TOP 15 - najlepsze książki 2015 roku

I już mamy 2 stycznia i już mamy 2016 rok. Dopiero wczoraj robiłam plany na 2015 i już przyszedł czas podsumowań. Miniony rok czytelniczo był wyśmienity. Pod każdym względem wręcz doskonały. Nie tylko pobiłam własne rekordy, ale też poznałam swoje możliwości. Był to rok bardzo dobrych, dobrych i kilku nie najlepszych książek. Był to rok odkrywania nowych gatunków i uczenia się wielu na nowo. Był to też rok kiedy zaczęłam od nowa poznawać własne upodobania. Był to też rok wielu pozytywnych zaskoczeń, rok w którym kilkukrotnie musiałam bić się w pierś. 
Na blogu był to rok niezwykle owocny. Ponad 45 wpisów związanych z książkami w tym wiele, wiele recenzji. Wielu nowych czytelników, wiele nowych doświadczeń. 

Był to rewelacyjny rok i dziś chciałabym się z Wami podzielić listę książek, które według mnie, z tych 81 były najlepsze. Chciałam ograniczyć się do 10, jednak trudno było podjąć decyzję. Kolejności tylko 3 najlepszych jestem pewna, reszta jest ustawiona w bardzo luźnej kolejce jednak każda z nich, bez względu na to gdzie się znajduje, jest warta polecenia.

Na liście brakuje wielu ważnych pozycji, które nie znalazły się tu tylko dlatego, że z jakiś powodów inne wydały mi się lepsze. Często kierowałam się nie samą jakością książki, ale emocjami jakie wywołały. Starałam się nie zamieszczać zbyt wielu podobnych książek, dlatego na przykład The Avery Shaw Experiment Kelly Oram, która jest jedną z najlepiej przeze mnie wspominanych, musiała ustąpić miejsca innym. Braknie tu świetniej Finding Audrey Sophie Kinselli, której czytanie sprawiło mi tyle przyjemności, czy Will Grayson, Will Grayson Johna Greena i Davida Levithana, dzięki której odkryłam tego drugiego autora. Zabraknie zagadkowej książki E. Lockhart Byliśmy Łgarzami, która na długo zapadnie mi w pamięć, czy Podaruj mi miłość - zbioru świątecznych opowiadań z którą spędziłam Blogmas.  Na liście braknie też książek, które mimo swojego sporego potencjału są pierwszymi książkami z serii i nie czytałam jeszcze ich kontynuacji. Anna i pocałunek w Paryżu Stephanie Perkins jako obyczajowa powieść YA jest nie tylko zabawna i urocza, ale jeszcze ma w sobie to coś. Druga część Szklanego Tronu Sarah J. Mass już czeka na mnie na półce, a Czerwona Królowa Victorii Aveyard mimo braku oryginalności spowodowała, że druga część stała się wyczekiwaną przeze mnie premiera. 
Na liście starałam się też umieścić książki różnych autorów i chociaż czytałam kilka książek Colleen Hoover i Rainbow Rowell do zestawienia musiałam wybrać jedną- najlepszą.  

Najgorszą książka 2015 roku było Pięćdziesiąt twarzy Graya E.L. James. Książka która jest zła pod każdym względem począwszy od pomysłu, przez treść i styl. Niestety totalnie się zawiodłam, sądziłam, że ludzie tylko gadają, a jednak okaże się to warte uwagi. Niestety nie jest.

Ale już dobrze, przejdźmy do rzeczy przyjemnych.

TOP 15 of 2015




15. "Duff" Kody Keplinger



Mimo, że nie jest to jakaś wybitna książka, to właśnie Duff  w pewien sposób określiło to co będę czytać w 2015. To był rok obyczajówek YA i NA i własnie Duff było czymś idealnie pomiędzy. Zabawna, lekka i przyjemna opowieść z dużą dozą ironii nie tylko do samej treści ale też do gatunku i literatury młodzieżowej. Jest to coś co z pewnością przeczytam ponownie, książka, która po prostu daje dużo radości i przyjemności z czytania. I do tego oparty na niej film, który może z treścią pierwowzoru ma niewiele wspólnego, ale jest równie dobry. 


14. "Oddam Ci słońce"Jandy Nelson


W rankingu mojej przyjaciółki Oddam Ci słońce pewnie znajdzie się w pierwszej piątce, jak nie trójce. Była to fantastyczna i oryginalna książka, ciepła i bardzo ciekawa, jednak sugerując się tym co czuję do niej teraz, myślę, że są książki, które bardziej na mnie wpłynęły. Niemniej jednak Jandy Nelson nie tylko stworzyła bardzo ciekawe postacie, które w zależności od czasu poznajemy od różnej strony, to dała nam książkę napisaną pięknie, prosto i bardzo inaczej. Jest to idealna lektura dla tych którzy poszukują czegoś ciepłego, czegoś co wywoła uśmiech i tylko pozytywne emocje. 


13. "Osobliwy dom pani Peregrine" Ransom Riggs


Chyba już dawno ustaliłam, że zarówno wygląd jak i treść książki mają wpływ na to jak ją odbierzemy. Nie ma na mojej półce chyba lepszego przykładu potwierdzającego tę tezę (może ilustrowany Potter). Osobliwy dom jest nie tylko świetną, trochę mroczną i tajemniczą historią, która niezwykle wciąga, ale jest też dziełem sztuki. Wydany niezwykle starannie, z dbałością o każdy detal jest nie tylko pożywką dla duszy ale też dla oka.


12. "Cud chłopak" R.J. Palacio


Nie wiem czy jest na tej liście inna książka, którą chciałabym tak bardzo polecić wszystkim. Dosłownie wszystkim. Jeżeli umiesz już czytać lub przeczytałeś już miliony książek. Bez względu na wiek, płeć i zainteresowania. Jest to książka, którą powinien przeczytać każdy. Książka która powinna być na listach lektur nie ze względu na jakieś poważne walory estetyczne, ale dlatego, że jak żądna inna uczy tolerancji i szacunku, a właśnie z tymi dwiema sprawami ma współczesne społeczeństwo największe problemy.


11. "Geek Girl" Holly Smale


Zabawna, prosta, nie wymagająca i zrobiona tek, że wszystko tu pasuje. Czytając obie części Geek Girl czułam się tak jak wtedy gdy czytałam Pamiętnik księżniczki. Czerpałam radość z każdego słowa, śmiałam się na głos, niejednokrotnie musiałam przerywać by złapać wdech. Jest to idealna książka dla każdego kto potrzebuje chwili wytchnienia, jednodniowa lektura, która mimo to pozostanie w pamięci i będzie wzbudzać miłe wspomnienia. 


10. "Diabelskie maszyny" Cassandra Clare


Gdyby ktoś rok temu powiedział mi, że książka Cassandry Clare pojawi się na tej liście raczej bym go wyśmiała. Z Miastem kości miałam nienajlepsze wspomnienia, jednak pod naciskiem otoczenia dałam szansę Diabelskim maszynom i jaka to była przygoda! Clare idealnie rozłożyła akcję na trzy tomy, stworzyła idealny trójkąt miłosny, z którego każdy układ byłby układem wygranym. Do tego totalnie, emocjonalnie mnie zmiażdżyła, a ostatnie 200 stron 3 tomu to był istny rollercoaster -od złości, przez akceptację, płacz, złamane serce, radość, płacz i szczęście. Wszystko tak idealnie skończone, że chyba dam szansę Darom Anioła


9. "Dotyk Julii" Tahereh Mafi


Jeżeli jednak mam wybrać jedną, całą serię która podobała mi się w tym roku, byłaby to właśnie ta. Nie jestem do końca pewna co takiego ma ona w sobie, jednak Dotyk Julii nie tylko mnie zaskoczył, ale wywołał emocje które ostatnio czułam chyba przy Igrzyskach śmierci. Poczułam, że wreszcie znalazłam serię, która nie jest powtarzaniem utartych schematów, która mnie wciągnęła, zaciekawiła i zaangażowała. Dodatkowo świetny styl Mafi spowodował, że czytało się ją wyjątkowo dobrze i dostałam Warnera, a za to chciałabym Mafi podziękować osobiście. I zrobię to. Kiedyś!


8. "November 9" Colleen Hoover


Wybór jednaj książki Colleen Hoover nie był łatwy. Ona pisze tak, że niemal zawsze w jej książkach odnajduję coś wyjątkowo. Pisze szczerze, ze świadomością otaczającego ją literackiego świata i konkurencyjnych publikacji. November 9 jest przykładem na to, że nawet jeżeli książki YA i NA z reguły są cliche to jednak można wyciągnąć z nich coś więcej. Można proste i przewidywalne historie pisać w dobrym stylu, tak, że chcesz zaznaczać całe akapity. Była to książka, która mnie pochłonęła, ponownie, sprawiła przyjemność i utwierdziła w przekonaniu, że Hoover warto czytać, ponieważ pisze z nadzwyczajną jak na autorów gatunku, świadomością słowa.


7. "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął" Jonas Jonasson


Jest to książka niezwykła, zaskakująca, zabawna, nieprzewidywana, zagadkowa. Książka, której się nie spodziewacie, która wielokrotnie wystawi wasze poczucie humoru na próbę, ale też charakteryzuje się inteligentnym żartem. Stanowczo zbyt słabo rozreklamowana, a jednak udało się jej dotrzeć do wielu czytelników i jestem pewna, że większość dostała coś co kompletnie ich zaskoczyło. Książka, którą w ciemno poleciłabym każdemu, nawet nieznajomemu, ponieważ jestem pewna, że każdy znajdzie coś dla siebie. Podróż w przeszłość, spotkanie z Churchillem, Stalinem czy Mao Zedongiem i wszystko zrobione tak, że każdy mięsień brzucha boli, oczy zalewają się łzami a czytelnik, nawet jeżeli nie jest fanem historii, to poświeci swój czas na to by dowiedzieć się kogo jeszcze i co jeszcze przeżył niesamowity Stulatek, którego biografia jest wielka i bogata jak Encyklopedia Britanica.


6. "Saga księżycowa" Marissa Meyer


Już dawno nie czytałam książki do której nie miałabym żadnych zastrzeżeń. Mimo, że dopiero przeczytałam dwa tomy Sagi księżycowej, już teraz jestem pełna podziwu dla Marissy Meyer za to, że udało jej się stworzyć bardzo oryginalną, wciągająca i ciekawą historię, której nie sięgnął nikt inny. Wykorzystanie motywu dobrze znanych nam baśni i przeniesienie ich do przyszłości jest zabiegiem kapitalnym. Do tego akcja każdej książki jest pasjonująca i bardzo zgrabnie przeplata się z poprzednimi, a z rozdziału na rozdział i z tomu na tom jest jeszcze lepiej. Miejmy nadzieję, że wydawca polski się opamięta i wyda kolejne części, albo ktoś inny przejmie prawa, bo polskie księgarnie cierpią z braku tak ciekawych pozycji.


5. "Inne zasady lata" Benjamin Alire Saenz


Czasami zapominam o tej pozycji, a później patrzę na półkę, widzę ja między innymi i przypominam sobie to uczucie, kiedy zamknęłam ja i wiedziałam, że właśnie przeczytałam coś niezwykłego. Inne zasady lata to nie wielka literatura, ale z pewnością pozycja, która zmieniła mój system myślenia. Ponieważ to nie tylko spora dawka emocji ale też nauka przekazana w prostocie słowa i fabuły.Ucząca tego jak wiele nie wiemy, jak często się mylimy i jaki świat jest a jaki być powinien. 


4. "All My Friends Are Superheroes" Andrew Kaufman


Jeżeli miałabym na ten moment wybrać najlepszą opowieść o miłości, ta mała, niepozorna bo licząca 108 stron (ze sporymi marginesami) książeczka byłaby moim wyborem. Określenie tego co czuję, boję się, że nie byłoby wystarczające. Dla mnie jest to odkrycie roku, coś co każdy powinien mieć, nie tylko przeczytać, ale posiadać w swoich zbiorach. Coś niezwykłego. Coś co tak naprawdę jest poza każdą kategorią. Coś za co jestem Andrew Kaufmanowi wdzięczna. Po prostu. 






3. "Wszystkie jasne miejsca" Jennifer Niven


Mieliście kiedyś tak, że po przeczytaniu książki, mimo, że było to pewne emocjonalne wyzwanie, ba nawet trochę bolało, czuliście się koniec końców lepiej? O tym właśnie uczyli starożytni filozofowie i o tym mówił Umberto Eco. Katharsis. Wydaje mi się, że właśnie to przeżyłam czytając Wszystkie jasne miejsca. Miejscami bolało i nie chciałam wielu spraw zaakceptować, miejscami irytowałam się przez bohaterów, miejscami było jak wszędzie, ale na koniec wszystko było tak jak trzeba. Jeden z najlepszych przedstawicieli YA jaki miałam w swoich rękach. 


2. "Fangirl" Rainbow Rowell


Książka, którą absolutnie pokochałam. Książka, która stała się tym czego szukałam, czego potrzebowałam. Już przeczytałam ją dwa razy i jestem pewna, że przeczytam jeszcze wielokrotnie. Rainbow Rowell nie tylko rozumie czytelników, fanów, ale sama jest jednym z nas. To widać na kartach jej powieści. Konstruuje takie światy i takich bohaterów o których sama chciałaby czytać. Jest jednym z nas. Fangirl jest książka, dla mnie, wręcz idealną. Nic dodać, nic ująć. Jedna z moich ulubionych książek, nie tylko z 2015 roku, ale w ogóle. Z niecierpliwością czekam na kolejne książki Rowell.


Werble poproszę




1. "Player One" Ernest Cline


Ponieważ jest tylko jedna książka, która miała to wszystko. Doskonale skonstruowany świat, ciekawego bohater, wartką i zajmującą akcje, świetny styl, nerdowstwo, humor, dramatyzm, plastyczność, oryginalność. Książka Cline jest tym, czego nieświadomie szukałam, czymś co okazało się powrotem do przeszłości w niedalekiej przyszłości. Jest niczym encyklopedia popkultury w której dzieje się akcja na miarę najlepszych filmów przygodowych. Książka o której będzie jeszcze głośno. Zapamiętajcie moje słowa. W momencie gdy Spielberg wyreżyseruje film, każdy będzie o niej mówił. Z takim materiałem spotykasz się raz na kilka lat. Książka - skarb. Niesamowita! 
Niestety książkę wydało wydawnictwo Amber, które słynie z małej dbałości o swoje publikacje, dlatego podejrzewam, że dostanie jej teraz może być bardzo trudne. Przeszukujcie małe, lokalne księgarnie, albo czekajcie na premierę filmu, ale miejcie pewność, że ją przeczytacie. (sorry, mojego egzemplarza tak łatwo nie pożyczę - jest dla mnie tak cenny jak Fantastyczne zwierzęta i Quidditch przez wieki)




I to byłoby na tyle. 15 książek, które w moim odczuciu zasługują na szczególną uwagę. Jeżeli chcecie zobaczyć wszystkie przeczytane przeze mnie pozycje zapraszam tu. Jak pisałam wyżej, bywało różnie, nieraz bardzo się zawodziłam, ale też kilkukrotnie musiałam bić się w piersi. Mimo wszystko był to bardzo dobry rok. Mam nadzieję, że 2016 nie będzie gorszy, że będzie nawet lepiej. 
Mam też nadzieję, ze coś na tym skorzystacie, że odnajdziecie na tej liście swoich własnych ulubieńców. 

Dziękuję za cały rok z moimi recenzjami i zapraszam do śledzenia bloga i w tym roku. Mam tyle książek do przeczytania, że to aż nieprzyzwoite, bo lista to niekończąca się opowieść, ale spodziewam się kilku całkiem dobrych pozycji, które być może zagoszczą na liście w przyszłym roku.

Dziękuję i do zobaczenia niebawem! 


Komentarze

  1. "Playter One". Właśnie sobie zdałam sprawę, jaką książkę chcę kupić ze te ostatnie gorsze, które mi zostały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem są egzemplarze dostępne na allegro :)

      Usuń
  2. To chyba musze sporo przeczytac, bo mialam rece tylko "Cinder" i "Scarlet". Cala "Saga ksiezycowa" strasznie mnie oczarowala, szczegolnie te cytatu zaczynajace kolejne czesci. :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli mam być szczera, to jestem zaskoczona, że na Twojej liście jest Rowell.
    Książkę Riggsa przeczytałam dosłownie wczoraj i jestem nią zachwycona, ale nie jestem pewna, czy umieściłabym ją w Top 2015.
    Po resztę książek Clare sięgnę, kiedy skończę DA, ale nie zapowiada się na to, żeby było to w najbliższej przyszłości.
    Teraz nadszedł czas, żeby krótko skomentować powieść Niven, ktora, moim zdaniem, ma jedna zasłużone miejsce. W sumie u mnie nie zajęła miejsca w "Top 15: 2015", ale jest bardzo dobrą książką i czegoś uczy, w przeciwieństwie do Rowell i Greena, którzy tylko sprawiają takie wrażenie.
    Pozdrawiam!

    www.wachajac-ksiazki.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy książka zawsze musi czegoś uczyć. Ja z książek Rowell czerpię po prostu czystą przyjemność. Naprawdę szczerze i nie wymuszenie poprawiają mi samopoczucie. I chyba książki też tak powinny działać.

      Usuń

Prześlij komentarz