piątek, 22 marca 2019

"Becoming. Moja historia" Michelle Obama


Najlepiej sprzedająca się książka 2018 roku w USA. Szczera autobiografia byłej Pierwszej Damy Stanów Zjednoczonych, żony najważniejszego człowieka na świecie. Już wiem, że napisanie tej recenzji zajmie mi więcej niż jeden dzień, ale na tę książkę warto zarwać kilka wieczorów.

Bardzo często jest tak, że biografie znanych ludzi są wyhukane po sufit, dobrze rozreklamowane ale ich znaczenie jest trochę nad wymiar. Jednak Michelle Obama to nie jakaś tam celebrytka, albo żona jakiegoś tam polityka. Michelle Obama przez 8 lat była żoną prezydenta największego mocarstwa świata, człowieka którego znano na całym świecie, człowieka kochanego i nienawidzonego przez miliony. I chociaż o nim wiedziano bardzo wiele, to o Michelle, najbliższej jemu osobie wiedzieliśmy tyle co przekazał nam Barack i to widzieliśmy w mediach. I chociaż przez te 8 lat (a nawet dłużej) udzieliła tysięcy wywiadów, często bardzo personalnych, jako Pierwsza Dama nie mogła powiedzieć wszystkiego. Teraz może, i z tego korzysta.

Obamowie, a precyzyjniej - Barack, są mi bardzo bliscy. Moja praca magisterska go dotyczyła. Przez rok czytałam wszystko co znalazłam na jego temat, łącznie z tweetami, postami na forach, Instagramie. Analizowałam każdy aspekt jego życia, tysiące zdjęć, nawet memów. Barack Obama towarzyszył mi na każdym kroku. Dzięki niemu poznałam też troszeczkę Michelle. Od samego początku imponowała mi wartościami jakie przedstawiała, klasą z jaką nosiła tytuł pierwszej damy. Pamiętam jak czytałam autobiografie Baracka, w której pisał o pewnym zdarzeniu, które dla mnie stało się obrazem Michelle jaki wykreował się w mojej głowie. Pisał (parafrazując), że jak udało mu się zostać senatorem, bardzo długo pracował nad jakąś ustawą nad którą mu zależało. I w końcu udało się ją popchnąć do przodu, rozradowany Barack dzwoni do Michelle że wraca do domu i ma świetne wieści. A Michelle odpowiada, że ok, opowie jej o tym w domu ale ważniejsze jest by nie zapomniał kupić preparatu bo mają inwazję mrówek. Barack zawsze podkreślał, że Michelle była tym co sprowadzało go na ziemię, jego podporą, najlepszą przyjaciółką, tym kto trzymał i tworzył ich rodzinę. I nigdy nie dokonałby połowy z tego co dokonał gdyby nie ona. I wreszcie dostajemy książkę o niej, napisanej przez nią. Możecie sobie tylko wyobrazić jak ważna była to dla mnie lektura i jak bardzo na nią czekałam. Czy spełniła oczekiwania?

Michelle pisze o wszystkim - od narodzin po ostatni wieczór w Białym Domu. Opisuje swoje dzieciństwo, edukację, moment kiedy poznała Baracka, ich małżeństwo, początki kariery politycznej męża, kampanię prezydencką i bycie Pierwszą Rodziną USA. Robi to bardzo szczerze, personalnie. Jej autobiografia to bardzo szczegółowy zapis jej życia i z pewnością w wielu momentach musiała zastanowić się czy dany fragment upublicznić. 

Michelle opowiada o czasem trudnym dzieciństwie, ale i kochającej rodzinie. O tym jak dążyła do pozyskania wiedzy i jak trudne było to będąc pierwszym czarnym pokoleniem studentów. Podczas czytania czuć jak ważne było dla niej przekazanie całej czarnej i mniejszościowej społeczności Amerykanów, że się da, że owszem na drodze do sukcesu może być ciężko, ale jeśli się stara, próbuje i dąży do celu, da się to osiągnąć. Michelle zanim została Pierwszą Damą była prawniczką w dobrej kancelarii, później odnosiła inne sukcesy zawodowe i to w czasie gdy byłą już matką i żoną bardzo zajętego polityka. W Becoming kreuje nam się nam obraz nowoczesnej silnej kobiety jaką Michelle od dawna wiedziałam że jest, jednak zobaczyć to z jej perspektywy, tej sile nadaje dodatkowej mocy.

Źródłem mojej siły było to, że stanowiłam coś w rodzaju ciekawostki - czarna pierwsza dama, wysoko wykwalifikowana kobieta pracująca, matka młodych dziewczynek.

Zawsze uśmiechnięta, dobrze wyglądająca kobieta z klasą, która nigdy nie wydaje się być zmęczona czy zestresowana. Wizerunek znany nam z mediów. W realu Michelle wspomina o wszelkich trudach związanych z byciem na świeczniku, często przyznaje się do jakiś słabości, błędów. Wprost pisze, że nie do końca wierzyła w sukces Baracka. Podoba mi się ta szczerość. Nie gloryfkuje i nie wybiela siebie. Pisze jak było. Czasem się z nią nie zgadzałam, czasem się jej dziwiłam, czasem uważałam, że przesadnie reagowała. Ale dzięki temu jeszcze bardziej ją polubiłam. Bo w tym szaleństwie w którym przyszło jej żyć pozostała sobą. Jako pierwszej czarnoskórej Pierwszej Rodzinie Obamowie mieli na sobie dodatkową presję- i myślę, że sprostali jej z godnością. Nie ukrywam, zarówno personalnie jak i politycznie ich lubię, wspieram i sanuję. Dzięki Becoming chyba jeszcze bardziej.

Jest to bardzo personalna książka, a jednak traktuje o wielu publicznych sprawach. Na pewno wyglądałaby inaczej gdyby Michelle Obama nadal była Pierwszą Damą, teraz jednak może zdradzić kilka ciekawostek zza kulis, trochę sekretów Białego Domu, i swój prawdziwy stosunek do Donalda Trumpa.

Nie istnieje żaden podręcznik dla nowych pierwszych dam Ameryki. Oficjalnie rzecz biorąc, nie jest to ani praca, an stanowisko rządowe. Nie wiąże się  nią żadne wynagrodzenie an spisana lista obowiązków. To dziwny wagonik doczepiony do prezydentury, w którym dotąd jechały czterdzieści trzy inne kobiety, a każda we własnym stylu. 

Uwielbiam tę książkę, bo daje nam całościowy obraz jednej z najlepiej rozpoznawalnych kobiet świata, która przez 8 lat mogła tyko stać w cieniu swojego jeszcze sławniejszego męża, a jednak była jego równorzędną partnerka. Wiele osób mówi, że nawet czasem lubiano ją bardziej niż Baracka i gdyby kandydowała w wyborach prezydenckich miałaby realne szanse. Co na ten temat ma do powiedzenia sama zainteresowana? Musicie przeczytać książkę.

Barack był dla mnie symbolem świetnie ukształtowanego polityka, medialnie wybitnie poprowadzonego. Był showmanem, gwiazdą politycznych aren. Pod względem PR był niemal idealny. A czytając jego biografię mogłam stwierdzić, że to też inteligentny, oczytany człowiek, który wierzy w to co chce zrobić. Michelle tylko to potwierdza, chociaż przyznaje, że ten okres ich życia nie był łatwy. 

Pisze tak lekko i tak ciekawie, że tę autobiografię czyta się jak dobrą powieść. Michelle po prostu świetnie opowiada, a przy okazji ta historia niesie ze sobą mnóstwo fantastycznej i mądrej treści. Moja kopia ma cała masę zaznaczonych fragmentów. To będzie książka która będzie mi chyba już zawsze towarzyszyła. Będę do niej wracać gdy będę potrzebować pchnięcia do przodu. 

Michelle Obama zachwyca, inspiruje i jest przepięknym (również dosłowne) wzorem, mam nadzieję nie tylko dla kobiet. Mówi wprost o problemach współczesnego świata, o pozycji kobiety w świecie, o oczekiwaniach, wymaganiach i nierównościach.
Michelle wykorzystuje swój głos.

Jeśli czegoś się w życiu nauczyłam, to tego, że głos ma siłę. Starałam się jak najczęściej głosić prawdę i przedstawić historie tych, których się ignoruje.

Kupcie ją koniecznie, bo nie pożałujecie. 



Za książkę dziękuję: 
Czytaj dalej »

czwartek, 21 marca 2019

5 powieści fantasy i ich bohaterki I Piątka Fisha


Kolejna Piątka Fisha w ramach Miesiąc Kobiet. Dziś na tapetę biorę literaturę fantasy, w większości YA, ale tak szczere powiedziawszy... to tylko określenie. I tak jak w obyczajówkach YA, nie będę się skupiać na treści (większość tych książek tu recenzowałam), a na samych bohaterkach.

"Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender" Lesley Walton


Zbliża się magiczna noc przesilenia letniego. Noc, w której niebo się otworzy, a powietrze wypełnią deszcz i pióra.

Ava urodziła się ze skrzydłami. Pragnie poznać prawdę, odnaleźć odpowiedzi na pytania dotyczące jej pochodzenia. Niezwykłe wypadki, cudowne zdarzenia, dziwne zbiegi okoliczności i baśniowe rozterki zaprowadzą ją tam, gdzie nie spodziewała się dotrzeć. Kawałek po kawałku odsłania pełną boleści i trosk historię swojej rodziny. Ava Lavender może być pierwszą, która uniknie zguby i ucieknie obojętności. Czy uda jej się odnaleźć prawdziwą miłość?

To książka o kobietach, bez dwóch zdań. O pokoleniach osobliwych i niezwykle ciekawych kobiet. O charakterach które łączy skomplikowana relacja. Te kobiety są inne niż wszystkie, fascynujące, piękne na wiele sposobów. Są tym co najdłużej zostaje z wami po zakończonej lekturze. Czytałam ją lata temu, a nadal jak słyszę ten tytuł myślę kilka rzeczy: fantastyczny styl autorki, bardzo osobliwa historia i Kobiety przez duże K. To wybuchowa mieszanka, ale przez to klimat powieści jest wyjątkowy. Jest niczym biografia głównej bohaterki - fascynująca, tajemnicza, lekko zagmatwana ale fantastyczna biografia. [Recenzja]

"Król kruków" Maggie Stiefvater


Blue pochodzi z rodziny wróżek, jest medium do kontaktów ze światem zmarłych.

Gansey, Adam i Ronan, trzej przyjaciele z elitarnej szkoły dla chłopców, obsesyjnie poszukują tajemniczych linii mocy legendarnego Króla Kruków - Glendowera. Z ich powodu pozornie ciche i spokojne miasteczko staje się scenerią niezwykłych wydarzeń. Gdy razem z Blue trafią do magicznego lasu, gdzie czas płata figle, nic już nie będzie takie samo...

Przerażające tajemnice, mroczne rytuały, stare przepowiednie, wizje, duchy, ofiary, a to dopiero początek tej historii.

Seria Maggie owszem opowiada o grupie przyjaciół, gdzie mamy tylko jedną kobietę. I na pierwszy rzut oka to bardzo sfokusowana na mężczyznach powieść, ale to jakie kobiety stworzyła Maggie! Cóż to za grupa fantastycznych, silnych  niezależnych babek. Pełnych pewności siebie i mocy (nie tylko dosłownie). Blue - główna kobieca bohaterka jest tym kim wiele z nas chciałoby być w powieści - równoprawnym członkiem drużyny. Jest takim nieposkromionym chochlikiem, którego nie można spuścić z oka. Ona tam zawsze jest i jest niezwykle istotna. A jej ciotki i matka są dokładnie takie jak kobiety w literaturę być powinny. Mimo, że historia się na nich nie skupia tworzą bardzo barwne i intrygujące tło. Są kapitalne. [Recenzja]

"Czerwień rubinu" Kerstin Gier



Gwen to całkiem przeciętna nastolatka, choć pochodzi z nieprzeciętnej rodziny. Jej kuzynka Charlotta (przemądrzała zołza) jest nosicielką genu, dzięki któremu w wieku szesnastu lat zacznie podróżować w czasie. Ale czyżby Newton pomylił się w obliczeniach? Niespodziewanie bowiem to Gwen przenosi się w czasie, a nie Charlotta! Dziewczynę obejmuje opieką prastara tajna organizacja, która ukrywa wiele tajemnic. A to nie koniec niespodzianek. Jest jeszcze jeden podróżnik w czasie – chłopak. Bardzo przystojny chłopak. Ale jak tu się zakochać, gdy los rzuca się codziennie do innej epoki?

Gwen to nastolatka, zachowuje się jak nastolatka, popełnia błędy nastolatki. I to nie zdarza się za często w literaturze YA. Jednak za każdym razem wierzę bohaterkom Gier. Są prawdziwe i szczere. Zabawne, trochę ciapowate ale też niezależne i inteligentne. Gwen jest dziewczyną z którą chciałoby się przyjaźnić. Nie jest idealna i nie stara się być. Jest taka normalna w tym zakręconym świecie w którym żyje. Szczerze ją polubiłam i chciałabym więcej takich bohaterek w literaturze. [Recenzja]

"Moc srebra" Naomi Novik


Naomi Novik zaprasza do świata tajemnych mocy, bogactwa i panicznego strachu!
Mirjem, doprowadzona do ostateczności chorobą matki, postanawia przejąć nieudolnie prowadzony przez ojca rodzinny interes. Stanowcza i zimna jak lód, skutecznie egzekwuje wszelkie należności od pożyczkobiorców. A kiedy dziadek przekazuje jej pięć kopiejek w srebrze, Mirjem oddaje mu dług w złocie. W okolicy rozchodzi się wieść o młodej lichwiarce, która potrafi zamieniać srebro w złoto. Dla Mirjem jednak ta sława okazuje się przekleństwem. Zaczyna się bowiem nią interesować król Starzyków – obdarzonych nadnaturalnymi mocami, tajemniczych lodowatych istot, które wzbudzają trwogę wśród zwykłych śmiertelników.

To książka to manifest kobiecości. Trzy niezwykle niezależna, silne, charakterne dziewczyny. Różniące się bardzo od siebie, ale łączy je to, że są same dla siebie i nie potrzebują nikogo innego by nakręcać akcję. Mirjem to prawdziwa rewolucjonistka, to dziewczyna skrajnie niezależna, która potrafi absolutnie wszystko sama załatwić. Jest tak niezależna jak to tylko możliwe. Staje się głową rodziny, nikogo się nie boi. Jest typem prawdziwej, niezależnej kobiety, która dałaby sobie radę w każdej sytuacji. Wanda niesamowicie dojrzewa na przestrzeni powieści, tak samo Irina - ich charakter kształtuje się tak, że z każdym rozdziałem widzimy jak zmieniają się w wspaniałe kobiety. Te trzy dziewczyny sprawiły, że książka była tak wyjątkowa. [Recenzja]

"Szóstka wron" Leigh Bardugo


Sześcioro niebezpiecznych wyrzutków.
Jeden niewykonalny skok. 

Przestępczy geniusz Kaz Brekker otrzymuje ofertę wzbogacenia się ponad wszelkie wyobrażenie – wystarczy w tym celu wykonać zadanie, która z pozoru wydaje się niewykonalne: 

– włamać się do niesławnego Lodowego Dworu (niezdobytej wojskowej twierdzy)
– uwolnić zakładnika (a ten może rozpętać magiczne piekło, które pochłonie cały świat)
– przeżyć dostatecznie długo, żeby odebrać nagrodę (i ją wydać)

Kaz potrzebuje ludzi wystarczająco zdesperowanych, żeby wraz z nim podjęli się tej samobójczej misji, oraz dostatecznie niebezpiecznych, żeby ją wypełnili. Wie, gdzie ich szukać. Szóstka najbardziej niebezpiecznych wyrzutków w mieście – razem mogą być nie do zatrzymania. O ile wcześniej nie pozabijają się nawzajem.

Szóstka bohaterów o wybuchowych osobowościach, każdy ważniejszy od drugiego. A pośród nich Inej i Nina to superdziewczyny. Są jak takie superbohaterki, które działają po ciemnej stronie mocy. To dziewczyny, które udowadniają, że kobiety i mężczyźni mogą działać na równi. Absolutnie nic im nie można ująć. Są piękne, niezależne i piekielnie silne, a każda z nich dźwiga swoją trudna historię. Są jak z tego teledysku Beyonce "Run the World".




Która z kobiet fantasy jest Waszą ulubioną?  A której nie lubicie? 




Czytaj dalej »

niedziela, 17 marca 2019

5 świetnych bohaterek z obyczajowych powieści YA I Piątka Fisha


Miesiąc kobiet trwa dalej! Kolejna Piątka Fisha, dziś o książkach obyczajowych YA z świetnymi głównymi bohaterkami! Ne będę tu recenzować tych powieści, wiele z nich już zawitało na tego bloga. Dziś opowiem Wam tylko o głównych bohaterkach i przez ich pryzmat decydujcie czy chcecie czytać książkę.

"Konkurs/Kluseczka" Julie Murphy


Szesnastoletnia Willowdean zawsze akceptowała swoje ciało. Choć mama - zwyciężczyni konkursu piękności - nazywała ją "Kluską". Wspierana przez przyjaciółkę - uosobienie amerykańskiej urody, i ciotkę z potężną nadwagą nie zwracała uwagi na to, ile sama waży. Nie miała z tym problemu. Aż spotkała przystojnego chłopaka, który jej się spodobał i co ważniejsze, któremu ona też się spodobała. Zakochała się i wtedy straciła pewność siebie...
Żeby ją odzyskać, postanowiła zrobić najbardziej przerażająca rzecz, jaka przychodzi jej do głowy: wziąć udział w stanowym konkursie piękności.

Willowdean jest wszystkim tym czym nie są standardowe bohaterki YA. Nie jest standardem piękna, nie jest zamkniętą w sobie, niedowartościowaną dziewczyną. Will lubi siebie, jest pewna siebie, sarkastyczna, wygadana. Owszem w pewnym momencie przestaje w siebie wierzyć, ale nie robi z tego dramatu, a bierze sprawy w swoje ręce, bo nie chce w siebie nie wierzyć. Ma w sobie moc, która potrzebna jest wielu z nas: "wierzyć w siebie, a gdy wiara się załamuje walczyć o jej odbudowę". I potrafi tą swoja siłą zarażać innych. 



 "Pamiętnik księżniczki" Meg Cabot


Piętnastoletnia Mia z Nowego Jorku dowiaduje się, że jej ojciec jest księciem. Władcą małego europejskiego państewka. To znaczy, że ona jest księżniczką. I następczynią tronu. A teraz gorsza wiadomość: musi zacząć zachowywać się jak księżniczka. Ale jak tu być księżniczka w Nowym Jorku.

Mia była jedną z pierwszych bohaterką z którą mogłam się utożsamić (poza częścią bycia księżniczką). Była troszkę dziwna, brakowało jej pewności siebie. Była zabawna i inteligentna i taka... normalna. Mia to jedna z najbardziej godnych podziwu bohaterek i do dziś chętnie polecam te książki wszystkim nastolatkom. W natłoku literatury YA gdzie bohaterka dorasta za wcześnie i na siłę udaje dorosłą, Mia jest jak koleżanka ze szkolnej ławki, która dojrzewa razem z tobą. A do tego jest księżniczką!



"Geek Girl" Holly Smale



Harriet Manners ma piętnaście lat i szeroką wiedzę na rozmaite tematy. Wie na przykład, że w kocim uchu są 32 mięśnie, przeciętny człowiek śmieje się piętnaście razy dziennie, a opuszczające jaskinię nietoperze zawsze skręcają w lewo. Wie również, że nikt w szkole jej nie lubi. Harriet Manners jest kujonką, a tacy jak ona mają zazwyczaj ciężkie życie... Aż pewnego dnia zostaje zaczepiona przez przedstawiciela agencji modelek.


Harriet zauroczyła mnie podobnie jak Mia. Swoją normalnością i poczuciem humoru. Lekkimi dziwactwami, które ma każdy z nas i takim realnym reagowaniem na dość niezwykłe wydarzenia. W tak trochę surrealistycznych okolicznościach czułam, że Harriet reaguje tak jak i ja bym zareagowała. Jest urocza i nie da się jej nie lubić, a jednocześnie bardzo dojrzewa na przestrzeni książki i pokazuje jak silną była od początku.


"Ania z Zielonego Wzgórza" L.M. Montgomery



Gdy Maryla i Mateusz Cuthbertowie decydują się przygarnąć chłopca z sierocińca, nie mają pojęcia, że od tej pory ich życie wypełnią niespodzianki. Zaczyna się od tego, że na Zielone Wzgórze w Avonlea przybywa nie chłopiec, lecz jedenastoletnia rudowłosa dziewczynka. Ania to osóbka o nieprzeciętnym temperamencie i wybujałej fantazji. Jej obecność wywróci życie mieszkańców Avonlea do góry nogami, a Zielone Wgórze nigdy nie będzie takie jak dawniej.


Absolutnie jedna z moich ulubionych bohaterek literatury w ogóle. Ania owszem jest dziwna, buja w obłokach i często mówi górnolotne frazesy. Może doprowadzić do szału, może irytować, ale jednocześnie jest to jedna z najpewniejszych siebie osób, która nikomu nie pozwala siebie umniejszyć. Kroczy dumnie (może zbyt dumnie) do przodu. Wie czego chce i do tego dąży. W jej czasach była absolutną rewolucjonistką, łamała tradycję, zasady. Ale gdy kochała, to kochała całym sercem, była dobra osobą, wspaniałą córką, przyjaciółką. I wielu z nas może w niej dojrzeć część siebie.



"The Hate U Give. Nienawiść którą dajesz" Angie Thomas


Szesnastoletnia Starr Carter porusza się między dwoma światami: biedną dzielnicą, w której mieszka oraz luksusową szkołą prywatną na przedmieściach, do której uczęszcza. Niepewna równowaga między tymi światami zostaje całkowicie zniszczona, gdy jej przyjaciel z dzieciństwa zostaje zastrzelony przez białego policjanta na jej oczach. Wszyscy chcą wiedzieć jedno: co tak naprawdę stało się tamtej nocy? A jedyną osobą, która może odpowiedzieć na to pytanie, jest Starr. Lecz to, co powie dziewczyna – bądź czego nie powie mogłoby przewrócić do góry nogami jej codzienność. Mogłoby też zagrozić jej życiu.

Wszystkie bohaterki do tej pory wymienione, były zabawne, ich historie pogodne i optymistyczne. Starr nie jest jedną z nich. Starr to walczak, urodzona w getcie, dziewczyna, która starała się uciec od trudnych warunków życia, jednak od tego uciec nie można. Dotyka ją coś co  nie powinno dotknąć nikogo. I w świetle tych tragicznych wydarzeń, pobudzona potrzebą sprawiedliwości staje się głosem ludu. Jest silna, odważna i czytając książkę, aż masz ochotę pójść za nią do boju.




To tylko pięć dziewczyn, ale jest ich znacznie więcej. Obiecuję, że jeszcze się tu pojawią! Powiedzcie mi jaka jest wasza ulubiona bohaterka powieści obyczajowej YA!

Przypominam też o rozdaniu na Instagramie - do wygrania powieść jednej z moich ulubionych autorek!
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia