BookNerd Rev: W ramionach gwiazd

Chyba nikt nie zaprzeczy, że pisanie książek polega głównie na odtwarzaniu. Trudno jest stworzyć coś w pełni oryginalnego, ponieważ jest już tyle książek, że tropy muszą się powtarzać. Osobiście uważam, że najwięcej namieszał nie kto inny jak William Shakespeare. Popatrzcie na to z boku, każdy romans to niemal odtworzenie Romeo i Julii, walki o władzę (Hamlet i Makbet), dziwne stwory (Sen nocy letniej) . Shakespeare wykorzystał wszystko, a my to tylko przetwarzamy. Ale kto by się przejmował! Na pewno nie Tolkien.

Mówi się też by nie oceniać książek po okładce, ale gdy się ma takie cudo przed sobą to czy można przejść koło niego obojętnie?


Ikar, największy prom kosmiczny w całej galaktyce, rozbija się podczas rejsu. Jedyni ocaleni to Lilac – córka najbogatszego człowieka w całej galaktyce, i Tarver – młody bohater wojenny, który nie należy do elity. Muszą zjednoczyć siły, by wrócić do domu i rozwiązać zagadkę tajemniczych wizji, jakie zaczynają ich nękać.

Wkrótce rodzi się między nimi uczucie. Jednak w świecie, z którego pochodzą, ich związek jest skazany na potępienie. Czy mimo to nadal będą chcieli opuścić planetę?

Jak więc widzicie w teorii mamy do czynienia z klasycznym syndromem Romea i Julii, który przeszedł przez fazę Titanica. A jak jest w praktyce? 

Sporo słyszałam o tej książce, zarówno dobrego jak i złego. Oczywiście jak to ja, sama musiałam się przekonać. Gdy zaczęłam czytać szybko zorientowałam się, że to o czym myślałam że jest ta książka, a to jak jest w rzeczywistości bardzo się od siebie różni. Nie chcę jednak wdawać się w szczegóły fabularne, ponieważ najprzyjemniej odkrywa się ją samemu, a myślę, że właśnie ten element zaskoczenia, a wierzcie mi w pewnym momencie opadnie wam szczęka, jest najlepszy. 

Mimo jednak pewnego tropu: dwoje ludzi, których dzieli wszystko nagle jest zdanych tylko na siebie, rodzi się uczucie, bla bla bla... to W ramionach gwiazd zaskoczyło mnie swoją oryginalnością. Ponieważ poza tym głównym motywem, historia jest świeża, nieprzewidywalna i daleka od literatury sci-fi czy fantasy YA jaką znam. Więc po pierwsze sam świat wykreowany jest niezwykle ciekawy i ukazany na dwóch przestrzeniach. Rzeczywiście pierwsza przypomina troszkę kosmicznego Titanica (nawet główna bohaterka ma rude włosy), ale przez to, że akcja dzieje się w kosmosie, już mamy element nowości. Po drugie rozbitkowie znajdują się w niezwykłym miejscu, które zaskakuje, jest ciekawie zarysowane i to własnie ta druga przestrzeń mnie bardziej interesuje (co jest zrozumiała bo znaczna część akcji się tam rozgrywa). Fabuła jest tajemniczy i intrygująca, akcja może nie spieszy, na wszystko jest czas, ale mnie to się własnie bardzo podobało.

Bohaterowie książki, Lilac i Tarver, również mogli być standardową parą książek YA i tacy są, jednak dynamika między nimi, ich złożoność (choć nie przesadzona), powodują, że są autentyczni, nieprzerysowani i co najważniejsze ciekawi zarówno indywidualnie, jak przede wszystkim razem. Niełatwo stworzyć książkę opartą na dwóch postaciach, tak by była ona ciekawa, a tu, głównie przez podzielenie narracji, ciągle odkrywamy coś nowego, a przy tym mamy zachowaną płynność i lekkość opowieści. Oczywiście może nam przeszkadzać zachowanie Lilac, która przypomina rozkapryszoną paniusię, ale jeżeli jesteś tak wychowywany od maleńkiego - jak możesz się zachowywać? Mam wrażenie, że niektórzy zapominają o tym, że sposobu wychowania i świata w jakim żyłeś nie da się, ot tak zmienić jak za dotknięciem magicznej różdżki. Czepianie się Lilac uważam więc za niestosowne. Tak samo Tarver- całkowicie rozumiem jego zachowanie i to jaki ma stosunek do dziewczyny. Dla mnie wszystko to było całkowicie normalne. (Pisze o tym, bo wiem jakie pojawiały się opinie i uważam, że jeżeli ktoś ocenia tę książkę poprzez zachowanie postaci, bo np. nie lubi tego typu ludzi, to nie do końca zrozumiał sens książki jak i samych bohaterów)

To właśnie styl przede wszystkim powoduje, że książka się wyróżnia. Oczywiście mamy tu do czynienia z dzielonym autorstwem, czego kompletnie nie da się zauważyć, ale styl W ramionach gwiazd powoduje, że nie tylko historia jest ciekawa, ale samo czytanie niezwykle przyjemne. Moim ulubionym momentem były fragmenty z przesłuchania Tarvera, które rozpoczynają każdy rozdział. Dały one powieści dodatkowy i cenny walor, który mnie osobiście bardzo się podobał. Ciekawy zabieg, lekko filmowy, który niby mówi o przyszłości, ale tak naprawdę nic nie zdradza. 

W ramionach gwiazd posiada wszystko: interesującą fabułę, ciekawych bohaterów, plot twist, bardzo dobry styl. Jest to książka, która mogła okazać się koszmarną przewidywalną historią z odtworzenia, a tymczasem była bardzo miłą lekturą. Jestem wyczulona na wszelkie powtarzalne wątki, dlatego do tej pory nie wiem jak oceniać Czerwoną królową. Od początku w przypadku W ramionach gwiazd nastawiałam się na historię jakich wiele, a tymczasem dostałam historię, o miłości, pięknej dziewczynie i przystojnym chłopaku, o podróżach międzygalaktycznych ale chyba przede wszystkim o przetrwaniu (survival jakich mało), odkrywaniu siebie, ale w sposób bardzo naturalny, w sposób właściwy. 

Wiem też dlaczego pojawiały się złe recenzje. Książka nie porywa, nie ma tu walki klas, wojen, dramaturgii związanej z rozdarciem w wyborze pomiędzy rodziną a miłością. Wydaje mi się, że osoby, którym ona nie spasowała po prostu spodziewały się czegoś innego, a trudno spodziewać się dokładnie tego co tu przeczytacie.

Podchodziłam do książki z rezerwą. Z nastawieniem, że "co ma być to będzie". Nie windowałam oczekiwań i dzięki temu czerpałam z lektury ogromną przyjemność. W ramionach gwiazd podobała mi się tak, że nie interesują mnie opinie innych. Liczy się tylko i wyłącznie to co czułam gdy skończyłam czytać, a uczucie to było proste: "podobało mi się".


Komentarze

  1. Jestem bardzo ciekawa jak mi się spodoba, bo w przeciwieństwie do Ciebie, ja spotykam się tylko z pozytywnymi reakcjami ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Szalenie podoba mi się okładka tej książki, dlatego też jestem na nią mocno nakręcona. Wiem, że niebawem po nią sięgnę :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz