piątek, 27 listopada 2015

BookNerd Challenge: Uwięziona

Mam kubek herbaty, siedzę wygodnie z laptopem, przyjemna muzyka w tle. Do szczęścia brakuje tylko Nutelli, ale i tak jest przyjemnie. Na tym jednak się przyjemność kończy, ponieważ to, co mam do zaprezentowania wam dzisiaj nie należy do literatury, która wywoła uśmiech na waszych twarzach, którą poleciłabym wam po ciężkim dniu. Nie, dzisiaj będzie boleć. 


Ale czy czasem nie jest tak, że musi poboleć byśmy się czegoś nauczyli?

"Uwięziona" Drusilla Campbell


Są takie książki, które wyglądają niepozornie. Które oceniając po okładce, wydają się tajemnicze, ale nie przygotowują cię na dawkę emocji, które bardzo długo będą cię jeszcze trzymać w swoich sidłach. Możecie powiedzieć, że nie ocenia się książki po okładce, ale ja w to nie wierzę. Jednak Uwięziona to książka o pozorach, które mylą i w tym kontekście uwięziony motyl jest bardzo adekwatny. 


Bohaterka książki, Madora, już jako siedemnastolatka wpadła w kłopoty z narkotykami i mężczyznami. Przerażona światem i wyalienowana od rodziny i przyjaciół, uciekła z Willisem, by przez kilka lat prowadzić życie z dala od wszystkich. Jednak gdy Willis porywa i więzi ciężarną nastolatkę, Madora czuje się rozdarta pomiędzy miłością do mężczyzny, a świadomością tego, co jest dobre a co złe. W końcu będzie musiała stawić czoła prawdzie i dokładnie przyjrzeć się swojemu życiu…

Książka zaczyna się powoli, niepozornie. Nie wiemy co, nie wiemy jak. Tak jakbyśmy błądzili we mgle. Nie znamy bohaterów, nie wiemy czego chcą. Nagle świat się zmienia, nagle jesteśmy wsadzeni w centrum wiru w którym znajduje się Madora, Willis i Linda i pragniemy stamtąd uciec, ale jak to z wirami bywa - tylko jeszcze głębiej wpadamy w jego centrum. 

Pisanie o tej książce jest niezwykle trudne, ponieważ sama tematyka jest ciężka. Drusilla Campbell stworzyła mianowicie powieść o tylu płaszczyznach, że każde słowo może okazać się zbyt płytkie. 
Uwięziona jest niczym powieść szkatułkowa, ale oparta na charakterach postaci. Tylko zgłębienie wszystkich charakterystyk daje nam pełen wymiar powieści, daje nam obraz czegoś, na co może nie byliśmy przygotowani. 

Obiecano nam powieś o uprowadzeniu, o dylemacie moralnym, a nagle otrzymujemy coś znacznie głębszego. Dostajemy w ręce książkę o przywłaszczeniu, o zawłaszczeniu, o zniszczeniu człowieka. Degradacji psychicznej słabszej jednostki. O manipulacji. O braku moralności. W końcu dostajemy opowieść o ślepej miłości i przywiązaniu do ideału, którego nie ma. O stracie i poszukiwaniu siebie.

Madora to jeden z najciekawszych przypadków zatracenia własnej osobowości o jakim przyszło mi czytać we współczesnej beletrystyce. Już od samego początku czytelnik zdaje sobie sprawę ze złożoności problemu. Gwarantuję wam, niemal do samego końca trudno jest odróżnić właściwe od niewłaściwego i do samego końca będziecie musieli borykać się z próbą scharakteryzowania Madory. 
Campbell dostarcza nam całej palety postaci, którym bezwiednie dokonujemy psychoanalizy. Najciekawsza poza Madorą jest postać Willisa. Autorka kreuje postać człowieka, którego morale trudno zrozumieć, a który jest w swoim szaleństwie niemal fascynujący. Dostajemy bohatera, który został wykreowany od podszewki, który został stworzony tak dokładnie, że każdy najmniejszy detal jego zachowania, może nam dostarczyć ważnych elementów skomplikowanej układanki jaką jest jego osobowość. Chociaż nienawidzisz go całym sercem, ponieważ nikt o zdrowych zmysłach nie porywa człowieka, czekasz z niecierpliwością na wytłumaczenie dlaczego. I nie dostaniesz go na tacy, musisz wczuć się w powieść, musisz przeanalizować każde jego słowo i gest. Jak to zrobisz będziesz w pełni usatysfakcjonowany. 

Bardzo dobrze poprowadzona narracja daje nam możliwość nie tylko całkowitego wniknięcia w sytuację, ale również dokonania własnej oceny. Nic nie jest tu czarne albo białe. Wszystko jest przykryte całą paletą wyblakłych kolorów, które mieszają się ze sobą wprowadzając mętlik i zamieszanie. A mimo wszystko każdy element ma swój początek i koniec. Patrząc z boku nie jesteśmy w stanie zrozumieć, jak Madora mogła doprowadzić do takiej sytuacji, jednak jak pokazuje książka, nie wszystko jest takie proste i oczywiste. Czasami wystarczy zdrowy rozsądek, a innym razem dwunastoletni chłopiec, który nie boi się zakwestionowania postępowania dorosłych, który udowadnia, że mądrość nie zna wieku.

Uwięziona mówi o złożonym charakterze człowieka, ale też próba odpowiedzenia na pytanie, kto jest ofiarą, kto potrzebuje pomocy, kto jest prawdziwym więźniem. Pokazuje destrukcyjny wymiar miłości, która jest na tyle silna, że nie pozwala uciec. Odpowiada też na pytanie co nas kształtuje, co wpływa na nasze zachowanie i  to kim będziemy w przyszłości. To książka o zniewoleniu na wielu płaszczyznach i moralnych wyborach.

Drusilla Campbell stworzyła powieść, która zostaje z czytelnikiem na długo, ponieważ otwiera wszystkie te głęboko schowane obszary ludzkiej psychiki i lęków które staramy omijać bo sprawiają ból i wprowadzają niepokój. To lęki o siłę drugiego człowieka, lęki o bezradność. To co nam najbardziej zagraża to nieobliczalność drugiej osoby i nasza podatność na wpływy. Książka porusza temat, o którym nie chcemy rozmawiać, ale wszyscy w głębi duszy boimy się, że może nas dotknąć.  Campbell dobrze o tym wie i po lekturze Uwięzionej my też sobie o tym przypominamy.





Na koniec jeszcze krótka informacja. Media Rodzina organizuje ciekawą wyprzedaż książek z serii Gorzka Czekolada, do której zalicza się Uwięziona. W weekend 5-6 grudnia można te książki kupić 50% taniej z darmową wysyłką, a jako, że uważam, że kupujemy za mało książek i postanowiła, że będę was informować o takich okazjach to daje info. Poza tym w ofercie serii znajdują się Służące- jedna z najlepszych książek jakie czytałam i którą od kilku lat próbuję wciskać wszystkim na około. Recenzję możecie przeczytać , a książkę polecam z czystym sumieniem tak samo jak Projekt "Rosie" o którym pisałam nie tak dawno temu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz