sobota, 31 grudnia 2016

16 najlepszych książek 2016 roku



2016 rok był czytelniczo-blogowo bardzo dobry. 
Blog sukcesywnie się rozwija. Przybywa czytelników.
Jest dobrze.
Przeczytałam 89 książki tym samym kończąc mój Goodreadsowy Challenge.
Tym samym pobiłam swój życiowy rekord.
Nawet bardzo się nie starając.
Udało mi się trafić na wiele fantastycznych publikacji.
Były też te gorsze.
Ale na koniec roku mogę śmiało powiedzieć, że jestem zadowolona.

Dzisiejszy wpis to jeszcze nie całkowite podsumowanie. Dziś dzielę się z wami tylko książkami. Na rozliczane się z 2016 przyjdzie jeszcze czas. W końcu rok się jeszcze nie skończył.

Wybór 16 z pośród wielu był trudny. Miałam kilka pewniaków, a resztę dobrałam na zasadzie wewnętrznej walki ze samą sobą. Najlepiej jakbym mogą wybrać ty z 25 pozycji. Ale co to byłoby za podsumowanie?
W przeciwieństwie do mojej listy najgorszych, tu książki umieściłam w odpowiedniej kolejności. Nie znaczy to jednak że 16 na liście jest najsłabsza. Wszystkie są bardzo dobre, ale jest tych kilka troszkę lepszych.  
Wszystkie polecam tak samo. 
Nie przedłużając:

16. Załącznik Rainbow Rowell


Lincoln O’Neill nie może uwierzyć, że jego praca polega na czytaniu cudzych e-maili. Zgłaszając się na stanowisko „administratora bezpieczeństwa danych”, wyobrażał sobie, że będzie budował systemy zabezpieczeń i odpierał ataki hackerów – a nie pisał raport za każdym razem, gdy dziennikarz działu sportowego prześle koledze sprośny dowcip. 
Natrafiwszy na e-maile Beth i Jennifer, wie, że powinien wysłać im upomnienie. Ale ich pokręcona korespondencja na temat spraw osobistych bawi go i wciąga. 
Kiedy sobie uświadamia, że zakochał się w Beth, jest już za późno, żeby tak po prostu nawiązać z nią znajomość. 
Co miałby jej powiedzieć...? 
„To ja jestem tym facetem, który czyta twoje e-maile… i kocham cię?”

Trudno nie byłoby uwzględnić jednej z moich ulubionych pisarek, zwłaszcza że w tym roku przeczytałam 3 jej książki. Załącznik jednak podobał mi się najbardziej. Niewiele jest tu powieści dla starszych czytelników, a ta bez wątpienia była jedną z najlepszych czytanych przeze mnie w tym roku.
Zabawna, ciekawa historia Lincolna to idealna powieść na zimowe wieczory, ale też na ciepłe popołudnie. Właściwie na każdą porę roku. To była powieść, która po prostu poprawia humor, która powoduje, że cieplej robi się na sercu. Napawa nadzieją i radością. Szukacie książki wywołującej uśmiech? Proszę bardzo.

15. Cyrk nocy Erin Morgenstern


W wędrownym cyrku dzieją się rzeczy niezwykłe, bardziej niezwykłe niż popisy akrobatów i treserów. To cyrk magiczny, w którym do pojedynku stają zakochani, a ich bronią jest wyobraźnia. Londyński reżyser Chandresh Lefèvre postanawia stworzyć cyrk. Nie przypuszcza, że stanie się on areną rozgrywek między znanym prestidigitatorem a "mężczyzną w szarym garniturze", a raczej między ich wychowankami Celią i Markiem. Młodzi, nieświadomi konsekwencji walki, którą mają ze sobą stoczyć, kreują w cyrku wiele niezwykłych, magicznych przestrzeni. To stanowi sens ich zmagań i tło ich miłości. Jednak każda potyczka zbliża ich do końca, kiedy na placu boju może pozostać tylko jedno z nich...

Książka jak żadna jaką do tej pory czytałam. Oryginalna, bardzo dobrze napisana historia. Tajemnicza magiczna, niezwykle klimatyczna. Wszystko tu buduje niezwykłą aurę idealnie pasującą do XIX świata. Bohaterowie, akcja, cyrk nic do końca nie jest oczywiste. Jest to debiut Morgenstern i aż szkoda, że nie mamy więcej przykładów jej twórczości.
Z umieszczeniem jej na tej liście najbardziej się wahałam. To nie było tak, że podoba mi się tu wszystko. Książka ma swoje minusy, jednak ze względu na jej oryginalność, świeżość i jakość postanowiłam, że nie może jej tu zabraknąć. 
Zapraszam do przeczytania pełnej recenzji tu

14. Złodziejka książek Markus Zusak


Liesel Meminger swoją pierwszą książkę kradnie podczas pogrzebu młodszego brata. To dzięki „Podręcznikowi grabarza” uczy się czytać i odkrywa moc słów. Później przyjdzie czas na kolejne książki: płonące na stosach nazistów, ukryte w biblioteczce żony burmistrza i wreszcie te własnoręcznie napisane… Ale Liesel żyje w niebezpiecznych czasach. Kiedy jej przybrana rodzina udziela schronienia Żydowi, świat dziewczynki zmienia się na zawsze…

Troszkę mi wstyd, że dopiero przeczytałam tę jedną z najgłośniejszych książek ostatnich lat. Jednak przyznam Wam, że gdy to już zrobiłam to troszeczkę się zawiodłam i dlatego Złodziejka książek jest dopiero na 14 miejscu. Jako osoba która w swoim życiu przeczytała dziesiątki książek o II Wojnie Światowej nie uważam by było to jakieś wielkie dzieło. Przynajmniej w sferze emocjonalnej. Może mam już lekką znieczulicę, ale jednak jeżeli chcecie czegoś mocniejszego to nasza rodzima literatura jest dużo lepsza.
Ale książka jest tu z jakiegoś powodu. Świetnie napisana historia Liesel to taki diamencik. Troszkę nieoszlifowany, ale z pewnością niezwykły a rynku współczesnej literatury YA. Pomysł z narracją Śmierci, ukazanie wojny z perspektywy dziecka, dla którego wojna głównie wiąże się z samotnością i bezradnością. Bez wątpienia coś czemu każdy powinien dać szansę.

13. Mroczniejszy odcień magii V.E Schwab


Witajcie w Szarym Londynie – brudnym i nudnym, pozbawionym magii, rządzonym przez szalonego króla Jerzego III. Istnieje też Czerwony Londyn, w którym w równej mierze szanuje się życie i magię, oraz Biały, miasto wycieńczone wojnami o magię. A niegdyś, dawno temu, istniał jeszcze Czarny Londyn... Teraz jednak nikt o nim nawet nie wspomina.

Oficjalnie, Kell jest podróżnikiem z Czerwonego Londynu – jednym z ostatnich magów, którzy potrafią przemieszczać się pomiędzy światami – i działa jako posłaniec między Londynami i ambasador Czerwonego królestwa rodziny Mareshów. Nieoficjalnie, uprawia przemyt – bardzo niebezpieczne hobby, o czym przekonuje się na własnej skórze, kiedy wpada w pułapkę wraz z zakazanym przedmiotem z Czarnego Londynu. Ucieka więc do Szarego, gdzie z kolei naraża się Lili Bard, złodziejce o wielkich aspiracjach. To właśnie z nią Kell wyrusza w podróż do alternatywnej krainy, której stawką jest uratowanie wszystkich światów…

Kolejna z niezwykle oryginalnych i klimatycznych książek na tej liście. Przywodząca na myśl wiktoriańskie powieści kryminalne. Książka która jest tylko początkiem czegoś większego i czego odkrywania nie mogę się doczekać. Fantastycznie zbudowany świat z dbałością o każdy szczegół. Jak haftowany. Ciekawi bohaterowie, intryga, magia. Wszystko to powoduje, że z radością patrzę w przyszłość.
Pełną recenzję możecie przeczytać tu.


12. Trylogia czasu Kerstin Gier


Liv zawsze przywiązywała dużą wagę do snów. Ale odkąd zamieszkała w Londynie, znalazły się w centrum jej zainteresowań. Tajemnicze zielone drzwi. Gadające kamienne posągi. Niania z tasakiem w schowku na miotły... Tak, ostatnio sny Liv stały się bardzo dziwne. A szczególnie ten: czterech chłopaków, łacińskie inkantacje, dziwny rytuał, a wszystko to w nocy pośrodku cmentarza. No tak, Liv zna tych chłopaków z nowej szkoły - i zawsze, gdy spotykają się na jawie, oni zdają się wiedzieć o niej więcej, niż powinni... Chyba że... śnili ten sam sen, co ona?

Myślałam, że to książka dla dzieci. Myliłam się. To książka dla każdego. Urokliwa, intrygująca i tak prosto magiczna. (wiem że to słowo pojawia się tu wielokrotnie) Urzekła mnie zwyczajność Liv, mam dość przerośniętych nastolatek które udają dorosłe. Liv jest jeszcze dziecięco niewinna ale też dojrzała na tyle by nie być traktowana jak dziecko.. Jej relacja z siostrą jest chyba najlepsza jaką do tej pory poznałam. Wspaniale normalna. Super szybko się czyta, niesamowicie przyjemna lektura wywołująca uśmiech. Na samą myśl o niej jest mi przyjemniej na sercu. 
No  chyba to nr 1 jeżeli chodzi o okładki. 
Recenzja tu

11. Siedem minut po północy Patrick Ness


Jest siedem minut po północy, gdy trzynastoletni Conor budzi się i odkrywa, że za oknem jego sypialni czai się potwór. Jednak to nie tego potwora Conor się spodziewał – sądził, że odwiedzi go raczej ten z dręczącego go koszmaru, powtarzającego się niemal każdej nocy od dnia, kiedy matka chłopca rozpoczęła leczenie. 

Potwór z jego podwórka jest inny. Sędziwy. I dziki. I chce czegoś od Conora. Czegoś niebezpiecznego i przerażającego. Żąda prawdy.


Czytałam ją w święta. Zajęło mi to tylko kilka godzin. Niesamowita.
Niezwykła opowieść która na zaledwie 200 stronach przedstawia poruszającą opowieść, która na długo z wami pozostanie. Historia o miłości  stracie. Przygotowaniu się na najgorsze. Wali z potworami, tymi które wydają sie nieprawdziwe i tymi które są przerażająco realne. Jedna z tych książek która nie liczy czytelnikowi lat. Do kin właśnie wszedł film, gdy tylko czas pozwoli idę od razu. 
Recenzja wkrótce na blogu!

10. Teatr odtrąconych poetów Tamara Ireland Stone


Szesnastoletnia Samantha jest przeraźliwie samotna. Atakują ją myśli – natrętne, przerażające. Ale za wszelką cenę stara się udawać, że jest taka jak jej popularne koleżanki. Pewnego dnia poznaje dziewczynę, która prowadzi ją do Teatru Poetów, gdzie spotykają się niedopasowani i odrzucani przez innych.

Są dobre i złe książki. Takie które śmieszą i takie które wywołują łzy. Książki które masz ochotę wyrzucić przez okno i takie które chcesz zatrzymać na zawsze. Na koniec są książki które od pierwszej strony są wyjątkowe, są jak odkrycie. Nie muszą być arcydziełami, nawet najlepszym książkami jakie czytaliście.  Po prostu są wyjątkowe dla ciebie. 
Stowarzyszenie Umarłych Poetów to jeden z moich ulubionych filmów. Ta książka ma podobny klimat, podobny sens i wzbudza podobne emocje. I chociaż jest o potędze słów ograniczmy się do tych kilku. Resztę odkryjcie sami.

9. Zanim się pojawiłeś Jojo Moyes


Jest wiele rzeczy, które wie ekscentryczna dwudziestosześciolatka Lou Clark. Wie, ile kroków dzieli przystanek autobusowy od jej domu. Wie, że lubi pracować w kawiarni Bułka z Masłem i że chyba nie kocha swojego chłopaka Patricka. Lou nie wie jednak, że za chwilę straci pracę i zostanie opiekunką młodego, bogatego bankiera, którego losy całkowicie zmieniły się na skutek tragicznego zdarzenia sprzed dwóch lat.

Will Traynor wie, że wypadek motocyklowy odebrał mu chęć do życia. Wszystko wydaje mu się teraz błahe i pozbawione kolorów. Wie też, w jaki sposób to przerwać. Nie ma jednak pojęcia, że znajomość z Lou wywróci jego świat do góry nogami i odmieni ich oboje na zawsze.

Jedna z najgłośniejszych książek roku, chociaż w cale nie została w tym roku wydana. Nic dziwnego, stworzono na jej podstawie znakomity film. Z romansami jest tak, ze są banalne, przewidywalne. I czy nam to przeszkadza?
Uwielbiam tę książkę. Ta książka ma wszystko. Podobali mi się bohaterowie, styl, fabuła. Idealny balans między dramatyzmem i humorem. Dobra, bardzo dobra. I film też świetny.
Jeżeli czytaliście/widzieliście Jeden dzień, to książka dla was.


8. Odkąd cię nie ma Morgan Matson


Zanim Emily poznała Sloane nie chodziła na imprezy, nie rozmawiała z chłopakami, nie robiła niczego szalonego. Sloane wtargnęła niczym tornado do jej życia i przewróciła je do góry nogami. Tuż przed rozpoczęciem szalonego lata Sloane nagle zniknęła. Żadnych telefonów, wiadomości. Ani śladu po przyjaciółce. Znaleziono jedynie przypadkową listę rzeczy do zrobienia. A na niej 13 wybranych przez Sloane dziwacznych zadań, których Emily na pewno sama z siebie by nigdy nie zrobiła. Okazuje się jednak, że wykonanie ich naprowadzi na ślad zaginionej przyjaciółki. Dla Emily wyzwanie dopiero się zaczyna!

Na mojej liście nie mogłoby zabraknąć Morgan Matson. Zakochałam się w jej stylu, jej książkach. Umiliły mi lato. Lekkie, łatwe i przyjemne i posiadające "to coś". Z trzech książek jakie w tym roku przeczytałam to ta spodobała mi się najbardziej chociaż wszystkim dałabym min 4 na 5 punktów. Książka sprawiła że po prostu poczułam się lepiej. Wiele ciekawych postaci, fabuła którą z każdą stroną jeszcze bardziej chcesz poznawać. Zróbcie sobie tę przyjemność - sięgnijcie po książki Matson.
Krótka recenzja tu.

7. Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender Leslye Walton


Zbliża się magiczna noc przesilenia letniego...

Noc, w której niebo się otworzy, a powietrze wypełnią deszcz i pióra.

Ava urodziła się ze skrzydłami. Pragnie poznać prawdę, odnaleźć odpowiedzi na pytania dotyczące jej pochodzenia. Niezwykłe wypadki, cudowne zdarzenia, dziwne zbiegi okoliczności i baśniowe rozterki zaprowadzą ją tam, gdzie nie spodziewała się dotrzeć. Kawałek po kawałku odsłania pełną boleści i trosk historię rodziny Roux. Ava Lavender może być pierwszą, która uniknie zguby i ucieknie obojętności. Czy uda jej się odnaleźć prawdziwą miłość?

Dramat Avy rozpoczyna się, kiedy wielce pobożny Nathaniel Sorrows bierze ją za anioła, a jego obsesja na punkcie dziewczyny rośnie...

Najbardziej niesamowita książka na tej liście. Tak przejmująco inna, że aż piękna. Co za fantastyczna, niesamowita, dziwna, osobliwa i cudowna historia. Pamiętam, że odebrało mi mowę, ponieważ nigdy nie czytałam nic podobnego. Niezwykły pomysł po prostu pięknie ubrany w słowa. Idealna historia, wspaniali bohaterowie, wspaniały klimat. Dramatyzm i szczęście. Uwielbiam.
Recenzja tu.

6. The Deal Elle Kennedy 


Ona ma właśnie pójść na pewien układ z niegrzecznym studentem…

Hannah Wells w końcu znalazła chłopaka, który rozbudził jej namiętność. Wydaje się, że ta dziewczyna jest pewna siebie w każdym aspekcie życia… ale jeśli chodzi o seks i uwodzenie okazuje się, że ciągnie za sobą dotkliwy bagaż doświadczeń. Żeby zwrócić uwagę swojego wybranka, będzie musiała porzucić kokon bezpieczeństwa i sprawić, by to on się nią zainteresował. By osiągnąć swój cel, gotowa jest pójść na pewien układ i w zamian za udzielenie korków nieznośnemu, wkurzającemu i zadufanemu w sobie kapitanowi drużyny hokejowej, idzie na fałszywa randkę…

On dla kariery sportowej ma zamiar przyjąć od pewnej dziewczyny niemoralną propozycję…

Garrett Graham od zawsze marzył o zawodowej karierze w hokeju, ale gdy średnia jego ocen gwałtownie spada, wszystko na co tak ciężko pracował do tej pory, staje pod znakiem zapytania. Decyduje się pomóc pewnej brunetce z ciętym językiem wzbudzić zazdrość w innym chłopaku, bo w zamian za to może zabezpieczyć swoją pozycję w drużynie. Ale jeden nieoczekiwany pocałunek rozpala żar dwojga ciał i Garrett szybko uświadamia sobie, że udawanie nie wchodzi w grę. Musi teraz przekonać Hannah, że mężczyzna o którym marzy, wygląda dokładnie tak jak on…

Na tej liście jest całe mnóstwo lepszych książek. bardziej wartościowych. Powyżej znajdują się książki którym nawet dałam więcej punktów. Jednak jeżeli chodzi o książki w tej kategorii, New Adult, a wiem bo czytam ich dużo, ta nie mała sobie w tym roku równych. Polubiłam bohaterów, fabuła nie była głupia i banalna. Wszystko następowało naturalne. Autorka uniknęła niepotrzebnej dramaturgii tak uwielbianej w tym gatunku. 


5. Szóstka wron Leigh Bardugo


Sześcioro niebezpiecznych wyrzutków.
Jeden niewykonalny skok. 

Przestępczy geniusz Kaz Brekker otrzymuje ofertę wzbogacenia się ponad wszelkie wyobrażenie – wystarczy w tym celu wykonać zadanie, która z pozoru wydaje się niewykonalne: 

– włamać się do niesławnego Lodowego Dworu (niezdobytej wojskowej twierdzy)
– uwolnić zakładnika (a ten może rozpętać magiczne piekło, które pochłonie cały świat)
– przeżyć dostatecznie długo, żeby odebrać nagrodę (i ją wydać)

Kaz potrzebuje ludzi wystarczająco zdesperowanych, żeby wraz z nim podjęli się tej samobójczej misji, oraz dostatecznie niebezpiecznych, żeby ją wypełnili. Wie, gdzie ich szukać. Szóstka najbardziej niebezpiecznych wyrzutków w mieście – razem mogą być nie do zatrzymania. O ile wcześniej nie pozabijają się nawzajem.

Tego się nie spodziewałam. Oczywiście czytałam recenzje, ale jeżeli chodzi o fantastykę... trudno mnie zadowolić. Ta książka byłaby wyżej, ale są inne. Niemniej jedna z najbardziej niezwykłych powieści na tej liście. Naprawdę czyta się ją fantastycznie. Fabuła jest wciągająca. Akcja wartka i ciekawa. I bohaterowie. Fantastyczni. Chyba tak powinny wyglądać książki fantasy. Nie jest to ta fantastyka wysokich lotów, ale jakiż to świetny pomysł. Bohaterowie nie są doskonali, mają więcej wad niż zalet. Ale tak kapitalnie się uzupełniają. Wyczuwasz gdzieś tam wątek romantyczny, ale jest on subtelny i chyba dzięki temu jeszcze lepszy. Ta książka po prostu całkowicie zaprzątnęła moją głową. Nie mogłam przestać o niej myśleć. Nie mogę się doczekać kolejnej części!

 4. Simon oraz inni Homo Sapiens Becky Albertalli


Ukrywający swoją orientację seksualną szesnastoletni Simon Spier uważa, że miejsce dramatów jest na scenie teatralnej. Jednak kiedy napisana przez niego wiadomość mailowa wpada w niepowołane ręce, pojawia się ryzyko, że jego wielki sekret ujrzy nagle światło dzienne. Simon pada ofiarą szantażu: jeśli nie zostanie swatem dla klasowego błazna, Martina, wszyscy dowiedzą się, że jest gejem. A co gorsza, w niebezpieczeństwie znajdzie się także Blue, chłopak, z którym Simon wymienia maile.

W wąskiej grupce przyjaciół Simona pojawiają się coraz częstsze spięcia, korespondencja mailowa z Blue z każdym dniem robi się coraz gorętsza, a spokojne dotąd życie Simona zaczyna się dziwnie komplikować. Niechętny wszelkim zmianom chłopak musi znaleźć sposób na wyjście ze swojego bezpiecznego kokonu, zanim zostanie z niego brutalnie wypchnięty – i to tak, żeby nie zrazić do siebie przyjaciół, uniknąć kompromitacji i nie zepsuć tego, co rodzi się między nim a najcudowniejszym i najbardziej tajemniczym chłopakiem, jakiego dotąd spotkał.

Ta książka sprawiła, że jeszcze przez kilka godzin po skończeniu czytania bolały mnie policzki od uśmiechu. 
Wyjątkowa.
Ciepła.
Wspaniała.
Recenzję przeczytajcie tu, a później sami sięgnijcie po tę przecudowną książkę. 

 3. Trzynaście powodów Jay Asher


„Istnieje trzynaście powodów śmierci twojej przyjaciółki. Ty jesteś jednym z nich”. 
Clay Jensen wraca do domu ze szkoły i na przed drzwiami znajduje dziwną paczkę. W środku jest kilka taśm magnetofonowych nagranych przez Hannah, koleżankę z klasy, która dwa tygodnie wcześniej popełniła samobójstwo. Dziewczyna wyjaśnia, że istnieje trzynaście powodów, dla których zdecydowała się odebrać sobie życie. Clay jest jednym z nich i jeśli wysłucha nagrania, dowie się dlaczego. Chłopak przez całą noc kluczy po mieście, a za przewodnika służy mu głos Hannah. Staje się świadkiem jej bólu i osamotnienia, a przy okazji poznaje prawdę o sobie i otaczających go ludziach, której nigdy nie chciał stawić czoła. Z przeraźliwa jasnością dociera do niego, że nie da się cofnąć przeszłości, podobnie jak nie da się powstrzymać przyszłości…

Ta książka spowodowała, że aż ściskało mnie w żołądku z nerwów, złości. Ze złości na świat, na bezsilność, na niesprawiedliwość. To wszystko było nie tak jak trzeba, nie tak powinno wyglądać. Ludzie mają na nas za duży wpływ. Fantastyczna książka, która chwyta za serce, miażdży je, wyrywa i depcze. Idealna. 
Recenzja tu.

2. Cykl Król Kruków Maggie Stefwater


Jedna dziewczyna i trzech chłopaków.

Blue pochodzi z rodziny wróżek, jest medium do kontaktów ze światem zmarłych.

Gansey, Adam i Ronan, trzej przyjaciele w elitarnej szkoły dla chłopców, obsesyjnie poszukują tajemniczych linii mocy legendarnego Króla Kruków - Glendowera.

Z ich powodu pozornie ciche i spokojne miasteczko staje się scenerią niezwykłych wydarzeń.

Gdy razem z Blue trafią do magicznego lasu, gdzie czas płata figle, nic już nie będzie takie samo...

Przerażające tajemnice, mroczne rytuały, stare przepowiednie, wizje, duchy, ofiary, a to dopiero początek tej historii...


Dawno żadna seria, książka tak bardzo mnie nie pochłonęła. Dawno nie czekałam na kolejną część tak jak na ostatnią tej serii. Dla mnie seria idealna. Pod każdym względem. Fabuła, bohaterowie, akcja, relacje, styl. To jak Maggie opisuje związki bohaterów... pięknie, subtelnie, idealnie. 
Mogłabym pisać i piać, ale już to zrobiłam tu. Polecam, polecam, polecam! 




1. Marsjanin Andy Weir



Mark Watney kilka dni temu był jednym z pierwszych ludzi, którzy stanęli na Marsie.

Teraz jest pewien, że będzie pierwszym, który tam umrze!

Straszliwa burza piaskowa sprawia, że marsjańska ekspedycja, w której skład wchodzi Mark Watney, musi ratować się ucieczką z Czerwonej Planety. Kiedy ciężko ranny Mark odzyskuje przytomność, stwierdza, że został na Marsie sam w zdewastowanym przez wichurę obozie, z minimalnymi zapasami powietrza i żywności, a na dodatek bez łączności z Ziemią. Co gorsza, zarówno pozostali członkowie ekspedycji, jak i sztab w Houston uważają go za martwego, nikt więc nie zorganizuje wyprawy ratunkowej; zresztą, nawet gdyby wyruszyli po niego niemal natychmiast, dotarliby na Marsa długo po tym, jak zabraknie mu powietrza, wody i żywności. Czyżby to był koniec? Nic z tego. Mark rozpoczyna heroiczną walkę o przetrwanie, w której równie ważną rolę, co naukowa wiedza, zdolności techniczne i pomysłowość, odgrywają niezłomna determinacja i umiejętność zachowania dystansu wobec siebie i świata, który nie zawsze gra fair…


Najlepsza książka jaką przeczytałam w tym roku - zabawna, dramatyczna, inteligentna, kompletna. Fantastyczna. Książka której nie da się odłożyć chociażby na moment. Chociaż przeczytałam ją w lutym, nie miałam w rękach nic co byłoby tak kompletnie idealne. Wiem, że będę do niej wracać wielokrotnie. Była to niesamowita przygoda, która mimo że surrealistyczna jak najbardziej realnie porywała, fascynowała i bawiła. Książka idealna, która spodoba się chyba każdemu. Przynajmniej ja nie spotkałam osoby, której do gustu nie przypadła. NIESAMOWITA. Płakałam ze śmiechu, ale też akcja była na tyle napięta, dramatyzm wielokrotnie był na najwyższym poziomie. Wszystko było NIESAMOWITE.


Ten rok był naprawdę dobry.


Jakie książki według Was były najlepsze?
Co Was zachwyciło?
Co polecacie?

Mam nadzieję, że 2017 będzie czytelniczo jeszcze lepszy. Na mojej półce są dziesiątki książek które już krzyczą do mnie bym je przeczytała. 
Jeszcze nie zdecydowałam jaki będzie pułap goodreadsowego chellengu. Nie chcę dawać tyle bym naginała czasoprzestrzeń w grudniu. Zobaczymy. 

Dziś chciałabym jeszcze, tak już całkiem na koniec,
Życzyć wam Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.
By 2017 był fantastyczny nie tylko czytelniczo, ale ogólnie. By był lepszy od 2016. By wiązał się tylko z dobrymi chwilami. 
By spełniły się Wasze marzenia.
Nawet te które wydaja się niemożliwe.
Dużo szczęścia!




piątek, 30 grudnia 2016

5 najgorszych książek 2016 roku

Koniec roku to czas podsumowań. Zanim przejdę jednak do tych najlepszych książek 2016 roku pomyślałam, że po raz pierwszy zrobię listę tych według mnie najgorszych.


Niestety nie jest tak, że wszystkie książki jakie przeczytałam były dobre. W cumie całe szczęście że nie było idealnie. Tych złych było jednak znacznie mniej. 

Nie oszukujmy się, że każda książka jest świetna. Niestety książki na tej liście wyjątkowo mnie zmęczyły, problem nawet nie jest w tym że zostały źle napisane, co po prostu były albo banalne, albo miały motywy które ciężko mi strawić.

Biorąc pod uwagę fakt, że 2016 nie był rewelacyjny, co to jest 5 słabych książek?

Pamiętajcie- każdy może mieć swoją opinię. Nie chcę tu nikogo urazić. Jeżeli lubicie te książki to super! 

A i jeszcze zbaczając z tematu - wybaczcie, że Blogmas w ostatnim tygodniu nie wypaliło. Przed świętami rozchorowałam się i pisane to była ostatnia rzecz na którą miałam siłę. 

Ne przedłużając:

Niechlubna lista 5 najgorszych książek 2016 roku
(w przypadkowej kolejności)



Perypetie czeskiej rodziny na tle bolesnych wydarzeń politycznych lat 1968-1989. Gdy w 1968 roku rodzina kilkuletniej Oleny zmuszona jest przerwać wakacje i wracać do Pragi, dziewczynka obawia się tylko o jedno: czy żołnierze obcych armii nie zechcą zjeść jej kotka. Dojrzewanie Oleny przypada na czasy normalizacji, wszechobecny strach skłania do zachowań konformistycznych, ulegają mu nauczyciele, koledzy, zaprzyjaźnieni dorośli. Szkoła filmowa, do której bohaterka pomyślnie zdała egzaminy, anuluje jej przyjęcie, gdy ujawnione zostają kompromitujące dokumenty o burżuazyjnej i nacjonalistycznej przeszłości stryja dziewczyny. Ojciec Oleny musi zebrać od znajomych oskarżonego ponad sto poświadczonych notarialnie oświadczeń, by córka mogła wrócić na uczelnię. W powieści Pawlowskiej, bardzo osobistej i w dużej mierze autobiograficznej, koleje losu bohaterki splatają się z historią społeczną i polityczną kraju.

Ta maleńka książeczka jest u mnie dobrych kilka lat. Kupiłam ją za złotówkę jeszcze na studiach, gdy tak naprawdę zaczynałam swoją przygodę z kupowaniem książek na poważne. Cieszę się, że nie wydałam więcej. 
Jest to zbiór chaosu który męczy. Totalnie nie mój klimat chociaż po pierwszym rozdziale miałam nadzieje na coś ciekawego. Miała być to intelektualna lektura o życiu, a wyszedł miszmasz historii które miały mało sensu i tak naprawdę nic nie wniosło do mojego życia poza bólem głowy.



Lele Pons – „jedna z najfajniejszych dziewczyn w sieci” (Teen Vogue) w duecie z bestsellerową autorką serii „Błękitnokrwiści” – Melisą de la Cruz w debiutanckiej powieści o szalonych chwilach spędzonych w liceum. Zabawne historie w formie wspomnień oparte na popularnych filmikach umieszczanych przez Lele na portalu Vine plus pisarski kunszt Melisy tworzą fabularną mieszankę wybuchową. 

Po pierwsze ten opis - nie sugerujcie się za bardzo. Po drugie nie miałam pojęcia kim jest Lele Pons. Miałam cichą nadzieję, że może będzie to zabawna powieść YA. A tymczasem zostałam tylko podirytowana do kwadratu. Książka była banalna, nie najlepiej napisana, a główna bohaterka... nawet nie zacznę. Lele opisała swoje życie tak jakby jednocześnie była i nie była to historia o niej. Posiadała wszystkie cechy złej bohaterki. Jeżeli ta książka miała mnie przekonać do Lele to raczej mamy odwrotny efekt. Książka jest po prostu kiepska. Nie warta uwagi. Szkoda, że wydano ją u nas bo naprawdę są lepsze powieści. Marnotrawstwo papieru i utrwalanie przekonana że pisarzem może być każdy. (ciekawe ile słów Lele napisała samodzielnie). Pewnie po tym jak Zoella stała się bestsellerową autorką każdy uważa, że może. 



Weronika, Ola, Kornelia i Anna mają za sobą trudną przeszłość i wciąż muszą zmagać się z przeciwnościami losu. Weronika, choć spełnia się zawodowo, nie odnajduje się w roli matki. Ola wpada we własną intrygę, która prawie rujnuje jej życie. Kornelię nawiedzają demony sprzed lat, a Anna usiłuje uwolnić się spod władzy męża tyrana. Niedomówienia, spiski i ciągłe przeczuwanie najgorszego niemal zmieniają świat czterech bohaterek w koszmar. Okazuje się jednak, że moc kobiecej przyjaźni daje siłę, by walczyć o miłość i szczęście.

W momentach jak te wiem dlaczego nie czytam polskiej literatury obyczajowej. Niestety te książki maja w sobie "to coś" co całkowicie mnie odrzuca. Nie poddam się,znajdę coś właściwego, ale ta książka tą nie jest. Autorka po pierwsze ujawnia kompleks polskości co jest strasznie irytujące. Wprost pisze, że ludzie źle oceniają polska literaturę, uważając ją za gorszą, a następnie pisze o wspaniałej autorce, ożywając zbyt wielu epitetów. Jak to odczytać jak nie aluzja do samej siebie. Bohaterki są bardzo do siebie podobne i chociaż mają różną przeszłość koniec końców się zlewają. Gdyby nie to że podawane są imiona pogubiłam się. Każda ma faceta, każda ma dramat. I tego jest trochę za dużo. Akcja toczy się tak, że trudno nadążyć, a żaden człowiek nie wytrzymałby tylu zawirowań. Jak w Modzie na sukces. Do tego cała masa słabych dialogów i naprawdę tanich chwytów. Książka totalnie mi nie odeszła. Ok, wiem że pewnie znajdzie się milion kobiet które ją pokochają, ale wydaje mi się, że to nie mój czas. Dla mnie stanowczo wszystkiego za dużo, robieni z igły widły i na siłę przekształcanie dramatu w większy dramat. Kończąc książkę nie wiedziałam kto był kim. Pomieszały mi się wątki. Niektóre bohaterki zmieniały swój charakter ze strony na stronę. Nagle jak z rękawa wyciągane były nowe zwroty akcji. Kompletnie nie moja bajka. 
Jeżeli ktoś oglądał filmiki Pawła Opydo "Złe książki", szczególnie o ksiażce Katarzyny Michalak to to mniej więcej może sobie wyobrazić styl tek książki.


Rok 1920. Tom Sherbourne, inżynier z Sydney, wciąż nie może się uporać ze wspomnieniami z Wielkiej Wojny. Posada latarnika na oddalonej o 100 mil od wybrzeży Australii niezamieszkanej wysepce Janus Rock i kochająca żona Isabel, która decyduje się dzielić z nim samotność, stopniowo przynoszą mu spokój i pozwalają pokonać upiory przeszłości.

Los wystawia ich jednak na ciężką próbę. Po dwóch poronieniach i wydaniu na świat martwego chłopca, Isabel dowiaduje się, że nie będzie mogła mieć dzieci, i popada w depresję. I wówczas zdarza się cud: do brzegu wyspy przybija łódź ze zwłokami mężczyzny i płaczącym niemowlęciem. Ulegając namowom żony, kierując się głosem serca, a nie zasadami moralnymi, Tom podejmuje decyzję, której konsekwencje położą się cieniem na życiu wielu ludzi...

Chyba najbardziej kontrowersyjny wybór, w końcu to najlepsza  książka 2012 w kategorii fikcja historyczna wg Goodreads. I troszkę rozumiem dlaczego ludzie ją polubili. Mnie niestety szlag chciał trafić i w połowie  byłam bardzo blisko rezygnacji i porzucenia tego w pieron. Nie zrozumcie mnie źle, doceniam to, że książka jest dobrze napisana pod względem technicznym. Autorka ma całkiem dobry styl. Polubiłam też Toma. Jednak nie znoszę Isobel, nie byłam jej w stanie strawić. Każdy moment w którym się pojawiała irytował mnie niesamowicie. Dodatkowo książka porusza pewien wątek który moralnie jest bardzo wątpliwy. Nie do końca znajduję powód by bronić bohaterów w tym co zrobili i nie rozumiem dlaczego miałabym im kibicować w jakikolwiek sposób. Tak więc książka zamiast mnie zachwycać, wzruszać wzbudzała w większości negatywne emocje. Może jestem przewrażliwiona i się czepiam, ale kompletnie nie rozumiem co w tej historii zachwyca. Jedyny plus? Słuchałam audiobooka czytanego przez Annę Dereszowską i tylko to motywowało mnie do skończenia jej. Bardzo dobrze nagrany i zagrany. 


Życie poza domem jest dla Delli Sloane nowym doświadczeniem. Mroczne sekrety jej przeszłości nie były czymś, czym miała ochotę się dzielić z kimkolwiek. Nigdy by nie zrozumieli.

Woods Kerrington nigdy nie był tym, którego przyciągały słabe kobiety. Wydawało mu się, że z nimi trzeba obchodzić się jak z jajkiem. A jemu nie chodziło o zaangażowanie, tylko o przyjemność. Noce pełne niegrzecznych zabaw to dokładnie to, co chciał, kiedy lustrował wzrokiem każdą gorącą laskę jaką spotkał na swojej drodze

To, z czego nie zdawał sobie sprawy to to, że ona była krucha od pierwszego spotkania. Beztroska dziewczyna, która nie przejmuje się tym, co świat o niej myśli, była bardziej krucha niż mógłby sobie kiedykolwiek wyobrazić…

Nie jestem w stanie nawet określić jak bardzo się zawiodłam... Patrząc z perspektywy wiem, że była to książka która pozostawiła więcej negatywnych niż pozytywnych wspomnień. Trudno ją nawet ocenić. Z jednej strony historia nie była całkowicie beznadziejna, bohaterowie też, ale od samego pomysłu do realizacji kilka rzeczy nie wyszło. To ile razy przewracałam oczami, powodowało, że aż nie gałki oczne bolały. Kilka razy miałam ochotę rzucić książką przez pokój. Tak jak mówiłam idea była ok, ALE. Nie jestem pewna czy pisane z męskiej perspektywy to to czym powinna zajmować się Abbie Glines Tak to wyglądało jakby facet myślał tylko swoim penisem i niektóre kwestie... najbanalniejsze grafomaństwo. Po drugie, wiele rzeczy po prostu tu nie pasowało. Postacie czasami zapominały że mówiły coś kilka chwil wcześniej, jakby autorka napisała fragment i do pisania kolejnego siadła po paru tygodniach zapominając co było wcześniej. Poza tym myślę, że gdyby nie ta mnogość opisu życia seksualnego bohaterów byłaby to lepsza książka. Nie mam nic przeciwko opisom seksu. Ale autorka chciała z tego stworzyć epicki romans o bratnich duszach a tak naprawdę bardziej zakrawało to o tanią historię o seksie z maleńką dozą dramatyzmu fabuły. Spory brak wyczucia. Romans koniec końców mało mnie przekonał, a całkiem spory potencjał znikł. Oczekiwałam czegoś innego i dlatego się zawiodłam.


Nie lubię mówić o złych książkach, ale czasem jednak trzeba. Czasami każdy z nas jest Patem z Poradnika pozytywnego myślenia


A jaka była najgorsza książka jaka Wy przeczytaliście w tym roku?



sobota, 17 grudnia 2016

BookNerd Rev: Mroczniejszy odcień magii

Ucieknijmy od szarej, popapranej i skomplikowanej rzeczywistości do literatury.
Do szarego, czerwonego, i białego Londynu gdzie wszystko również jest skomplikowane, ale o ile ciekawsze.


Witajcie w Szarym Londynie – brudnym i nudnym, pozbawionym magii, rządzonym przez szalonego króla Jerzego III. Istnieje też Czerwony Londyn, w którym w równej mierze szanuje się życie i magię, oraz Biały, miasto wycieńczone wojnami o magię. A niegdyś, dawno temu, istniał jeszcze Czarny Londyn… Teraz jednak nikt o nim nawet nie wspomina.
Oficjalnie, Kell jest podróżnikiem z Czerwonego Londynu – jednym z ostatnich magów, którzy potrafią przemieszczać się pomiędzy światami – i działa jako posłaniec między Londynami i ambasador Czerwonego królestwa rodziny Mareshów. Nieoficjalnie, uprawia przemyt – bardzo niebezpieczne hobby, o czym przekonuje się na własnej skórze, kiedy wpada w pułapkę wraz z zakazanym przedmiotem z Czarnego Londynu. Ucieka więc do Szarego, gdzie z kolei naraża się Lili Bard, złodziejce o wielkich aspiracjach. To właśnie z nią Kell wyrusza w podróż do alternatywnej krainy, której stawką jest uratowanie wszystkich światów…

Nazwać tę powieść intrygującą to za mało. Po całym tym szumie jaki w okół tej książki zrodził się na zachodzie, spodziewałam się czegoś wyjątkowego... i bez wątpienia Mroczniejszy odcień magii jest wyjątkowy

Niedawno odkryłam, że fantastyka która mnie najbardziej fascynuje to fantastyka nieoczywista, tajemnicza, zagadkowe. Która nie tyle na fabule samej w sobie skupia się na klimacie. Oczywiście historia jest ważna (bo bez niej nie mamy powieści) ale gdy nie przekazuje ona odpowiednich emocji a aura tego nie odzwierciedla wszystko wydaje się płaskie.

To wyjątkowy nastrój powieści sprawił, że od początku byłam zaintrygowana opowieścią. Autorka idealnie odzwierciedliła poszczególne Londyny sprawiając, że zawsze wyczuwaliśmy nie były one tylko miejscem wydarzeń ale też niemal równoległym bohaterem. 

Schwab poświęciła sporo czasu na kreowanie magi swojego świata, wydaje mi się, że chciała stworzyć solidne podwaliny do tego co ma dopiero nadejść. Pozostawiła jednak sporo do domysłu, tak jakby dopiero miała wyciągnąć królika z kapelusza.

Pomysł na stworzenie czterech równoległych Londynów, które tak podobne do siebie różnią się diametralnie i mimo to mogą na siebie oddziaływać był świetny. Autorka wspaniale oddała znany nam z powieści wiktoriańskich Londyn XIX wieku, gdzie mgła zalegała na ulicach, w wąskich uliczkach kryło się niebezpieczeństwo. Trochę jakbyś czytał Sherlocka Holmesa zmiksowanego ze Sweeneym Toddem, Świat przedstawiony jest niemal doskonały i tak naprawdę pomaga to bohaterom w działaniu. 

Bohaterowie budowani są tak, że z pełnym przekonaniem nie możemy całkowicie ich scharakteryzować. Osobiście kompletnie mi to nie przeszkadzało, cieszyłam się na odkrywanie kolejnych puzzli. Faktyczne jednak koniec końców mogło być tego trochę za mało. Trochę tak jakby to świat kierował bohaterami, a to nie oni byli tu najważniejsi. Ale z taką całkowitą ocena bohaterów poczekam do kolejnej części, gdzie świat już poznany powinien stać się tłem naprawdę dobrze zapowiadającej się intrygi.
Autorka trochę za chętne przeskakiwała między wątkami sprawiając, że czas który czasem jest rozwlekany nagle przyśpiesza. Można by to nazwać dynamizmem, o ile małe "coś" (patrz wyżej) by nie gubiło się po drodze. 

Jednak ta książka pozostaje wyjątkowa. Intrygująca. Wciągająca. Oryginalna. Tajemnica. Posiada wielki potencjał  szczerze wierzę, że zostanie on wykorzystany w kolejnych tomach.
O ile potencjał nie zostanie zaprzepaszczony to wróżę tej serii sporą karierę.

Mroczniejszy odcień magii jest dla wszystkich tych którzy poszukują historii gdzie nie wszystko jest jasne, gdzie świat przykrywa mgła dosłownie i w przenośni. Dla tych wszystkich, którzy szukają "czegoś innego". Schwab czaruje stylem, słowem i bez wątpienia wie jak przyciągnąć uwagę czytelnika.

Nie chcę niczego wam psuć pisząc zbyt wiele. Pozostańmy więc przy tej krótszej recenzji byście sami mogli odkryć odpowiedni odcień magii.





PS. Pamiętajcie o Blogmas


poniedziałek, 12 grudnia 2016

BookTag: Świąteczny berek książkowy

Dziś poniedziałek więc czas na blogmasowy wpis książkowy.

Ciocia ebi nominowała mnie do tagu więc śpieszę z odpowiedziami. Dziękuję Ciociu ebi. Konieicznie obczajcie jej filmik i kanał. I dajcie jej subika!
Pytań jest dziesięć, związanych z świętami. Idealnie więc na Blogmas. Długo myślałam nad odpowiedziami i wydaje mi się, że podjęłam słuszne decyzje. Nie przeciągajmy!


niedziela, 11 grudnia 2016

Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć

Nie pamiętam kiedy ostatni raz recenzowałam film, a kiedyś blog głównie na tym się opierał...
Fakt też jest taki, że ostatnio naprawdę mało filmów oglądam, a do kina, odkąd wyprowadziłam sie z Krakowa chodzę bardzo rzadko. 
BLOGMAS jednak motywuje, więc dziś zaległy filmowy post.

Ostatnio pojawiło się na blogu sporo Pottera bo było i Przeklęte dziecko i Ilustrowana Komnata Tajemnic, wiec utrzymamy potterowy klimat.

piątek, 9 grudnia 2016

BookNerd Rev: Król Kruków

Z recenzją tej serii zamierzałam się od marca, po przeczytaniu pierwszej części. Później kolejno po każdej następnej. Postanowiłam poczekać jednak na ostatni tom by dać wam pełną, skompresowaną recenzję, serii która będzie się bić o pierwsze miejsce na liście moich ulubionych książek 2016 roku.


Blue pochodzi z rodziny wróżek, jest medium do kontaktów ze światem zmarłych.

Gansey, Adam i Ronan, trzej przyjaciele z elitarnej szkoły dla chłopców, obsesyjnie poszukują tajemniczych linii mocy legendarnego Króla Kruków - Glendowera. Z ich powodu pozornie ciche i spokojne miasteczko staje się scenerią niezwykłych wydarzeń. Gdy razem z Blue trafią do magicznego lasu, gdzie czas płata figle, nic już nie będzie takie samo...

Przerażające tajemnice, mroczne rytuały, stare przepowiednie, wizje, duchy, ofiary, a to dopiero początek tej historii.


Mimo, że historia z opisu brzmi jak klasyczne fantasy YA, gdy tylko rozpoczniecie czytanie odkryjecie, że to taki rodzaj fantastyki, z którym w YA nie mamy w cale tak często do czynienia. Magia jest tu bardzo subtelna, przekazywana tak, że bardziej niż widzieć ja, czujemy zmysłami. Jest naturalna ale też trochę surowa. Bardziej skłaniałabym się tu do realizmu magicznego niż czystej fantastyki samej w sobie.


Klimat serii jest niesamowity, bardzo mityczny, tajemniczy, mglisty. Dla mnie idealny. Nic tu nie jest oczywiste, wszystko jakby muskane, dawane nam ostrożnie. Dzięki temu miałam poczucie, ze niczego podobnego nie czytałam. Jedynie chciałam zaszyć się w kącie, przykryć kocem i z kubkiem herbaty zatracić się w tę opowieść. 

Z każda kolejną książką wsiąkasz w historię coraz bardziej i chcesz coraz więcej, że gdy przychodzi do czytania ostatniego tomu, z jednej strony z napięciem i oczekiwaniem przewracasz każdą stronę chcąc wiedzieć co dalej, a jednocześnie nie chcesz tego robić, nie chcesz by się kończyło. 


Bohaterowie są fantastyczni. Co nie zdarza mi się często, polubiłam wszystkich, może w różnym stopniu, ale każdego z nich zachowam w pamięci, każdy stał się mi bliski. Blue jest zabawna, normalna (jeżeli możesz być normalnym mieszkając z wróżkami przepowiadającym przyszłość). Nie stawia się w centrum, raczej pozostaje z boku, pozwala działać, ale nie traci na wyrazistości. Gansey to typ bohatera do którego po prostu ma się słabość. Chłopak który jest centrum wszystkiego, ale trochę oderwany od tego, nie zdaje sobie sprawy ile znaczy. Ronan to bad boy, niepokorny, porywczy, ale gotowy oddać wszystko za przyjaciół (chociaż się do tego nie przyzna). Adam inteligentny, spokojny, trzymający się na uboczu ale mający olbrzymi potencjał. Stiefvater tak dobrała charaktery swoich bohaterów, że idealnie się uzupełniały. Stanowiły pakiet, który najlepiej funkcjonował razem. Naprawdę zaczynasz o nich myśleć, przywiązujesz się i przeżywasz wydarzenia razem z nimi.


Co dodatkowo zbliża nas do bohaterów to to jak autorka nakreśliła ich relacje między sobą. Wszyscy razem i każdy z osobna między sobą mają te specjalne więzi, które całkowicie rozumiesz i popierasz. I och! jak je przeżywasz... Najpierw te przyjacielskie, które są mocne, solidne, które ciężko nawet naruszyć i które tworzą podwalinę dla innych. Jest i wątek romantyczny, a nawet kilka. Ale tworzone tak subtelnie, tak delikatnie, że wbrew pozorom odczuwasz je jeszcze bardziej. Jeżeli spodziewasz się epickiego romansu YA to dostaniesz coś epickiego ale znacznie dojrzalszego, finezyjnego. Coś co tak mnie urzekło, że myślę, że może być to jeden z lepiej napisanych wątków romansowych jakie czytałam. 

Jest też to co chyba najważniejsze - akcja, fabuła, która krystalizowana na przestrzeni wszystkich tomów naprawdę porywa. Dzieje się sporo, ale ponownie, autorka idealnie to wyważyła. Każdy tom ma mocny punkt kulminacyjny, cliffhanger który pozostawia cię z niedosytem, ale jednocześnie czujesz satysfakcję. Jest tajemniczo, często mrocznie. Jest magia, która kojarzy się ze starymi opowieściami o czarownicach. Mistyczna opowieść o walijskim królu i klimat który idealnie to uwypukla. 


Seria Król kruków posiada wszystko to czego, jak się okazało, oczekuję od fantastyki YA. Klimat idealnie wpisuje się w mój gust. Nie mogłam jej odłożyć, a gdy musiałam czekać pół roku na ostatni tom jak ognia unikałam spoilerów, nie chcąc sobie niczego psuć. Nawet planowałam zakup droższej wersji angielskiej gdyby nie wydano jej  tym roku u nas. Autentyczne uległam temu niezwykłemu urokowi padającemu z jej kart.

Jest świeża, oryginalna i niemal idealna pod każdym względem. Nie boję się powiedzieć, że to jedna z moich ulubionych książkowych serii jakie w życiu przeczytałam. Jak pisałam na początku, muszę mocno przemyśleć czy nie będzie się bić o pierwsze miejsce w TOP 2016. Z pewnością będzie w pierwszej 5. 

Czytam całkiem sporo, ale niełatwo poddaje się urokowi. Odkrywając takie perełki jak ta, chcę czytać jeszcze więcej.

Król kruków to akcja, magia, tajemnica, niesamowity klimat, romans, przyjaźń, rodzina, humor, dramat, idealnie wyważone napięcie. Można chcieć więcej?

Do tego Maggie Stiefvater wie najlepiej:


Zróbcie sobie tę przyjemność i dajcie jej szansę.







poniedziałek, 5 grudnia 2016

Najlepszy książkowy prezent na święta!

Nie ma lepszego prezentu niż książki. Bez względu na okazję zawsze się sprawdzają... przynajmniej w moim wypadku. Ponieważ jednak mamy okres w którym okazji do dawania prezentów nie zabraknie, zaczęłam się zastanawiać co mogłabym Wam polecić jako prezent książkowy. Oczywiście możemy obdarować bliskiego każda książką. Ja jednak uważam że fajnie byłoby dać coś co nie tylko sprawi przyjemność czytelniczą, ale również będzie stanowiło prezent, coś ładnego samego w sobie. 

Daleko nie musiałam szukać.


Ilustrowane wydanie Harry'ego Pottera to prezent idealny. Nie tylko dostajesz pełną wersję jednej z najlepszych powieści XXI wieku, ale wydaną tak, że nawet ci którzy posiadają stare wydania, na pewno chętnie przygarną to.

Zatrzymajmy się jednak na moment przy samej powieści.


Harry Potter i Komnata Tajemne to, jak pewne większość z Was wie, druga część serii o przygodach Harry'ego Potter. Dwunastoletni Harry rozpoczyna swój drugi rok nauki w Hogwarcie, a że poprzedni skończył się starciem z Sami Wecie Kim, ten nie może być mniej ciekawy. W szkole zaczynają dziać się przerażające rzeczy, uczniowie z niemagicznych rodzin są w zagrożeniu. A że Harry jest w samym epicentrum wydarzeń, możemy tylko zakładać (i słusznie) że będzie ciekawie.
Jeżeli mam być szczera, Komnata Tajemnic to chyba moja najmniej ulubiona część serii. Mam do niej najmniejszy sentyment, a że i tak wszystkie oceniam na 5 w 5-stopniowej skali, to moje sympatia do niej nie ma wielkiego znaczenia. Komnata Tajemnic wprowadza jednak bardzo ważny czynnik, który będzie się potęgował z każdą kolejną częścią- klimat jest mroczniejszy a Harry dorasta i jego życie też staje się bardziej skomplikowane. Bez Komnaty Tajemnic jednak nie można. wyobrazić sobie całej historii, a później odkrywam jak ważną część stanowi, i mimo że nie jest moją ulubioną i tak mogę ją czytać milion razy. 

Jednak dużo przyjemniejsze jest, gdy czytając ją po raz milionowy, mogę poczuć jakbym czytała ją po raz pierwszy i to zawdzięczam temu wyjątkowemu wydaniu. 

Ilustracje stworzone przez Jima Kaya idealnie wpisują się w charakter książki i pozwalają nam poznać ją na nowo.

Dziś pokażę wam jak prezentuje się nowo wydana Komnata Tajemnic.
Jeżeli nie macie Kamienia Filozoficznego zapraszam tu.  


Gdy ściągniemy obwolutę mamy bardzo minimalistyczną, ale przepiękną okładkę, która idealne współgra z tą z Kamienia...


Po otwarciu nawet wnętrze okładki prezentuje się fantastycznie.


Każdy rozdział poprzedzony jest małą ilustracją, która wpisuje się w jego treść. 


Specjalnie wybrałam ten obrazek ponieważ te piekielne gnomy w grze przysparzały mi tylko nerwów, ale dobrze się nimi rzucało ;)

To co mnie najbardziej zachwyca w tym wydaniu to olbrzymie, kolorowe ilustracje. 


Fantastyczny Zgredek


Harry podczas korzystania z pewnej niebezpiecznej książki.


Ulica Pokątna (która chyba stała się już znakiem rozpoznawczym Kaya)


Nora - cudowny obrazek.


Harry podczas meczy Quidditcha


I Hogwart zimą.

To tylko część tych zachwycających ilustracji. Ne chcę wam psuć zabawy.

W przeciwieństwie do wielu ilustrowanych powieści, Kay nie poprzestał na wielkich ilustracjach. Książka pełna jest mniejszych, które dodają jej kolorytu.


Jedna z moich ulubionych stron, absolutne piękna a jakże prosta. I idealnie pasuje do Knota.


Jest i sam Harry Potter,

To co dla mnie jest fenomenalne to, że każda strona, nawet jak nie ma obrazka nie jest do końca biała.



Jakbyśmy czytali jakąś starą księgę.


Przewrócenie każdej strony daje dużo frajdy.

Ponadto Jim Kay nie tylko stworzył obrazy na podstawie powieści, trochę pewnie sugerując się filmami, ale też dołożył coś od siebie, jak te studia fantastycznych zwierzaków (jest tego więcej)



Dla mnie jest to wydanie fenomenalne. Piękne i niezwykle wartościowe. 
Nie ważne ile wydań Harry'ego Pottera posiadasz- TO mieć musisz.
Jest to gratka dla każdego fana serii, ale też dla tych którzy chcą swoją przygodę z magicznym światem J.K. Rowling dopiero rozpocząć.
Idealny prezent na Mikołajki dla każdego bez względu na wiek.

Idealny prezent dla dzieci, które teraz, żyjąc w świecie przepełnionym obrazami, mogą to wydanie docenić dużo bardziej niż standardowe, a z doświadczenia wiem, ze Harry Potter może również nauczyć miłości do literatury. To wydanie chyba podwójnie.

Zresztą nawet jak masz 50 lat i więcej nie oszukujmy się, też będziesz chciał ją przeczytać. 

Jeżeli szukasz prezentu na ostatnią chwilę, bo nagle sobie przypomniałeś o swoich jutrzejszych elfich obowiązkach, lub zastanawiasz się co włożyć pod choinkę, to z czystym sercem polecam tę książkę.

Jak pisałam wyżej - to coś więcej niż powieść, to niezwykle piękny przedmiot który upiększy każdą półkę.
I sprawi wiele przyjemności!