BookNerd Challenge: Lato koloru wiśni

Czasami przychodzi taki okres, kiedy potrzebujesz lektury lekkiej, łatwej i przyjemnej. Takiej, którą jesteś w stanie przeczytać w jedno popołudnie, która nie wymaga intelektualnego zaangażowania, ale mimo wszystko przynosi sporo radości i pozytywnych emocji. Najlepsze w tym wypadku są powieści obyczajowe (dużo bardziej lubię angielskie określenie contemporary). Moje ulubione z gatunku Young Adult lub New Adult, całkowicie wywróciły mój czytelniczy plan tego lata i pochłaniałam tego typu powieści, zamiast całej masy fantastyki, która zalega na mojej półce. 

"Lato koloru wiśni" Carina Bartsch



Bez wątpienia Lato koloru wiśni nie można uznać, na pierwszy rzut oka, za lekturę lekką. Wyglądająca na 700 stron powieść, w rzeczywistości ma niecałe 500, wiec nie zrażajcie się objętością.

Emely, obdarzona odrobinę sarkastycznym poczuciem humoru studentka literaturoznawstwa, szczerze cieszy się z przeprowadzki jej najlepszej przyjaciółki do Berlina. Nie wie jeszcze, że szalona Alex zamierza zamieszkać w mieszkaniu swojego brata, przystojnego, szmaragdowookiego bruneta, z którym Emely łączą niemile wspomnienia. Na szczęście wkrótce dziewczyna otrzyma romantyczny mail od tajemniczego wielbiciela...* 

Powieści obyczajowe nigdy nie odkrywają nic nowego, są przewidywalne i pisane według pewnych schematów. Umówmy się jednak, że oczekiwać od literatury czegoś nowego, mogliśmy kilkadziesiąt lat temu gdy książki nie były masowo wydawane. Oczywiście, że pisanie dziś opiera się na powielaniu utartych wzorców, pytanie jest jak to zrobić by nie znudzić czytelnika? Odpowiedź jest dość prosta i oczywista: stylem. 
Carina Bartsch urzekła mnie lekkością pióra i poczuciem humoru. Z łatwością prowadziła fabułę, tak że książkę czytało się szybko i z czystą przyjemnością. Oczywiście były momenty gdy troszkę zatracała się i gubiła, sprawiając, że książka troszkę traciła, ale potrafiła wrócić na odpowiedni poziom już na kolejnej stronie.

Bohaterowie są uroczy. Emely ma cięty język, jest stanowcza i wyszczekana. To w niej lubię. Potrafiła stąpać z głową wysoko uniesioną, dumna i niezależna. Jedyny problem to to, że tę głowę zadzierała czasem za wysoko. Upartość z jaką odrzucała Elyasa czasami była wręcz śmieszna. Oczywiście w takich "romansach" zawsze chodzi o tę wojnę charakterów i napięcia, jednak w kilku momentach Emely była zbyt dziecinna i zachowywała się jak idiotka. Co najgorsze, te zachowania, które zaznaczyłam sobie specjalnie w książce, całkowicie odbiegały od jej charakteru. Jestem pewna, że bez tych kilku, nielicznych, fragmentów, książka byłaby dużo lepsza. Emely jest mianowicie postacią bardzo ciekawą, którą da się szczerze lubić. Szkoda, że momentami przypominała tak bardzo te głupie literackie bohaterki, których tak nie lubię. (możecie ominąć strony 410-411 i będzie idealnie).
Elyas to typowy bohater tego gatunku- piękny bad boy o powalających oczach. Jest tak sztampowo zarysowany, że to aż urocze. Absolutnie uległam jego urokowi. Jest ciekawy, zabawny, a jego zamiary są znane od samego początku, więc też wiemy czego od niego oczekiwać i nie można mu nic zarzucić, kiedy czaruje wszystkich w okół.

Już dawno zauważyłam, że kraj pochodzenia autora ma spory wpływ na styl pisarski. Nie przepadam za polskimi romansami/obyczajówkami Young Adult. Nie lubiłam też niemieckich książek, które zawsze były albo dziwnie odważne albo zbyt ambitne i brakowało im lekkości. 
Carina Bartsch wywróciła moje myślenie do góry nogami. Ta książka ma w sobie coś unikatowego, coś co powoduje, że przez cały czas czerpiesz niezmienną przyjemność z czytania. Bohaterowie są autentyczni. Zdarzenia realne, sytuacje prawdziwe. Nie potrzeba zaskakujących zwrotów akcji, śmiesznych, oderwanych od rzeczywistości sytuacji. Wszystko to mogło zdarzyć się tuż obok.

Lato koloru wiśni to urocza i pełna humoru opowieści o miłości. Jest lekko przewidywalna, ale w najbardziej urzekającym stylu, z którego czerpie się czystą przyjemność. To jedna z najciekawszych książek gatunku jakie ostatnio czytałam. Idealna propozycja na gorące popołudnie, gdy potrzebujecie czegoś lekkiego. Idealna propozycja na deszczowy dzień, gdy potrzebujecie odrobiny słońca. 

Doskonały początek dla tych, którzy zaczynają odczuwać, że Young Adult to już nie to, ale nie są gotowi na książki dla dorosłych. Wstęp do New Adult, ale z urzekającą młodzieńczą delikatnością.

Mimo kilku lekkich niedociągnięć, jest to książka warta uwagi, a ja z niecierpliwością czekam na drugą część.


PS. Na stronie 314 znajduje się spoiler dotyczący filmu Fight Club. Albo obejrzyjcie film wcześniej, albo omińcie ten fragment bo zniszczycie sobie życie. Spoiler stulecia.


*opis zaczerpnięty ze strony wydawnictwa (x)

Komentarze