wtorek, 16 kwietnia 2013

Off Plus Camera: pierwsze starcie




Za mną już 4 dni festiwalu. Statystyki? W kinie jako wolontariusz spędziłam ok 13 godzin, widziałam 8 filmów, zjadłam 2 kanapki, skasowałam ponad 100 biletów. Festiwal to nieustanna bieganina, zero wolnego czasu, trochę szarganych nerwów i dużo dobrej zabawy.
Dziś będzie o filmach, które udało mi się zobaczyć. Krótko, bez spoilerów, ale za to bardzo subiektywnie.
Tytuły filmów to linki do stron Offu na których są opisane.

12.04- 15.04




Jeżeli macie pod ręką przewodnik festiwalowy,  to od razu zastrzegam, że opis filmu jest bardzo mylący, nieadekwatny do rzeczywistości i może kogoś zniechęcić. To nie żadna fantastyka, ani dramat, a przezabawna, ciepła komedia. Julie Delpy stworzyła ciepłą rodzinna historię. Wartka akcja, dużo jedzenia i kilka butelek czerwonego wina sprawiają, że historia łatwo i nienachalnie dociera do widza. Dowcipne dialogi, zabawne sytuacje, a przede wszystkim w uroczy sposób pokazane rodzinne relacje sprawiają, że film dociera do każdego i wywołuje, choć na chwilę, uśmiech na naszych twarzach.




Film Andrzeja Jakimowskiego zaliczam do najlepszych jakie było mi dane zobaczyć na festiwalu do tej pory. Niezwykła opowieść o ludziach, którzy nie widząc poznają świat przez inne zmysły. Jakimowski wprowadza nas do pięknej Portugalii i pokazuje ją od innej strony- przez dotyk, dźwięk, a przede wszystkim przez wyobraźnię. To właśnie ona sprawia, że to co niewidzialne, staje się bliższe, że podopieczni ośrodka mogą poznać świat i go zrozumieć. Film o  przezwyciężaniu trudności, samego siebie, sile woli i miłości, dopieszczony pięknymi zdjęciami. 




Sally Potter prezentuje nam kulisy pokazu mody w niekonwencjonalny i zaskakujący sposób. Składa się on z wywiadów które pracownicy domu mody udzielają studentowi reżyserii. Michelangelo sprawia, że otwierają się przed nim i zwierzają, a w tle słychać odgłosy pokazów i kulis świata mody, oraz tragedii jaka ma się wydarzyć. Wszyscy patrzą wprost w kamerę, są tylko oni i ... my. To nam mówią o wszystkim i to przed nami zdradzają samych siebie. Ciekawa zabawa z formą może jednak nużyć, a te 98 min to jednak trochę za wiele. W filmie jednak wzięli udział znakomici aktorzy- to wręcz plejada znanych twarzy, które mamy okazję zobaczyć naprawdę z bliska m.in. Judi Dench, Jude Law, Dianne Wiest, Steve Buscemi, Lily Cole. Film wart obejrzenia, ale nie wydania pieniędzy- niestety.




Ten film to kolejny twór Katarzyny Rosłaniec, który kompletnie mnie nie rusza i nie przekonuje. Uważam, ze to pusta historia o skrajnie nieodpowiedzialnych bachorach, które uważają siebie za dorosłych. Nie chwytam o co reżyserce chodzi i co chce nam przekazać. Nie żałuję, że film widziałam tylko dlatego, że jako wolontariusz nie płaciłam za bilet. Najsłabszym punktem jest dziewczyna wcielająca się w główną bohaterkę. Kompletnie bez wyrazu, sztuczna i skrajnie irytująca, psująca odbiór. Kompletna porażka. Jedynym wytłumaczeniem dla pani Rosłaniec byłoby odczytanie filmu jako karykatury, ironii , jednak w moim odczuciu jej brak i film jest bardzo średni  nie warto na niego marnować czasu. 




Dobry film, z świetną obsadą, jednak oceniałam go trochę przez pryzmat "Róży" i w tym zestawieniu wypada blado. Kapitalny Marcin Dorociński sprawia jednak, że film nadal trzyma poziom i jest wart polecenia. Świetna scenografia, zdjęcia i kostiumy. Ciekawy pomysł na ukazanie fabuły, przeplatającej się czasowo akcji. Poruszający jednak temat, który bliski jest nam- Polakom, może nie dotrzeć do zagranicznego jury Konkursu Głównego- poczekajmy do soboty i trzymajmy kciuki.




Film który mnie bardzo miło zaskoczył. Nieprzeciętna, ale prosta historia. Film w reżyserii Leny Dunham zapełnił całą salę kina Mikro i chyba wszyscy byli zadowoleni. Zabawny i wciągający. Amerykański, ale nie "amerykański", taki który na prawdę warto zobaczyć. Świetny scenariusz i kapitalny klimat. Polecam, bardzo polecam i nie mam nic do dodania.





Najgorszy z filmów jakie widziałam na festiwalu. Bez fabuły. Bezsensu. Porażka i tyle. Nie polecam. Nie wiem o czym był ten film. Wiem jednak, że Magdalena Berus ponownie dała pokaz swojego "talentu aktorskiego" i ponownie utwierdziła mnie w przekonaniu, ze dorównuje Kryśce Stewart.  Gierszał również się nie popisał. Każdy wątek jakby przypadkowy, bez jakiegokolwiek rozwinięcia. Latanie bez gaci i stanika miało chyba być szokujące, ale po tym co widzieliśmy w "Bejbi blues" tak właśnie robi się w Polsce karierę jak nie ma się talentu. Film bez wyrazu, zmarnowane pieniądze. Nie kupiłabym na to biletu. Nie wiem co myśleli twórcy, ale wg mnie powinni zastanowić się nad tym filmem o harakiri, a nam powinno oszczędzić to niepotrzebnych rozczarowań. 

W sumie tak teraz myślę, ze może to była metafora. Może ten krakowski szkieletor miał coś symbolizowac- szkielet ich miłości, rozpad związku, rozkład psychiki człowieka... Głębokie...



Film dobry i ciekawy, ale nie jestem w stanie opisać o czym był bo poszłam nie na film, ale dla czegoś innego. Dwa słowa: Tom Hiddleston. Genialny jak zawsze. Świetna obsada. Może trochę flegmatyczny, ale niezły. Najpiękniejsze filmowanie dymu papierosowego jakie widziałam. 




Zapraszam do kin :D

2 komentarze:

  1. Oj, zachęciałaś mnie. Nawet do tych, których "nie warto" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. srsly? nie warto :D Chociaż, co tam obejrzyj i się pochwal :D

      Usuń