piątek, 21 lipca 2017

BookNerd Rev: Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Oryginalny scenariusz.

Soundtrack Harryego Pottera R 
szalik Slytherinu R
kubek z mapą Huncwotów R
Zaczynamy!

(Podoba ci się to zdjęcie? Zapraszam do obserwowania mojego Instagrama)

Przenieśmy się do lat 20. XX wieku. Kilkadziesiąt lat przed pojawieniem się Czarnego Pana, zanim narodził się Harry Potter. Jednak magiczny świat poddawany jest innej próbie. Czarodziej Grindewald robi co chce i jak chce i ciężko go powstrzymać. W międzyczasie Newt Skamander przyjeżdża do Nowego Jorku z tajemniczą walizką a jak to bywa w magicznym świecie, wiemy, że skrywa ona drugie dno. I jakże ono jest osobliwe. 

Nie mówię już nic więcej, bo każdy choć kto raz zajrzał do świata Harry'ego Pottera wie, że tu absolutnie wszystko jest możliwe. 

Jeżeli jesteście uważnymi czytelnikami powieści Rowling (bo chyba w filmach o tym nie było mowy) na pewno kojarzycie nazwisko Newta Skamandera. Twórca najlepszego podręcznika do Opieki nad magicznymi stworzeniami, który to każdy uczeń Hogwartu powinien mieć. 
Dzięki J.K.Rowling my także mogliśmy wejść w jego posiadanie. Jednak sam podręcznik niewiele mówi o jego autorze, prawda? Dzięki powstałemu w 2016 roku filmie z Eddiem Redmaynem w roli głównej ponownie wkroczyliśmy do magicznego świata. Film był rewelacyjny, klimatyczny i muszę przyznać że wielokrotnie serce biło szybciej. Dziś jednak nie o filmie, bo o tym pisałam już wcześniej.

Ponieważ oczywistym jest że coś co się sprzedaje (film) można sprzedać bardziej, że potteromaniacy przygarną wszystko (nawet z niezrozumiałych powodów krytykowane Przeklęte Dziecko) postanowiono pokusić się na ciekawy zabieg. Wydano scenariusz filmu w wersji książkowej. I jak to wyszło?

Książka jest dokładnie tym co obiecują nam na oładce. To oryginalny scenariusz filmu, historia opowiedziana tak jak ją do rąk dostali aktorzy. Z jednej strony to wyzwanie dla czytelnika, z drugiej niesamowicie ciekawa rzecz, którą wielu z nas nie miałoby okazji zobaczyć. Nigdy nie czytałam całego scenariusza filmowego. Dramaty, sztuki teatralne tak, ale nie scenariusz filmowy. Tak więc dla mnie przygoda zaczęła się już w samej formie w jakiej skonstruowana jest książka. Niesamowicie było zobaczyć, jak to co widziałam na ekranie wyszło z tego co jest na papierze. Mówi się że ekranizacja jest jak góra lodowa, to co wystaje jest filmem, to co pod wodą książką. W przypadku scenariusza jest na odwrót. Scenariusz to wskazówki, a to co zrobi z tego reżyser i aktorzy, kostiumy, zdjęcia, muzyka i efekty powodują, że wychodzi coś niesamowitego.
Dla mnie, osoby która kocha kino i która bardzo zawsze lubiła patrzeć za kulisy, możliwość przeczytania tej książki była świetną przygodą. 

Oczywiście nie możecie spodziewać się, że dostaniecie coś nowego. Jeżeli widzieliście film, niczym was tu nie zaskoczą. Osoby które nigdy nie czytały nawet dramatu, też mogą poczuć się zagubione. Jednak od tego macie wyobraźnię i po to ją ćwiczycie by od czasu do czasu sięgać po takie produkty.

Wiele się mówiło o Przeklętym Dziecku i zapominano że to sztuka teatralna, że samej książki nie powinno tak naprawdę oceniać się bez zobaczenia jej na deskach teatru. Trochę tak jest z scenariuszem. W papierowej wersji jest jak podkład do obrazu, stanowi tło, a prawdziwy efekt zobaczysz po nałożeniu na niego barw czyli w tym przypadku przekładzie na duży ekran. 

Co do samej historii to generalnie wyczerpałam temat już przy recenzji filmu i nie lubię się powtarzać, więc najlepiej jak po prostu ją przeczytacie. Powiem tylko, że jeżeli już mamy porównywać ją do Przeklętego Dziecka to to drugie traktuję nie tyle jako kontynuację a wariację do tego co mogło się stać. Trochę jak fan fiction bo w końcu nie napisała tego J.K. Ale Fantastyczne zwierzęta to coś innego. To zachowana w kanonie historia, w której na każdym kroku nie tylko widać ukłon w stronę pierwowzoru ale też czujesz sam ten niezwykły klimat. Dodatkowo w książkowej wersji możemy zabawić się w reżysera, zastanawiać się jak byśmy sami to przedstawili. Newt Skamander to fantastycznie wpisująca się w ten świat postać. Mamy wspaniałych bohaterów drugoplanowych z moją ulubienicą Queenie. Mamy główną historię która nakręca akcję ale też poboczne wątki jakimi jest właśnie zajęcie Neweta. 
Oczywiście, książkę należy czytać w kontekście filmu. Bohaterowie nie są opisywani szczegółowo, miejsca również, dlatego film i książka stanowią pełen pakiet.


Niesamowitym plusem jest również sposób w jaki Oryginalny scenariusz został wydany. Począwszy od okładki, każda strona jest prześliczna i chociażby ze względów estetycznych chce się ją mieć w swojej biblioteczce. To coś wyjątkowego, książka której żaden fan serii nie powinien odpuszczać.

Nie tylko historia jest wyjątkowa, ciekawa i po prostu dobra, ale tez ponownie przybliża nas do tego niezwykłego świata o którym marzymy już od 20 lat. Jest to też pewne wyzwanie czytelnicze, coś oryginalnego i raczej niespotykanego. Coś co udowadnia że literatura i kino może współegzystować. Coś co udowadnia że filmy to nie puste produkcja a kolejna forma wyrazu i jeżeli jeszcze bardziej nie nabierzecie szacunku do reżyserów i twórców filmowych po jej przeczytaniu to nie wiem co musiałoby sie stać.

Gratka dla każdego fana, który marzy (może nie tyle o powrocie do Hogwartu bo Newt został z niego wyrzucony) o ile o powrocie do magicznego świata Pottera. 

Nie bądźcie Mugolami!




Za książkę dziękuję:



piątek, 14 lipca 2017

BookHaul maj i czerwiec

Tak wiem, wiem, mamy połowę lipca bla bla bla. Ale kto by się teraz spodziewał Haula? Ha, mam was z zaskoczenia. Nie powiem, trochę czasu zajmuje wyszukanie tych wszystkich książkę, robienie zdjęć, obróbka, zamieszczenie i opisanie ich. W takich momentach zastanawiam się czy nie łatwiej by było robić video...


Przyznam się, że zauważam spory postęp w moich zakupowych nawykach. Po pierwsze kupuję znacznie mniej, po drugie bardziej przemyślanie. Rok temu o tej porze kupowałam wszystko jak leci, teraz wolę poczekać na okazję i kupić co na co już chwilę czekam. Chociaż i tak ciężko ominąć okazje.

Zacznijmy więc bo trochę mimo wszystko tego jest.

MAJ

 Zakupy


W zasadzie to zakup kwietniowy, ale 1) o nim zapomniałam 2) dostałam go w maju. Wiem jak zła jest ta okładka ale oryginalna jest cudna a już przywykłam, że wydawnictwo Amber do estetyki swoich publikacji ma dziwne podejście. Kupiona była w księgarni Czytanie w Krakowie (ulica Krakowska koło przystanku Biprostal) i jeżeli planujecie w ogóle zakup książek tego wydawnictwa to polecam tam albo na stronie oczytani.pl bo ceny sięgają około 10zł.


Kupiona na Warszawskich Targach Książki za jedyne 10zł. Nie czytałam jeszcze nic tej autorki chociaż posiadam Boy 7, którą jednak czytała moja przyjaciółka i obie pomyślałyśmy że za tę cenę warto.


Kolejna zdobycz z WTK którą dostałam za darmo po zapisaniu się do newslettera u Ravelo.


Również WTK, tym razem jednak wydałam troszkę więcej bo 25zł, ale Czwarta Strona dokładała plakat, zakładkę od Tojkoo i przypinki a i tak chciałam ją kupić.


Tę książkę dostałam od przyjaciółki która ma jakiś nieznanych mi dealerów. Korzystam więc nie pytam. 


Jeśli szukacie w miarę nowych książek tak do kilku miesięcy po publikacji to polecam dobre-ksiazki.pl gdzie wszystko jest przecenione o około 35%. Tę kupiłam za 17zł a że jestem wielką fanką Quicka uważam to za niezłą okazję i już nie mogę się doczekać kiedy ją przeczytam.


Podobnie jak poprzednia też z dobre-ksiazki.pl i też około 17zł. Tę już przeczytałam. Spodziewałam się czegoś bardziej wow ale mimo to nie żałuję zakupu. No i okładka jest śliczna.


A to był powód dla którego w ogóle weszłam na dobre-ksiazki.pl. O tej pozycji słyszałam dużo na zagranicznych stronach i booktubie. Jakie było moje zdziwienie gdy okazało się, ze wydano ją u nas i to w tak ładnej okładce. Książka połknięta w jeden dzień, zabawna i przyjemna. Idealna na lato. I kosztowała mnie wtedy jedyne 8,50zł.


Miałam na to oko o dłuższego czasu. Ok, okładka spartolona bo oryginalna jest śliczna, ale gdy znalazłam ją na znak.com.pl z jedyne 8.33zł to nie myślałam dwa razy. Niech tylko najdzie mnie ochota na fantastykę a po to sięgam.


Również znak.com.pl, tym razem jednak cena nie stanowiła większej roli. Kasie West to autorka którą po prostu kupuję niewiele myśląc. Książka już przeczytana, a poczytać o niej możecie tu.


Kupiona z książką West i nie, to nie zakup dla okładki chociaż z powodzeniem mógłby nim być. Chyba jedna z najgorętszych nowości maja... nie, jeszcze jej nie przeczytałam.

Egzemplarze recenzenckie


Leciutka, przyjemna historia od selkar.pl, a moją recenzję możecie przeczytać tu.


A to propozycja na lato dla tych co mają właśnie dość lekkiego i przyjemnego. Również od selkar.pl, a recenzja tu.


Wiedziałam, że to wkrótce nastąp i "zgubię" jakąś książkę. Egzemplarz od Moondrive. Moją recenzję znajdziecie tu. W sumie nie dziwię się że akurat o niej zapomniałam. 

CZERWIEC
 zakupy


Zacznijmy od wielkiego Z czyli książki na którą w dobrej cenie poluję od 1,5 roku a którą na legolas.pl zakupiłam za 7,99! To się nazywa wygrać. Jedna z moich ulubionych serii fantasy YA, którą po prostu chcę mieć. Brakuje mi tylko 2 tomu.


Wygrana z konkursu od Czwartej Strony. Niestety przyszła w opłakanym stanie i cud, że okładka nie ucierpiała... szkoda bo to ewidentnie nie była wina poczty bo koperta była cała.


Przyjaciółka znów zawitała do krakowskiej księgarni CzyTanie i i tym razem skorzystałyśmy z przecen na wydawnictwo Amber. Serio ich książek nie opłaca się kupować po normalnej cenie.


I tak jak wyżej - CzyTanie. I również koszmarna okładka...
Powiedzcie mi czy tylko mnie ta dziewczyna przypomina tę małą czarownicę z The Oryginals?


Jedna z nowości na którą się skusiłam z dobre-ksiazki.pl. Coś poniżej 20zł. Właśnie ją skończyłam i naprawdę mi się podobała. Polecam.

Egzemplarze recenzenckie:


Najbardziej ekscytujący egzemplarz recenzencki jaki dostałam bo z moją rekomendacją na okładce! Od Moondrive, a pełną recenzję przeczytacie tu.


Od Moondrive Shopu dostałam tę książkę i chociaż może nie jest najlepsza okładka wg mnie przepiękna, a recenzja tu.



Tak jakby 2 książki w jednej od Moondrive. Takiej książki jeszcze nie czytałam, moja recenzja tu.


Intrygującą powieść obyczajową dostałam od Wydawnictwa Otwartego. Właśnie zaczynam lekturę, więc recenzja pewnie pod koniec tygodnia.


Moje małe cudeńko. Kocham książki Kerstin Gier. A Media Rodzina postanowiło wznowić tę serię i dopasowali je do innych książek Gier. Lubię to wydanie i bardzo lubię tę książkę. Recenzja tu, a ptaszki ćwierkają, że 2 tom na jesieni.


Drugi tom Akademii Pennyroyal od Wydawnictwa Mamania coś niby dla młodszych ale i tak nie mogę się doczekać bo pierwsza część była bardzo dobra.


Wiem, że dla wielu to spory stos, ale ja uważam, że robię spore postępy. Czy mój TBR się zmniejsza? Nie jestem pewna, ale przynajmniej nie rośnie już w zastraszającym tempie. Poza tym ktoś lubi kupować ciuchy, ktoś książki.

Teraz mi powiedzcie o ile średnio książek miesięcznie powiększa się wasza biblioteczka?
I gdzie najchętniej robicie zakupy?



środa, 5 lipca 2017

BookNerd Rev: "Replika" Lauren Oliver

W dniu premiery przychodzę do Was z tą inną niż wszystkie książką, która już samym wyglądem intryguje.



Gemma ma kompleksy. Od zawsze była chorowita i dużo czasu spędzała w szpitalach – nosi po nich pamiątkę w postaci blizny w okolicy serca. W szkole koleżanki jej dokuczają, chłopaki z klasy nie interesują się nią i nie ma przyjaciół.


Rodzice chcąc wynagrodzić córce trudne dzieciństwo, trzymają ją pod kloszem, ale to nie wpływa dobrze na Gemmę. Gdy pojawia się okazja wyjazdu na wycieczkę na Florydę, dziewczyna postanawia wyrwać się ze swojej miejscowości i na chwilę zapomnieć o swoich troskach. Niestety, w ostatniej chwili rodzice zakazują jej wyjazdu. Gemma podsłuchuje ich rozmowę i dowiaduje się, że ma to związek z tajemniczą kliniką w Haven, znajdującą się na wyspie niedaleko miejsca, gdzie miała jechać. Postanawia więc uciec z domu i sprawdzić, co tak naprawdę tam się stało. Jakie tajemnice odkryje? I co łączy ją z Lirą, dziewczyną, którą spotka na swojej drodze?

Dwie dziewczyny, dwie historie, jedna zapierająca dech w piersiach powieść.

Na pierwszy rzut oka powieść jest dużo mniej zawikłana niż to się okaże w rzeczywistości. Replika przypomina trochę thriller, gdzie kolory są szare, a bohaterowie skrywają tajemnice których sami nie rozumieją.
Podobał mi się pomysł, bo chociaż to co się tu dzieje jest kompletnie nierealne, nagle zaczynamy sobie zadawać pytanie czy oby na pewno? Eksperymenty, wysoce amoralne zachowanie naukowców. Nie wiemy co robią w podziemnych laboratoriach, jak daleko posuwa się nauka. I to jest fascynujące.

Z jednej strony mamy normalną nastolatkę Gemmę z drugiej Lire której daleko do normalności. Bardziej polubiłam część Liry, była ciekawsza i pełna akcji i bardziej zaskakująca. Ale obie bohaterki mają do opowiedzenia własna historię. I nagle ich dwa różne światy łączą się a one odkrywają, że są bardziej do siebie podobne niż przypuszczały.  Chociaż może i bym chciała by autorka trochę więcej pokazała ich osobowości to wartka akcja nie za bardzo na to pozwala. Dzieje się sporo a przez wyjątkową konstrukcję książki akcja tak naprawdę nie zwalnia.

Teraz jak tak nad tym myślę to książka w całkiem sporym stopniu przypomina Nie opuszczaj mnie Kazuo Ishiguro. Podobna koncepcja, podobne dylematy i tak samo niewyobrażalne eksperymenty. 
Gdy jednak ją czytałam z jakiegoś powodu bardzo kojarzyła mi się z Intruzem Stephenie Meyer chociaż poza klimatem podobieństw ciężko tu szukać.

W każdym razie sama ta aura i tajemnica bardzo przypadła mi do gustu.

Książka prowadzona jest za pomocą dwóch narracji: Gemmy i Liry. Dzięki temu mamy szerszą perspektywę, ale też możemy w ciekawy sposób przyjrzeć się dwóm osobowością które pokazane są w tych samych sytuacjach. Nie jest to dla mnie zabieg nowy, ponieważ podobną rzecz zastosował w książce Dziewczyna i chłopak wszystko na opak Wendelin Van Draanen. Tam jednak było to troszkę ciekawsze, bo mieliśmy perspektywę chłopca i dziewczynki i autor skupiał się właśnie na różnicach w postrzeganiu świata. Oliver nie tak bardzo skupia się na osobowościach co na tym jakie bohaterki posiadają informacje i jak je przetwarzają. 

To co jest tu bardzo ciekawe to sama konstrukcja książki. Dlatego też macie ją rozłożoną na zdjęciu. Książkę można rozpocząć na różne sposoby, od was zależy którą bohaterkę wybierzecie jako pierwszą. Mam wrażenie że ten wybór może mieć jednak wpływ na postrzeganie powieści. Chcecie wiedzieć jak ją czytać? Moja rada: Zacznijcie od Gemmy (niebieska) i zmieniajcie strony książki po każdym rozdziale. Wtedy powieść będzie przypominała dobrze zmontowany film. Dlaczego nie Lira? Czasami wersja Gemmy jest troszkę do przodu, szczególnie przy końcu. Jej rozdziały są troszkę dłuższe. Ja czytałam od Liry i w połowie to zmieniłam.

Jedyne czego mogłabym chcieć więcej to właśnie większego skupienia się nad tym co działo się w Heven i nad głębszym pokłonem nad psychologią bohaterów. Gdyby było tu mniej nastoletnich hormonów a więcej przeżyć... (ciągle nasuwa mi się geniusz Ishiguro). Cieszę się ze sposobu w jaki postanowiłam czytać (na przemian) pojedyncze części nie są tak ciekawe. Musicie poznać całość.

Dla fanów romansów też znajdzie się tu kilka wątków i to nie takich całkiem złych. Mamy trochę polityki, trochę szemranej zabawy w Boga. Generalnie jest ciekawie, chociaż jestem przekonana, że to jedna z tych książek której będzie trudno wystawić jednoznaczne opinie. 

Dla mnie największy minus to to, że trudno mi się było za nią za każdym razem zabrać, sięgnąć po nią chociaż wolnego czasu miałam pod dostatkiem. Nie jestem w stanie powiedzieć czym to było spowodowane.

Mimo wszystko Replika okazała się książką dużo głębszą niż początkowo myślałam. Uświadamia, że często nie znamy świata tak dobrze jak nam się zdaje a science ficton nie musi dotyczyć odległej przyszłości. Wszystko już pewnie jest na wyciągnięcie ręki, ktoś musi tylko pociągnąć za sznurki. I to bardzo przerażające. 

Ta książka jest bardziej aktualna niż chcielibyśmy to przyznać.

Nie czytałam jeszcze nic innego Lauren Oliver i chyba dam jej kolejną szansę.
No i dostajecie tu dwie pełnowymiarowe książki w jednej, co jest całkiem spoko.




Za książkę dziękuję:




czwartek, 29 czerwca 2017

BookSummer: Kasie West

Kiedy żar sączy z nieba, powietrze stoi w miejscu a ty czujesz się jak roztapiająca się gałka lodów, ale mimo to chciałbyś coś przeczytać, to zazwyczaj szukasz określonego gatunku. Ja najchętniej sięgam po niewymagające, lekkie i przyjemne książki. Najlepiej takie których czytanie nie zajmie dużo czasu. Takie które nie są banalne ale nie wymagają też ode mnie dużego zaangażowania. Coś dobrego, zabawnego. Coś po prostu... awww? 


Dziś więc przychodzę z całą kolekcją książek autorki, którą odkryłam dopiero w tym roku, ale która z łatwością wysunęła się na szczyt mojej listy ulubionych pisarzy.

Kasie West pisze książki które po prostu i najprościej można określić mianem obyczajówek YA. Chociaż większość takich książek wydaje się kalką każdej poprzedniej i West również porusza się wśród schematów, jej książki mają to magiczne "coś" co powoduje, że nie tylko pewnie jestem w stanie odróżnić jej książki od innych po samym stylu, ale po prostu niesamowicie do mnie trafiają. Jasne, że są przewidywalne i tak naprawdę od początku wiemy jak się skończą, ale takie jest prawo gatunku i czas byśmy przestali na to narzekać, a cały myk polega na tym by przedstawić to tak by czerpać z czytania maksymalną przyjemność. Każda książka West to mi dawała. Przy każdej wyśmienicie się bawiłam. Każda była źródłem fantastycznej rozrywki. Każdą przeczytałam w kilka godzin praktycznie nie mogąc się od niej oderwać. Każda dała mi po prostu sporo radości, a chyba po to czytamy?

Dlatego też z niebywałą przyjemnością podzielę się z wami moimi przemyśleniami, licząc na to, że przyczynię się choć troszkę do wzrostu liczby fanów Kasie West w naszym pięknym kraju.

Chłopak na zastępstwo


Przez całe liceum Gia była typem szkolnej gwiazdy. A teraz miała jeszcze fajnego, starszego od siebie chłopaka, o którym tyle opowiadała znajomym, i wszyscy wreszcie mieli go poznać. Ale tuż przed balem maturalnym, podczas którego miała nastąpić prezentacja, już na parkingu, Bradley z nią zerwał. Jak on mógł? Jak mógł postawić ją w takiej sytuacji?! I co tu zrobić, żeby wyjść z twarzą?

Nagle Gia wypatruje w jednym z samochodów nieznajomego, a w jej głowie rodzi się sprytny plan. Przecież nikt nie będzie wiedział, że to nie Bradley, a ona nie okaże się kłamczuchą, która tak bardzo chciała mieć chłopaka, że go sobie wymyśliła…
Co jednak, jeśli przedsięwzięcie wymknie się spod kontroli? W końcu pomysł jest dość ryzykowny…

Nie tylko ryzykowny, ale zwyczajnie głupi, ale jak każdy z nas nauczył się oglądając amerykańskie filmy dla nastolatków, pozycja społeczna to najważniejsza rzecz na świecie. 
Akcja przebiega dość szybko, bohaterowie od razu znajdują więź, co w sumie jest spowodowane całym tym kłamstwem a od jednego do kolejnego niedaleko. I tak otaczając się tą farsą się do siebie zbliżają.
Akurat ta część podobała mi się najmniej, czegoś mi brakowało, a mimo to bawiłam się świetnie. Tak to jest z książkami tej autorki, że nawet jeżeli wiesz że coś jest nie tak to i tak ci się podoba. Problem w tym przypadku znajduję chyba w głównej bohaterce, która po prostu nie do końca mi pasowała. Jednak niewielkie niedociągnięcia rekompensuje świetny styl i klimat. Wiecie, taka prosta historia, która posiada jednak ciekawy plot i przy którym dobrze się bawisz. Podglądasz bohaterów, którzy brną w durne kłamstwo i wesz że w końcu to się musi sypnąć, ale nie wiesz jak i kiedy. Masz milion pomysłów, ale autorka zdaje sobie z tego sprawę i tak cię zaskoczy. Mimo takiego lekkiego minusika i tak uważam, że książka jest lepsza niż połowa powieści YA jakie czytałam. A jak zapoznacie się z jakąkolwiek powieścią Kasie West tej nie odpuścicie.

Chłopak z innej bajki


Caymen ma 17 lat i po szkole pracuje w należącym do jej mamy nieco dziwacznym sklepie z porcelanowymi lalkami i specjalizuje się w sarkastycznym podejściu do życia, szczególnie wobec bogaczy. Lata obserwacji zamożnych ludzi zza lady i życiowe doświadczenia mamy nauczyły ją, że nie można im ufać, a do tego są zblazowani, nieuprzejmi i przekonani, że cały świat powinien leżeć u ich stóp. Gdy do sklepu trafia Xander, wysoki, przystojny i na swój sposób uroczy, ale najwyraźniej obrzydliwie bogaty, od razu widać, że jest z totalnie innej bajki. Caymen co prawda znajduje z nim wspólny język, ale jest przekonana, że jego zainteresowanie nie potrwa długo. Gdy Xandrowi niemal udaje się ją do siebie przekonać, dziewczyna odkrywa, że pieniądze grają w ich związku o wiele większą rolę, niż sądziła. Na ich wspólnej drodze piętrzą się przeszkody... czy ostatecznie trafią razem do tej samej bajki?

Prawda że brzmi to jak scenariusz pierwszej lepszej komedii romantycznej dla nastolatków? Oglądaliście Cała ona? Wszystkie te współczesne adaptacje bajki o Kopciuszku? Tak generalnie pomysł nieoryginalny, ale wykonanie... Czytając nie czułam, że West próbuje kogokolwiek naśladować. Stworzyła fajną opowieść o tym jak czasami to inni nadają nam metki zanim nas poznają i o tym, że to co nam się wydaje nie zawsze jest tym czym jest naprawdę. I ubrała to w tak przyjemną opowieść.
Wielokrotnie śmiałam się na głos, przez książkę się wręcz płynęło. Głowna bohaterka jest pewna siebie, stanowcza i ogarnięta. Zna swoją wartość chociaż może sobie z tego nie zdawać sprawy. Reaguje tak jak pewnie ja bym reagowała na jej miejscu. West naprawdę nie dramatyzuje nadmiernie, jej postaci są ułożone właściwie.
Podobało mi się tu balans między tym bogatym a powiedziałabym normalnym światem. Naprawdę nie czyje się tu syndromu kopciuszka, wręcz przeciwnie. Musimy zadać sobie kilka razy pytanie, kto tu naprawdę jest na uprzywilejowanej pozycji.  Bohaterów ciężko nie lubić. Są barwni, każdy ma swoją historię do opowiedzenia i każdą z nich chcesz poznać.

PS. I like you


Co robisz, gdy podczas lekcji chemii w głowie wirują ci zamiast pierwiastków fragmenty ulubionych piosenek?

Lily po prostu zapisała wers z ukochanego utworu na ławce. Niczego nie oczekiwała, a jednak następnego dnia zobaczyła, że ktoś dopisał kolejne zdanie. Ktoś, kto najwyraźniej zna tekst tej piosenki. Jak to możliwe, że w tej nudnej szkole ktoś także kocha alternatywne zespoły?

Wkrótce ławkowa korespondencja między Lily a tajemniczym miłośnikiem muzyki nabiera tempa. Rozmawiają nie tylko o muzyce, ale i o swoich problemach i stają się sobie coraz bliżsi. Kim jest ta tajemnicza bratnia dusza?

Trudno mi ocenić która z wymienianych tu książek podobała mi się najbardziej ale pamiętam, że gdy skończyłam PS. I like you byłam już pewna, że książki Kasie West to jest to (a była to moja 2 z nią przygoda) Urocza historia z świetnym zaskoczeniem. Każdy z nas bazgrał pewnie po ławce w szkole. Zastanawialiście się co by było gdyby ktoś tak naprawdę wam odpowiedział? Ale tak naprawdę, rozpoczął z tobą dialog? Bardzo spodobała mi się ta koncepcja, nie od razu mamy tu do czynienia z romansem, tak naprawdę to pisanie po ławce i życie uczuciowe głównej bohaterki toczą się równolegle. Podobało mi się, że nie skupiamy się tylko na jej miłostkach, ale mamy też tę zagadkę tajemniczego kogoś. Dynamizm powieści jest na właściwym poziomie, balansowany przemyślanie i daje to taki super powiew świeżości. 
Na samą myśl o tej książce się uśmiecham i uśmiech bezustanne towarzyszył mi przy lekturze.
Zabawna, bardzo ciepła i chyba najoryginalniejsza z nich wszystkich. 

Chłopak z sąsiedztwa 


Od śmierci mamy Charlie Reynolds przebywa głównie w męskim towarzystwie - ma trzech starszych braci i sąsiada, honorowego członka rodziny. Jest zdeklarowaną chłopczycą i woli grać z kumplami w kosza, niż bawić się w jakieś gierki i flirty. Jednak gdy musi sama zarobić na kolejny ze swoich mandatów za przekroczenie prędkości, nagle ląduje w butiku z eleganckimi ubraniami. I tam nie pozostaje jej nic innego, jak zachowywać się o wiele bardziej kobieco niż do tej pory. Co sprawia, że zaczyna się nią interesować pewien przystojny chłopak…

Wszystkie stresy Charlie odreagowuje wieczorami, gadając przez płot z Bradenem, sąsiadem i przyszywanym czwartym bratem, który zna ją lepiej niż ktokolwiek. Ale nawet się nie domyśla, że Charlie kryje pewną tajemnicę: jest w nim zakochana. I za żadne skarby mu tego nie zdradzi, bo nie chce go stracić.

Historia jakich czytałam już kilka, ale poprowadzona tak jakbym nigdy czegoś podobnego w rękach nie miała. Niesamowicie urocza ale jeszcze bardziej zabawna. Posiadająca fantastyczne postacie i świetne relacje między nimi. Główna bohaterka  jest tak wspaniale zwyczajna i często nieporadna, że patrzymy na nią z politowaniem ale pełnym sympatii. To typ bohaterki w której najchętniej doszukiwałabym się podobieństw do mnie. Kasie West ma też talent do tworzenia męskich postaci, które dają dobrą równowagę i które często mówią to co my myślimy. Jasne, że jak to na YA przystało są przystojni, wysocy i dobrze zbudowani, ale mają tez osobowość, która już nie jest tak powszechna. Dawka testosteronu jest tu wysoka, ale też wprowadzona w naturalny sposób i tak po prostu pasuje tu wszystko. Świetne relacje, dobry humor, trochę sportu i po prostu historia którą się chce śledzić.
Dlaczego Chłopak z sąsiedztwa jest moja ulubioną książką West? Dlatego, że nie tylko była jej pierwszą jaką przeczytałam, ale też wprowadziła mnie w ten niesamowity stan optymizmu i radości z czytania. Zaraz po jej odłożeniu zaczęłam szukać podobnych książek. Nie obchodzi mnie że przeczytam dziesiątki o podobnej tematyce, bo własnie teraz tego potrzebuję. Jest to lektura idealna na lato, taka którą pochłoniesz w kilka godzin i która spowoduje że będziesz chciał więcej. (zresztą jak każda z tu wymienionych)


Wiem co sobie część z was może teraz pomyśleć -banalne historyjki dla nastolatek. Może i tak, ale czy czasami nie potrzebujemy właśnie takich książek?
Czytałam wiele podobnych historii, ale niewiele z nich czytało mi się tak dobrze jak którąś z tych tu. Bo moją bolączka czytelnika jest słaby styl, banalność i brak rozsądku pisarza. Żadnej z tych cech nie znalazłam u Kasie West. W wielu książkach potrafiły mnie odrzucić drobne rzeczy, irytuję się niezwykle łatwo i często wręcz gotuję się w sobie gdy bohater postępuje głupio i nieprzemyślane. U West niczego takiego nie dostrzegłam i chociaż wiem, że nie jest to szczyt literatury to w cale tego nie oczekuję.

Sięgając po te książki spodziewajcie się przyjemnie spędzonego czasu, łatwego czytania, relaksu i humoru. Oczekujcie ciepłej historii. Szukajcie bajki w normalnym świecie a nie normalności w bajce. Czy ktoś idący do kina na komedię romantyczną spodziewa się dzieła na stałe wpisującego się w historię kinematografii czy sposobu na mile spędzony czas?

Książki Kasie West to jak To właśnie miłość literatury YA. (jeżeli oczywiście rozumiecie znaczenie i pozycję tego filmu). Szukacie dobrego, mądrego romansu dla nastolatków który nie zawiera wątpliwych decyzji, durnych postaci i banalnej w najgorszej wersji tego słowa znaczeniu fabuły? Waszą odpowiedzią jest Kasie West.

Czytam dużo. Bardzo dużo. Szczególnie teraz kiedy mam już parę lat, wiem w jak złym kierunku zmierzają niektórzy pisarze, tworząc historie których nawet Katarzyna Rosłaniec by nie wymyśliła. Książki, w których, jeżeli się im przyjrzysz doszukasz się zachwianego pojęcia tego co właściwe, szczególnie dla ludzi młodych.

Gdybym miała wybrać autora po którego chciałabym by każda nastolatka, każda dziewczyna sięgnęła wybrałabym Kasie West. Trudno jest to określić co ją wyróżnia w kilku słowach, ale gdy już zaczniecie ją czytać, pewnie zrozumiecie.

Książki Kasie West sprawiły mi niewyobrażalną radość. Wiem, ze gdy kiedykolwiek wpadnę w tę nieprzyjemną dziurę, gdy żadna książka nie będzie sprawiała mi przyjemności, wystarczy że sięgnę po któraś z wymienionych tu pozycji i mi przejdzie. Kasie West znalazła na mnie sposób i przypomniała czym jest radość czytania.

Bo wecie, czytanie to rozrywka i musimy o tym zawsze pamiętać.

Nawet jeżeli "to nie wasz styl"może jednak warto to sprawdzić?

No i jeszcze 5 lipca premierę ma kolejna powieść West, a że naprawdę totalnie mnie kupiła to ja też kupię ją. Bo West stałą się jednym z tych autorów, po których chętnie wyciągam portfel i nie czekam na promocje. A wiecie, w moim przypadku to wiele znaczy. Już nie mogę się doczekać.


A jeżeli chcecie kilka innych letnich propozycji literackich to śledźcie tego boga i moje konto na Instagramie, bo mam w planach zasypywać was rekomendacjami!



środa, 21 czerwca 2017

BookNerd Rev: "Czerwień rubinu" Kerstin Gier

Czytałam sobie pewną książkę, ale za bardzo mnie nie wciągnęła, więc pomyślałam "Hej, przeczytam jeden rozdział książki Gier i zobaczymy jak będzie" po 341 stronach i ostatnim zdaniu, wreszcie mogłam wrócić do tego co przerwałam.


wtorek, 20 czerwca 2017

BookNerd Rev: "Silver - trzecia księga snów" Kerstin Gier

Znacie to uczuć kiedy czekacie miesiącami na ostatni tom swojej ulubionej serii i wreszcie możecie go przeczytać i nagle w ostatnim rozdziale gdy zostaje zaledwie parę stron do końca, dociera do was że to już naprawdę koniec? Z jednej strony lubię kończyć serie, ale z drugiej, gdy jest ona dobra, chciałbyś jeszcze kilka książek, tak by nie musieć rozstawać się z bohaterami.