5 książek na jesień

Chociaż to październik jest dla mnie prawdziwym jesiennym miesiącem, to własnie w listopadzie chyba potrzebujemy najwięcej ciepła. Listopad stoi między "zimno, ale przyjemnie" a "zimno bo to zima i fajnie". Czyli jest "zimno i do dupy". Listopad jest generalnie pogodowo do bani, dlatego spieszę z książkowymi propozycjami, które mam nadzieję umilą wam te dłuuuuuuuuugie jesienne wieczory.


Teraz gdy dostaliśmy dodatkową godzinę w ciemnościach i trudno zorientować się czy to noc czy nie, przyszła pora na ksiazki które w pewnym stopniu aurę na zewnątrz odzwierciedlą. 

Osobiście lubię sobie lektury jesienią urozmaicać. Lekkie przeplatam tymi mroczniejszymi, klimatycznymi. Niemniej jednak nigdy nie czyta mi się fantastyki tak dobrze jak właśnie teraz.

Dziś mam pięć książek zróżnicowanych, klimatycznych, zarówno lekkich i przyjemnych jak i takich które wymagają ciut więcej zaangażowania.

5. Cyrk nocy Erin Morgenstern


W wędrownym cyrku dzieją się rzeczy niezwykłe, bardziej niezwykłe niż popisy akrobatów i treserów. To cyrk magiczny, w którym do pojedynku stają zakochani, a ich bronią jest wyobraźnia. Londyński reżyser Chandresh Lefèvre postanawia stworzyć cyrk. Nie przypuszcza, że stanie się on areną rozgrywek między znanym prestidigitatorem a "mężczyzną w szarym garniturze", a raczej między ich wychowankami Celią i Markiem. Młodzi, nieświadomi konsekwencji walki, którą mają ze sobą stoczyć, kreują w cyrku wiele niezwykłych, magicznych przestrzeni. To stanowi sens ich zmagań i tło ich miłości. Jednak każda potyczka zbliża ich do końca, kiedy na placu boju może pozostać tylko jedno z nich...

To książka jak żadna inna. Niezwykły debiut, który budowany jest po ostatnie słowo. Może akcja rozgrywa się trochę za wolno, czasami jest zagmatwana i to może wzbudzać frustrację, może nudzić ale pod tym wszystkim odnajdziecie naprawdę niezwykłą i oryginalną historię. Zważywszy na tę lekką nudę jest też idealnym wyborem na jesień. Jest ona bowiem złudna a wszystko dzieje się tu z jakiegoś powodu. Autorka doskonale wie co robi i wręcz po mistrzowsku buduje klimat powieści. Dba o każdy detal, każde słowo było użyte bardzo starannie. Bohaterowie są złożeni, skomplikowanie i niejednoznaczni. By móc ich poznać nie możesz przerwać lektury w połowie, konieczna jest każda sentencja do pełnego obrazu postaci. I jest też Cyrk- fantastyczne, fascynujące miejsce i uwielbiam każdy fragment go opisujący. Romans prowadzony jest bardzo delikatnie, zmysłowo, idealnie wpisujący się w klimat książki.
Jest to magiczna opowieść w każdym calu. To trochę tak jakby w tym świecie nawet powietrze nie było do końca tym czym się zdaje. Ciężko ubrać w słowa ten niesamowity klimat, który dotyka nas niczym czar i trzyma pod swoim urokiem.

Pełną recenzję możecie przeczytać tu.

 4. Osobliwy dom Pani Peregrine Ransom Rigss


Życie Jacoba nie zapowiadało się ekscytująco. Pogodził się z myślą, że nigdy nie zostanie odkrywcą i nigdy nie będzie miał wielu przyjaciół. Ważne miejsce w jego życiu zajmował dziadek. To on najbardziej mu imponował i to on opowiadał mu najlepsze historie na dobranoc o pogodnym sierocińcu na walijskiej wysepce, ukrytym przed złem, wojną i potworami... Aż pewnego dnia dziadek Portman umarł w niejasnych okolicznościach. I wtedy wszystko się zaczęło...

Gdy pierwszy raz wzięłam ją w ręce od razu wiedziałam, że mam do czynienia z czymś niezwykłym i miałam rację. Książka która nie tylko zawiera w sobie świetną historię, ale też jest dowodem, że czasami książki warto oceniać po wyglądzie. Pierwszą rzeczą którą zauważysz są te niesamowite, często przerażające zdjęcia, których sens trudno wytłumaczyć. I nie próbuj, autor zrobi to za ciebie. Riggs idealnie wplata fotografie w historię dając jej dodatkowego wymiaru. Powoduje, że historię czuje się bardziej. Pierwsza połowa książki może wywołać dreszcz, pobudza wyobraźnię, jest tajemnicza i fascynująca, chociaż może nie wszyscy powinni czytać ją przed snem. Druga troszkę mniej tajemnicza wkracza w sferę przygody, akcja nabiera tępa i z pewnością daje nadzieje na więcej. Idealna książka na jesienne wieczory, a po lekturze czeka was seans filmu wyreżyserowanego przez Tima Burtona.

Pełną recenzję możecie przeczytać tu.

3. Mroczniejszy odcień magii V.E. Schwab


Witajcie w Szarym Londynie – brudnym i nudnym, pozbawionym magii, rządzonym przez szalonego króla Jerzego III. Istnieje też Czerwony Londyn, w którym w równej mierze szanuje się życie i magię, oraz Biały, miasto wycieńczone wojnami o magię. A niegdyś, dawno temu, istniał jeszcze Czarny Londyn… Teraz jednak nikt o nim nawet nie wspomina.
Oficjalnie, Kell jest podróżnikiem z Czerwonego Londynu – jednym z ostatnich magów, którzy potrafią przemieszczać się pomiędzy światami – i działa jako posłaniec między Londynami i ambasador Czerwonego królestwa rodziny Mareshów. Nieoficjalnie, uprawia przemyt – bardzo niebezpieczne hobby, o czym przekonuje się na własnej skórze, kiedy wpada w pułapkę wraz z zakazanym przedmiotem z Czarnego Londynu. Ucieka więc do Szarego, gdzie z kolei naraża się Lili Bard, złodziejce o wielkich aspiracjach. To właśnie z nią Kell wyrusza w podróż do alternatywnej krainy, której stawką jest uratowanie wszystkich światów…

Ta książka ma w sobie po prostu "to coś". Nie tylko jest w niej sporo magii al sam klimat, aura jest magiczna. Autorka w niezwykły sposób kreuje te trzy światy, Londyny, tak, że wręcz czuje się jakby się tam było. Każdy z nich zupełnie różny a jednak idealnie współistnieje z drugim. Książka to właśnie głównie ten niezwykły klimat wyczuwalny w każdym słowie, zdarzeniu. bardzo interesujący bohaterowie, którzy tak samo jak świat przedstawiony, skrywają sporo tajemnic i są dzięki temu jeszcze bardziej pasjonujący w poznawaniu. Akcja ma idealne tempo, z wyczuciem balansuje emocjami, wydarzeniami, tak, że dla mnie była to powieść kompletna. Coś całkowicie innego, a jednak już teraz zdarza mi się do niej porównywać inne powieści. Słowo "klimatyczny"można różnie interpretować, ale do niewielu książek pasuje tak jak do tej. Powieść doskonałą na pochmurny dzień, długi wieczór z kubkiem herbaty, gdy całemu światu chcemy powiedzieć "nope".

2. Król kruków Maggie Stiefvater




Blue pochodzi z rodziny wróżek, jest medium do kontaktów ze światem zmarłych.

Gansey, Adam i Ronan, trzej przyjaciele z elitarnej szkoły dla chłopców, obsesyjnie poszukują tajemniczych linii mocy legendarnego Króla Kruków - Glendowera. Z ich powodu pozornie ciche i spokojne miasteczko staje się scenerią niezwykłych wydarzeń. Gdy razem z Blue trafią do magicznego lasu, gdzie czas płata figle, nic już nie będzie takie samo...

Przerażające tajemnice, mroczne rytuały, stare przepowiednie, wizje, duchy, ofiary, a to dopiero początek tej historii...

O tej serii mam do powiedzenia bardzo wiele, chciałabym napisać coś głębszego i podzielić się z wami moimi przemyśleniami. Jedyne co mi jednak przychodzi teraz do głowy to fakt, że jeżeli nie jest to najlepsza książka (i seria) jaką czytałam w tym roku, to z pewnością jest w pierwszej trójce. Nie wiem dlaczego sięgnęłam po nią tak późno, ale gdy tylko przeczytałam pierwszy tom od razu się zakochałam. W tym świecie, fantastycznych bohaterach, wciągającej fabule stylu Stiefvater. Te książki posiadają wszystko co według mnie powinna posiadać dobra, współczesna książka fantasy YA. Ponieważ od premiery ostatniego tomu dzielą nas 3 tygodnie, to możecie spodziewać się dłuższego wpisu z tej okazji. Trudno mi teraz oddać wszystko co mam do powiedzenia. Wam po prostu radzę zrobić sobie tę przyjemność i wkroczyć w ten niezwykły świat. 

1. Ania na uniwersytecie L.M.Montgomery


Ania na uniwersytecie to trzecia cześć bestsellerowej serii o Ani z Zielonego Wzgórza. Ania Shirley rozpoczyna naukę na uniwersytecie w Redmond. Mimo początkowych wątpliwości i tęsknoty za dawnym życiem w Avonlea, szybko przystosowuje się do nowego otoczenia, zyskuje przyjaciół i odnosi sukcesy na uczelni. W książce pojawiają się nowi bohaterowie m.in. Robert Gardner, adorator Ani. Czy dziewczyna odrzuci starania Gilberta i zostanie żoną Roberta? W tej części poznajemy życiowe decyzje nie tylko głównej bohaterki, ale również innych postaci z Avonlea. Książka emanuje ciepłem i optymizmem. Choć Ania tak szybko staje się dorosła, nie traci nic ze swojego uroku, a jej przygody czyta się z zapartym tchem.

Jeżeli ktoś zna mnie choć trochę, mógł się spodziewać, że ten cykl wpisów nie obędzie się bez tej pozycji. Nie mógł tez trafić na inne miejsce niż 1. Absolutne moja ulubiona książka cyklu o Anie Shirley i bardzo możliwe że ulubiona książka w ogóle. Przeczytałam ją niezliczoną ilość razy. Posiada wszystko i znacznie więcej. Mam z nią związane tyle miłych wspomnień, że na zawsze będzie bliska memu sercu. Wiem, że nie wszystkim odpowiadała Ania z Zielonego Wzgórza - rozległe opisy i Ania która ciągle dumała w obłokach. O ile rzeczywiście mogło to nużyć o tyle ta część troszkę odbiega od pozostałych. Mamy i romans i humor i oczywiście Anię z jej tendencją do pakowania się w tarapaty. Jednak wszystko jest dojrzalsze i z pewnością lepiej przyswajalne. Oczywiście mogłam ją umieścić w moich rekomendacjach książek dla studentów i oczywiście uważam, że wy (studenci) najlepiej zrozumiecie Anię, ale jeżeli myślę o książkach na jesień- ta zawsze jest tą pierwszą. Poza tym przy tych wszystkich "klimatycznych" pozycjach które wymieniłam wyżej, przyda wam się coś lżejszego, przyjemniejszego i cieplejszego. 


Gdybym mogła ten post zawierałby dziesiątki książek. Jesień to po prostu taki czas, że znajdziesz nastrój na wszystko. Uwielbiam zaszyć się w swoim pokoju z kubkiem herbaty, otulić kołdrą, założyć ciepłe skarpetki i lekturą walczyć z jesienną depresją.

Dziś polecałam wam, nie ukrywam, jedne z najlepszych książek jakie czytałam. Wszystkie są na swój sposób magiczne i jeżeli którejś nie czytaliście, proszę zróbcie sobie tę przyjemność.
Warto przełamać ten końcoworoczny smutek. Może dzięki lekturze ten czas będzie przyjemniejszy.

Na dziś to tyle.
Miłego weekendu - jak wspaniale, że wreszcie nadszedł.
I kolejne kilka dni by czytać!

Miłej lektury i do następnego razu!



Komentarze

  1. "Cyrk nocy" zapowiada się obiecująco i może sięgnę po niego w wolnym czasie :)
    Kolejne są dla mnie zbyt magiczne i nierealne a ostatnia kojarzy mi się z obowiązkiem przeczytania ani z zielonego wzgórza w podstawówce, więc raczej niechętnie bym po nią sięgnęła z racji tego, że kojarzy mi się z lekturą ;)
    zapraszam do siebie
    http://mvgdalena.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Tą drugą pozycję widzę we wszystkich jesiennych zestawieniach :) Chyba w tym roku muszę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprecyzuję, w tym zestawieniu ma ona numer cztery, nie dwa, ha ha :)

      Usuń
  3. "Cyrk nocy" mam w planach:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz