Oscara za najbardziej polityczny film roku dostaje...

Tego spisu miało w ogóle nie być. Oscara miał dostać La la Land i miało być po sprawie. Jednak dzisiejszej nocy Akademia popełniła spory błąd i to skłoniło mnie by podzielić się z wami moimi przemyśleniami.


Mówiąc o błędzie nie mam na myśli tej koszmarnej pomyłki z kopertami, która jest śmieszna tylko z pozoru. Mam na myśli fakt, że w tym roku nie wygrał najlepszy film, ba nawet nie jeden z lepszych, ale po prostu ładnie okrojony, przeraźliwie nudny i po prostu słaby pstryczek w nos dla obecnej władzy USA.

Moonlight to film polityczny, godzący bardzo mocno w dzisiejszą politykę państwa. To wielki transparent z napisem "F**k you Trump", to manifest mniejszości seksualnych, rasowych. To pokazanie "hej, my tu jeszcze jesteśmy, mamy głos i mamy siłę i ty nami rządzić nie będziesz". To wreszcie po latach pozostawania w ukryciu, wyjście przed szereg czarnych twórców kina, których spychano na margines. 

I wszystko jest tu tak piękne, że sama mam ich ochotę uściskać i nagrodzić statuetką.

Tylko czy chcemy by najlepszym filmem był film który najlepszym nie jest?

Moonlight ma słaby scenariusz, za co oczywiście został nagrodzony Oscarem. Dialogi bez sensu. Niestety nudny jak flaki z olejem swoją pseudo artystycznością mnie nie przekona. Zagrany tak po prostu. Tak po prostu.

Największe problem polega jednak na tym, że niewiele usłyszcie głosów takich jak moje. Żaden krytyk publicznie nie przyzna się, że film czarnym geju był słaby bo to mało poprawne. Ale czy ktoś tu ocenia kolor skóry, orientację czy samą historię? Nie, oceniamy film jako twór. Oceniam sposób przedstawienia tej historii. Oceniam produkt. 

Tak, trudno to przyznać czasami, ale filmy dalej są tylko tworami. Składają się z obrazku, zdjęć, montażu, muzyki, dźwięku, scenariusza, aktorów, reżyserii i w końcu fabuł. O ile fabuła była tu ok, niesamowicie aktualna i potrzebna, o tyle reszta mi zgrzytała. 

Nominowano 9 filmów, dla mnie 7 było lepszych od Moonlight. Dlatego czuję straszny zawód. Nie wierzę by ten film na lata zapisał się w historii kina. Do kinematografii nie wnosi absolutnie nic. Nie jest innowacyjnym dziełem, które może mieć znaczenie.

Jest to jednak znakomity protest song (protest film) tłumu, który krzycz, że czas się opamiętać. Nie ma tu filmu bardziej godzącego w głowę państwa amerykańskiego. I bardzo dobrze, że mają na tle odwagi by to pokazać, że nie zaszywają się po kontach kiwając głowami i godząc się z rzeczywistością.

Ja jednak sobie zadaję pytanie czy jako twórca filmu chciałbym by mój film wygrał tylko dlatego że jest kontrowersyjny a nie dlatego że jest najlepszy?

Nie sądzę.

No ale statuetkę mają, niech się cieszą... 

A już szybko zerkając na pozostałe kategorie, to każda statuetka dla La la Land w pełni zasłużona. Casey Affleck i moje przypuszczenie, ze z Goslingiem nie ma szans to pomyłka z której się najbardziej cieszę. Fantastycznej Violi Davis należały się wszystkie nagrody świata.  Legion samobójców za charakteryzację - super, kostiumy były fantastyczne w Fantastycznch zwierzętach..., i ogromnie się cieszę, że Przełęcz ocalonych jednak dostała coś, szczególnie, że w ej kategorii- dźwięku i montażu był fenomenalny. Nowy początek troszkę szkoda, że tak mało. No  Jackie Chan z nagrodą za całokształt, więc jest ok.

W tym roku nie miałam parcia na oglądanie Ceremonii i teraz nie żałuję. Nawet ten fuckup stulecia to koszmar.

Nie mniej gratuluję wszystkim. Nawet twórcom Moonlight. Niech mają swoją chwile sławy.

Chociaż nie wiem czy chcę się w to dalej bawić.
Mam rok na decyzję... zobaczymy.


Komentarze