The Duff - mój brzydki, gruby przyjaciel

Są takie filmy które po prostu musisz obejrzeć już po samym zwiastunie. Mimo, że wiesz, że historia jest najbardziej stereotypowa z możliwych, a zakończenie z góry można przewidzieć, po prostu musisz iść na ten film. Tak miałam z The Duff.



To nie jest tak, że poszłam na film dla kogoś konkretnego


Przecież nikt nie wybiera filmu po obsadzie


Zresztą nie ma tu nikogo tak wyjątkowego:



Ale tak na poważnie, to zachęcił mnie zwiastun i zamiast opisywać fabułę, po prostu go obejrzycie.



Duff czyli Designated Ugly Fat Friend - to ktoś, kim nikt z nas nie chce być. To to przysłowiowe piąte koło u wozu, które ci lepsi, piękniejsi boją się odczepić. To wingman-nerd, którego łatwiej zagadać i wypytać o fajniejszego znajomego. Moment, w którym uświadamiacie sobie, że jesteście Duff, musi być miażdżący społecznie. 

Film ukazuje wszystkie etapy owego uświadamiania  w sposób zabawny i prawdziwy. To film, który po prostu sprawia mnóstwo radości, który ma nieprzeciętny humor. Operuje utartymi tekstami i rozwojem akcji w sposób świadomy. Nawiązanie akcji w dobrze znanym i irytującym kierunku prowadzone jest po to, by zaraz jakimś żartem obrócić ją o 180 stopni. Zabawa (niesamowicie udana) intertekstem i formą.

Oczywiście sama tematyka nie jest do końca taka śmieszna. Film porusza problem wykluczenia, wyobcowania, cyberprzemocy. Są takie momenty, kiedy człowiek zastanawia się, co to za świat, kiedy o twojej wartości nie świadczy to kim jesteś, a to jak cię postrzegają inni. Ale czy to jest ważne? Czy bycie Duffem jest takie tragiczne? Szkoła średnia w wydaniu amerykańskim to koszmar, sama jej tak nie doświadczyłam, ale dzięki filmom wiem, jak wyglądają realia. Duff to nowy poziom wtajemniczenia. 

Humor The Duff to coś, czego chyba każdemu potrzeba. Wywołuje żywą reakcję w postaci wybuchu salw śmiechu. Jest dawką lekkiego i przyjemnego humoru, ciekawej historii, którą sami pewnie byśmy potrafili stworzyć, gdyby nie liczne gagi, świetne operowanie nawiązaniem do pop kultury, trafnymi spostrzeżeniami na temat życia nastolatków. Film bardzo na czasie. Ktoś jednak odrobił lekcję. Nie był to tak banalny film, jak jego stereotypowość mogłaby wskazywać. 

Do tej pory boli mnie przepona od głośnego śmiechu. Bawiłam się rewelacyjnie. Mimo że oglądałam film z moimi dwoma stałymi Companionami, z którymi rozumem się bez słów, i mimo że przez pół filmu nie zwracałam uwagi na reakcje otoczenia, w momencie, gdy upomniałam Anitę, że jej "Awwww" było za głośne i ona powiedziała, że to ludzie za nią, zrozumiałam, że nie tylko my tak dobrze się bawimy. Na 15 osób w kinie (bo w sumie premiery jeszcze nie było) wszyscy się śmiali.

Film jest naprawdę świetny. Pełen pozytywnej energii (którą właśnie wykorzystuję pisząc tę notkę). Żarty językowe i sytuacyjne niezwykle niebanalne. Wszystko jest taką wisienką na torcie filmów o nastolatkach. Jeszcze jak rozumiecie aluzje to jest po prostu genialnie.

The Duff ma w sobie coś z Easy A, trochę z Juno i Zakochanej złośnicy. Myślę, że będzie zaliczany do tych lepszych komedii o nastolatkach. Takiej, która jednak wnosi coś innego. Jest to film, którego potrzebowałam. Czuję się fantastycznie zrelaksowana. W swojej kategorii jest świetny!

Sami sobie odpowiedzcie na pytanie 




Jeżeli odpowiedź to dobra zabawa i humor, to chyba znalazłam film dla was.
Bez względu na płeć, wiek i poziom intelektualnego filmowego smaku, The Duff ma w sobie coś, co myślę, że trafi do każdego.

A jak nie, to cóż... znajdźcie sobie innego Duffa do polecania filmów. 



Komentarze

  1. tak, to była zabawa przednia!
    i to moje "To nie jaaaa! #sadface"
    i te nawiżania do Snapchatów, Instagramów, Tumblrów i innych, aww :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz