Jak czytać więcej?

Ostatnio spotkałam się z wieloma komentarzami na temat tego ile czytam. Zauważyłam, że niemal wszyscy są w głębokim szoku, że pisząc równocześnie dwie magisterki jestem w stanie czytać tyle ile czytam. "Skąd mam czas? Czy nie mam ważniejszych zadań? Chyba nie jest mi tak ciężko jak mówię?" Wydaje mi się, że na tej planecie są tylko dwie osoby, które mnie rozumieją (i one wiedzą, że o nich mówię), ale nie piszę tego posta by się wam tłumaczyć.
Widzicie, ja myślę, że to nawet nie powinno być komentowane, to że ktoś dużo czyta...
Odbieram takie dziwne sygnały, że nie jest dziwne to, że ktoś nie czyta, a to, ze ktoś robi to często. Nie wiem dlaczego, nie chcę się wgłębiać w dysputy na temat braków w lekturze naszych rodaków. Bo zamiast się szczycić tym ile czytam, odnoszę wrażenie, że muszę się z tego tłumaczyć, co jest dla mnie dziwne. Dlaczego mam się czuć źle z tym, ze w swoim wolnym czasie wolę sięgnąć po książkę niż robić coś innego? 
Wydaje m się, że niestety nadal istnieje przeświadczenie, że czytanie to najnudniejsza forma spędzania czasu. Oczywiście nikt tego na głos nie powie, ponieważ każdy wie doskonale, że czytanie jest ważna i przyznanie się, że się tego nie lubi, źle o nas świadczy. To też jest błąd! Każdy lubi to co lubi i ma prawo to robić nie patrząc na innych.
Śmieszą mnie tylko argumenty tych, którzy z wielkimi oczami patrzą na tych co czytają dużo. "Ty to  musisz mieć dużo wolnego czasu. Ja nie mam kiedy czytać." hmm...  
Ok. Osobiście uważam, że to bzdura i pusty argument. Czas to nie problem, a jeżeli nie masz ochoty na czytanie, to dlaczego się nie przyznasz. Gdybyś chciał to byś znalazł czas i sposób. 
Są jednak pewnie tacy, którzy bardzo chcą, ale za bardzo nie wiedzą jak i może się nie zastanawiali nad tym. Dlatego dla nich jest ten post.


1) Nawyk

Poświęć 30 min - 1h dziennie tylko na czytanie. Może to być mniej oczywiście, ale ważne byś wyrobił w sobie nawyk sięgania codziennie po książkę. 
Czytając pół godziny codziennie jesteś w stanie przeczytać 2-3 książki miesięcznie, w ciągu roku przekroczysz dwudziestkę! To dużo więcej niż czyta Statystyczny Polak. 
Nie musi to być czas ciągły, możesz podzielić go na kilkuminutowe segmenty, ale miej pewność, że codziennie jesteś z lekturą choć trochę do przodu.
Sama polecam czytanie przed snem. Książka uspokaja umysł i wycisza, dzięki czemu łatwiej jest zasnąć (co z tego że uśniecie w połowie zdania!). Wiadomo, że obcowanie z elektroniką raczej nas pobudza i migające światło jest jak budzik dla naszego mózgu- więc zamiast przed snem sprawdzać po raz setny czy coś się pojawiło na Facebooku, odłóżcie komputer, telefon czy wyłączcie telewizor i sięgnijcie po książkę!

I tak przechodzimy do kolejnego zagadnienia.

2) Priorytet

Tak jak pisałam wyżej. Przedłużcie książkę nad bezsensowne scrollowanie wszystkich możliwych stron internetowych. Jak przez ponad 10 min ciągle odświeżacie te same strony i bezproduktywnie patrzycie się w ekran to znaczy, że nic nowego nie znajdziecie! W ciągu tych 10 minut mogliście być kilka storn bliżej końca. Serio nadal czas to problem?

3)  Czytaj gdzie się da

Wiem, że często po powrocie z pracy/szkoły najchętniej byście leżeli brzucha do góry i patrzyli w sufit. Tylko kto powiedział, że musicie siedzieć w fotelu, w swoim domu gdy czytacie? Czytajcie gdzie się da! Sama przeczytałam kilkanaście książek w autobusie/pociągu. Wiem, że to dla niektórych to ryzykowne posunięcie (lub dla innych pasażerów), ale ile razy czekaliście gdzieś w kolejce - do lekarza, w urzędzie, do dziekanatu? Zamiast, ponownie, sięgać po telefon i grać w gry lub przeglądać Instagrama, dlaczego nie macie nadgonić z lekturą- i tak bezczynnie czekacie.
Wykorzystaj przerwy między lekcjami, nudne wykłady, siedzenie na przystanku.
Noście książki ze sobą wszędzie, bo nigdy nie wiecie gdy nadarzy się okazja. 

4) Czytaj kilka rzeczy na raz i jak się da

Wiem, ze nie jest to rada dla wszystkich. Jeżeli nie macie podzielnej uwagi, pewnie nie powinniście z niej korzystać. Ja jednak odkryłam idealny sposób by czytać dużo. Zawsze czytam minimum dwie książki na raz. Jedna to książka papierowa, którą trzymam na stoliku przy łóżku i czytam gdy jestem w domu, druga to w moim wypadku e-book (ponieważ noszenie kindla w torebce jest wygodniejsze), który czytam gdy jestem w podróży. Dzięki temu czytam nie tylko dwa razy więcej, ale też nie popadam w monotonię i się łatwo nie nudzę, bo zazwyczaj wybieram różne tematycznie powieści. 
Są jeszcze audiobooki- ponownie nie dla każdego, ale to również ciekawa opcja gdy np. czytanie w samochodzie nie wchodzi w grę. I tak, to też liczy się jako czytanie!

5) Nic na siłę

Jeżeli wybrałeś książkę, która jednak cię nie interesuje nie czytaj na siłę! Sięgnij po coś innego, może lżejszego, innego tematycznie. Poszukaj czegoś co będzie ci w pełni odpowiadało. Nie bój się eksperymentować, nie zmuszaj się do niczego. Pytaj o rekomendacje. Zawsze przecież możesz wrócić do tej poprzedniej, ale najważniejsze to czerpać z czytania przyjemność!
Nigdy nie wstydź się tego co czytasz. Jeżeli aktualnie interesuje cię Pięćdziesiąt twarzy Graya, to czytaj to, i tak przeczytasz więcej niż połowa twojego otoczenia. Czytanie ma cię cieszyć, nawet jeżeli twoją ulubioną lekturą jest książka telefoniczna. Nie wstydź się że czytasz!

6) Cel

Nie ma nic lepszego niż zdrowa rywalizacja, nawet ze samym sobą. Wyznacz sobie cel. Mnie najlepiej motywuje jakieś wyzwanie. W tym pomógł mi w dużej merze Goodreads. Na początku roku postawiłam sobie za cel przeczytać w rok 30 książek, już dobrnęłam do 54 i nie chcę zwalniać. 
Pamiętajcie pułap nie musi być duży, nie musi być to konkretna liczba. Postanówcie, że dzisiaj poczytacie przez 30 min, gdy to osiągniecie, wyznaczcie kolejny cel. 
Znajdźcie kogoś z kim możecie rywalizować, z kim możecie dzielić się swoimi postępami, albo róbcie to sami ze sobą, zaznaczajcie swój postęp. Na koniec zobaczycie ile osiągnęliście! 


I jeszcze jedno...

Ten post kieruję do tych, co chcą czytać.
Pamiętajcie, że nie powinniście się wstydzić ani tego, że nie lubicie i nie czytacie, ani tego ile czy czytacie mało, a tym bardziej dużo. Każdy powinien spędzać czas jak chce. Kto wie, może w przyszłym roku przeczytam 2 książki, a wy pobijecie swój rekord. Grunt to robić to co się lubi.

A co do kwestii o której wspomniałam na początku- myślę, ze dość jasno wytłumaczyłam jak znajduję czas na czytanie. Książki są dla mnie najlepszą odskocznią od tego wszystkiego co się w okół dzieje. Nie mam ostatnio ochoty na oglądanie filmów, więc czytam. Czytam też dość szybko, dlatego moje statystyki wyglądają tak dobrze. 
Poza tym czerpię z tego realne korzyści i chyba po raz pierwszy od dawna, wszystko układa się wręcz wyśmienicie dla mnie- czytelnika. 



Komentarze

  1. Przydatne rady :D Nie do wszystkich się stosuję, ale większości przestrzegam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Chociaż sama czytam ile tylko się da, to przeczytałam Twój post z wielką chęcią.
    Również czytam kilka książek jednocześnie i uwielbiam to robić, Założyłam sobie, że w tym roku przeczytam 50 książek i już osiągnęłam ów cel.
    Pozdrawiam i życzę wielu pięknych spotkań z literaturą i autorami, których się nie zapomina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie! Tobie też samych wspaniałych chwil życzę!

      Usuń
  3. Czytam ile się da i każdą chwilę wykorzystuję na czytanie :) Święta racja, jak ktoś nie chce czytać zawsze znajdzie sobie wymówkę w postaci nie mam czasu... Mam chwilami problem z czytaniem na siłę, jeśli książka nie zaciekawi mnie od początku , to i tak brnę w nią dalej licząc na rozwój fabuły, niestety nie zawsze tak się zdarza ;)) No i nigdy nie czytam kilku książek na raz :) Koncentruję się na jednej :) Fajny i pomysłowy post, pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo przydatne rady i myślę że robię wszystko z tego co napisałaś. Ale ja akurat kocham czytać ♥
    Pozdrawiam :)
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka w podróży to element wręcz obowiązkowy :) Też pisałam dwie prace (licencjat po niemiecku, mgr po angielsku) jednocześnie i też znalazłam chwilę na czytanie - to taka niezbędna odskocznia :) Także sporo czytam przed samym snem - co prawda zarywam przez to część nocy (zdarza się, oj zdarza) ale wówczas lektura ma się najlepiej, gdyż jest cicho i spokojnie plus cała reszta już dawno śpi ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super! Chyba spróbuje Twoich rad.
    Czeka na mnie kilka książek do dokończenia a jakoś nigdy nie moge się odpowiednio zmotywować aby siąść i zacząć czytać, a bardzo lubie to robić.
    Pozdrawiam i zapraszam również do siebie http://gosiakks.blogspot.co.uk/
    Może coś Ci się spodoba (ps. dopiero zaczynam :) )

    OdpowiedzUsuń
  7. Sama czytam bardzo dużo, jednak z chęcią przeczytałam Twój post. Stosuję się do kilku rad, chociaż nie wszystkich i muszę się pochwalić, że dzięki temu jestem w stanie pochłonąć około 10 książek miesięcznie. W moim przypadku jest to bardzo dużo i bardzo się z tego cieszę.
    Dopiero zaczynam przygodę z blogowaniem, więc zapraszam do siebie. www.around-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie potrzebuję czytać więcej, jestem zadowolona z tego ile czytam. Zgadzam się z Tobą, że "chcieć to móc" i wiele rzeczy jest kwestią priorytetów czy organizacji czasu. Mam parę komentarzy do twojego wpisu.

    1. Podzielenie książki na fragmenty zależy od książki. "Niezwykły koncert" czy "Żabkę" (obie recenzowane u mnie na blogu rozneczytanie.blogspot.com) czy większość tomików poezji można podzielić sobie na kilkuminutowe fragmenty, bo większość treści jest w naprawdę krótkich formach. Ale czytanie po kilka minut kilkudziesiecostronnicowego rozdziału (zakładając, że rozdziały w ogóle są) jest o wiele trudniejsze.
    5. I tak przeczytasz więcej niż połowa twojego otoczenia... Cóż... Moi znajomi z założenia czytają książki. Praktycznie nie mam znajomych, którzy nie czytają, bo o czymś z ludźmi muszę rozmawiać, nawet jeśli rzadko rozmawiamy o książkach.
    6. Cel niektórych motywuje, innych deprymuje. A co jeśli ktoś mimo szczerych chęci nie zrealizuje celu?

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 6. Według mnie nie liczy się zrealizowany cel, a sama próba jego realizacji. Cele można zmniejszać, sprawiać by były bardziej przystępne. Sama próba podjęcia wyzwania, oznacza że chcemy coś zmienić. I to doceniam.

      Poza tym mój "poradnik" nie jest bardziej dla tych co NIE czytają. Każdy kto to robi, uzna moje rady raczej za nie potrzebne. Chociaż mam nadzieję, że mimo to daję do myślenia. A znajomi? Cóż każdy obraca się w różnych kręgach - ja mam znajomych, którzy czytają tak dużo jak ja i takich, którzy pewnie nie sięgnęli po żadną książkę w ciągu roku, a mimo to potrafię z nimi rozmawiać. Nie sądzę by osoby, które nie czytają były gorszymi rozmówcami.

      Usuń
    2. Poza tym zazdroszczę znajomych. Przynajmniej Cię pewnie serce nie boli, jak słyszysz, że ktoś nie czytał nic od kilku miesięcy. Bo sama lubię mówić o książkach i jak ktoś nie podziela moich zainteresowań jest ciężko.
      W każdym razie dziękuję za komentarz i własną opinię :)

      Usuń
    3. Ostatnio w grze od paru osób usłyszałam, że nie czytają. Poza tym mam nieczytającą rodzinę, więc słyszeć nie słyszę, ale widzę i mnie boli. :P Nie wiem czy są gorszymi rozmówcami, tego nie napisałam. Za to wiem, że nie mam z nimi w sumie o czym rozmawiać, bo rzeczy które mnie interesują najbardziej jednak wymagają czytania i oczytania. Dyskutować z kimś na jakiś temat można gdy ma się podobną wiedzę. Nieważne czy to kosmetyki, piłka nożna czy religioznawstwo. Wykład/monolog to nie rozmowa. Stąd moje zdanie, że nie mam o czym rozmawiać z niektórymi osobami.

      6. Ale są osoby, które nie lubią przegrywać i niezrealizowanie celu może je zniechęcić.

      Mam wrażenie, że w zdaniu o "poradniku" jest za dużo o jedno "nie". Jeśli jest to poradnik dla tych co nie czytają, myślę, że nie musisz się o to martwić. Podejrzewam, że osoby nieczytające książek nie są czytelnikami blogów książkowych ani nie czytają "jak czytać więcej".

      Dzięki za dyskusję i za inspirację do napisania postu na blogu. Pozdrawiam.

      Usuń

Prześlij komentarz