okładkowej cenie. Udało mi się kilka wygrać, kilka dostać. Oprócz krótkich informacji, dlaczego wybrałam tę a nie inną książkę, wszelkie niezbędne informacje macie poniżej. Tytuł to hiperłącze do strony lubimyczytac.pl, na której znajdziecie opisy pozycji, obok znajdziecie też odsyłacz do goodreads (który szczególnie polecam). Zamieszczam również informacje o tym skąd posiadam daną książkę dla zainteresowanych.