sobota, 24 stycznia 2015

Oscary 2015 cz. 1 - Birdman i Whiplash

Są takie filmy, które na długo pozostają z widzem, takie które gdy zaczynają lecieć napisy wcale się nie kończą. Takie które pozostawiają po sobie "WOW". Oba niżej wymienone filmy zaliczam do tej kategorii. Oba są rewelacyjne, oba zasługują na owację na stojąco. Oba są niesztampowe i oba tak mało hollywodzkie. Są sztuką samą w sobie i odkrywają nowe obszary kinematografii, w której niestety twórcy tak rzadko się zapuszczają.


Birdman
Gdybym mogła po tym filmie czegokolwiek się spodziewać to na pewno nie tego co zobaczyłam. Birdman jest czymś zjawiskowym, jest niezwykłym obrazkiem, który, jestem tego pewna, zrobi wrażenie na każdym. 
Birdman to opowieść o tym, co chyba jet koszmarem każdej gwiazdy kina. Zapomniany aktor, próbuje swoich sił w teatrze chcąc wrócić na szczyt, odciąć się od swoich dawnych sukcesów, odzyskać to co stracił. Oto całe streszczenie fabuły. Wierzcie mi, pod tym prozaicznie banalnym opisem, kryje się taka dawka emocji i treści, której może pozazdrościć niejeden film akcji. Nie tyle oglądamy fikcyjną opowieść powstałą w głowie scenarzysty, co zfikcjonalizowaną rzeczywistość, która wydaje się niezwykle prawdziwa, nawet w momentach kompletnie surrealistycznych. Główny bohater, grany przez Michaela Keatona, wydaje się niezwykle prawdziwy, do tego stopnia, że w pewnym momencie można odnieść wrażenie, że jest to film niemal biograficzny. Nic dziwnego losy Bohatera i Keatona są niezwykle podobne- obaj byli gwiazdami, znani z ról niezwykłych bohaterów. Birdman niczym Batman byli jednymi z największych osiągnięć w karierze swoich odtwórców. I obie te kariery przycichły. Keaton jednak wychodzi poza autobiograficzny krąg tworząc postać niesamowitą, przeszywającą i zapadająca w pamięć. Obnaża się jako aktor wysuwając niezwykła paletę swoich umiejętności.
Ale nie tylko Keaton dał popis umiejętności. Alejandro González Iñárritu zgromadził plejadę gwiazd: Edwart Norton: zmiksowanie Podziemnego Kręgo i Moonrise Kingdom, Emma Ston, która odrodziła się po strasznie, przerażająco kiepskiej roli w Magii w blasku księżyca, czy  Zach Galifianakis do którego niestety przyklejono łatkę kretyna z Kac Vegas, a który udowadnia, że potrafi tak wiele. 
Najmocniejszą stroną filmu są jednak zdjęcia, które tworzą Birdmana od początku do końca, nadając mu to bez czego byłby bezwartościową historyjką o upadłym artyście. Emmanuel Lubezki sprawił, że film jest niezwykły i hipnotyzujący. Dzięki niemu aktorzy, scenariusz, i wszystkie inne elementy wyglądają o niebo lepiej. Prowadzenie kamery i ujęcia "bez cięcia" są zachwycające. Nie jest to może nic nowego, jednak w tym wypadku jest to rozwiązanie doskonałe,  a film stanowi sztukę samą w sobie. Oglądając film tak nakręcony, miałam wrażenie, że gdyby aktorzy nic nie robili i tak byłabym zachwycona.
Czy Birdman nie ma wad? Oczywiście, że ma. Czasami nużące sekwencje i niezrozumiałe wtręty, końcówka która, w moim odczuciu pozostawia wiele do życzenia i mimo wszystko (chociaż wiem że trochę sobie zaprzeczam) nastawienie na artyzm, powodują, że nie uznaję go jako arcydzieło. 
Niemniej polecam wam wszystkim, ponieważ jest to coś nowego, a na pewno innego.  

Najlepszy film Alejandro González Iñárritu,James W. SkotchdopoleJohn Lesher
Najlepszy aktor pierwszoplanowy Michael Keaton
Najlepszy aktor drugoplanowy Edward Norton
Najlepsza aktorka drugoplanowa Emma Stone
Najlepszy reżyser Alejandro González Iñárritu
Najlepszy scenariusz oryginalny Alejandro González IñárrituAlexander Dinelaris,Armando BoNicolás Giacobone
Najlepsze zdjęcia Emmanuel Lubezki
Najlepszy dźwięk Frank A. Montaño, Jon Taylor, Thomas Varga
Najlepszy montaż dźwięku Aaron Glascock,Martín Hernández
Ani Emma Stone ani Edward Norton nie dostaną statuetki. Montaż dźwięku również przemawia na korzyść Whiplash, jednak będę mu mocno kibicować w kwestii zdjęć, chociaż jak przegra z Idą nie będę smutna.

Whiplash


Whiplash jest: zachwycający, porywający, zdumiewający, rewelacyjny. Mogłabym użyć tu wszystkich pozytywnie wartościujących przymiotników i każdy byłby trafiony. Zostałam całkowicie porwana przez ten film i pisząc tę recenzję nadal cieszę się jak dziecko ponieważ mam świadomość, że wczoraj widziałam coś niezwykłego. 
Głównym bohaterem filmu nie jest ani młody chłopak uczący się gry na perkusji, ani nauczyciel perfekcjonista, dla którego tempo nigdy nie jest odpowiednie. Głównym bohaterem Whiplash jest muzyka. Film ten się słyszy, nie można go oglądać gdy dookoła coś nas rozprasza, gdy nie jesteśmy gotowi na uderzenie taktów. Musimy go usłyszeć w każdej nucie, każdym dźwięku. Czuje się go każdą komórką ciała. Trzymający w napięciu niczym najlepszy thriller, nie pozwala na odwrócenie uwagi chociażby na sekundę. Jeżeli spodobał wam się zwiastun, musicie wiedzieć, że film jest dziesięć razy lepszy.
I teraz przejdę do mojego ulubionego elementu filmu. Bardzo często zdarza się tak, że to drugoplanowe role są wyrazistsze i lepsze od pierwszoplanowych. W Whiplash postać Andrew jest jakby motorem do wykreowania jednej z najbardziej powalających i niesamowitych kreacji bohatera. J.K. Simmons jest prawdziwą gwiazdą filmu, stworzył postać tak bezwzględną, tak niezwykłą i tak złożoną jakiej ze świecą szukać w najlepszych dreszczowcach. Jest niczym połączenie najlepszych czarnych charakterów w historii kina i generałów- sadystów wszech czasów, którym dano batutę do ręki, a przy tym jest tak rzeczywisty jak to tylko możliwe. Widząc go masz świadomość, że jest to ten typ nauczyciela, którego masz ochotę zamordować, ale jest to nauczyciel geniusz, który jeżeli tylko przetrwasz, doprowadzi cię na szczyt. Jestem pod tak ogromnym wrażeniem postaci kreowanej przez Simmmonsa, że nie mam ochoty oglądać reszty filmów. Chcę dać mu tę złotą statuetkę tu i teraz  będę go wielbić bez względu na wszystko. Stworzył czarny charakter, który się kocha i nienawidzi równocześnie (tak jak Joffrey Baratheon, tylko jeszcze bardziej kocha) a nie jest to łatwe. 
Jestem totalnie nieobiektywna i nie potrafię nie krzyczeć głośno z zachwytu. Film jest rewelacyjny. Siedziałam z zaciśniętymi pięściami do końca i ani na moment nie zostałam zawiedziona. Oglądając Whiplash czujesz to co bohater: pot, krew, łzy. Jesteś zahipnotyzowany. 


Najlepszy film David Lancaster, Helen Estabrook, Jason Blum
Najlepszy aktor drugoplanowy J.K. Simmons
Najlepszy scenariusz adaptowany Damien Chazelle
Najlepszy dźwięk Ben WilkinsCraig Mann,Thomas Curley
Najlepszy montaż Tom Cross

Został nominowany w kategoriach, w których jest najmocniejszy. Nie wiem czy zasługuje na miano najlepszego filmu bo reszty nie widziałam, jednak J.K. Simmons musie wygrać i na prawdę nie obchodzi mnie jak zagrali inni. Był pierwszoplanowym aktorem drugoplanowym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz