13 powodów - serial który mnie wkurzył

Nie planowałam tego postu. Tak właściwie chciałam ten temat przemilczeć i ruszyć do przodu, jednak widząc co się dzieje w internecie postanowiłam, ze muszę wyrazić głośno swoje zdanie dla czystego sumienia.


31 marca na Netflixie swoją premierę miał serial który jest ekranizacją wg mnie jednej z lepszych książek dla młodzieży jakie czytałam. W zeszłym roku Trzynaście powodów wywołało u mnie taki huragan emocji, że długo nie mogłam sobie z nim poradzić. Książka była dla mnie objawieniem. Pokazała jak różnie można mówić o problemach. O życiu. Samobójstwo nie jest nowym tematem w YA, czytałam wiele takich książek i wszystkie mnie poruszały. Zazwyczaj wywoływały wzruszenie. Przy czytaniu tej książki jednak nie uroniłam ani jednej łzy. I uważam, że to fantastyczne. Bo czy powinniśmy płakać, czy może zrozumieć? Książka Archera wywołała we mnie złość, panikę. Spowodowała, że czułam się niewygodnie, że czułam się źle. I uważam, że przy takiej tematyce, takiej narracji był to mocniejszy i prawdziwszy efekt niż morze łez jakie mogłabym wylać. Ponieważ ta książka mną wstrząsnęła. A samobójstwo powinno wstrząsać. Bo jak to możliwe, że ktoś czuje się tak źle że gotów jest zakończyć życie?

Ale to nie o książce chciałam dziś pisać. O moich odczuciach możecie poczytać tu - w recenzji, która w pełni oddaje moje wrażenia. 
Dziś będzie o tej słynnej ekranizacji, na którą czekałam miesiącami odliczając dni, a teraz wywołuje we mnie nieprzyjemny twist narządów wewnętrznych. 

W ekranizacji odebrano historii prostotę dramaturgii, na rzecz dramatu w dramacie z otoczka młodzieżowego thrillera z mocnym wątkiem kryminalnym. Intymność przeżyć bohatera zastąpiono detektywistycznym kryminałem, a z bohaterów drugoplanowych zrobiono nastolatków ze skłonnościami morderczymi. Przez 12 odcinków buduje się sztucznie i niepotrzebnie napięcie czekając na teksańską masakrę piła mechaniczną. Do historii i tak tragicznej dokłada się dziwne podejrzenia, intrygi, tematy, bez których  tak byłoby przeraźliwie. Buduje się niepotrzebne domysły i tajemnice. I zamiast pozwolić mówić Hannah, robi się z niej wariatkę, a Powody tak jakby nie odczytały przesłania taśm. I to moje największe zastrzeżenie. W serialu słowa Hannah nie trafiły tak mocno jak w ksiażce. Tu przez 11/13 odcinków powodowały że bohaterowie upadali jeszcze bardziej, a serial przypominał typową dla młodzieży dramę. Myślę, że każdy kto czytał książkę też to zauważył. Hannah została tak naprawdę zepchnięta na dalszy plan, bohaterowie skupiali się tylko na sobie, w książce kasety były końcem, tu są początkiem i to bardzo mi nie pasowało. Czytając książkę zapominasz o wszystkim i przeżywasz słowa Hannah, w filmie skupiasz się na wszystkim innym i Clay musi ci przypominać, ze tu właśnie o Hannah chodzi. Wydaje mi się, że jej pośmiertna lekcja dużo lepiej trafia do odbiorcy właśnie dzięki książce.
Swoją drogą z Claya też zrobiono jakiegoś rozflaczonego maniaka i męczennika. Serial to tłumaczy, tylko, że ten jego heroizm był momentami cholernie irytujący.

Rozumiem jednak dlaczego zmieniono wydźwięk historii. Na potrzeby ekranu i 13 odcinków musiano więcej zadziałać dla zmysłów. Musiano ruszyć widza na wszystkie możliwe sposoby by utrzymać jego ciekawość. I pewnie sprawdza się to doskonale sądząc po wydźwięku. Oglądając serial nie słuchasz tylko patrzysz i rzeczywiście obraz był doskonały. Szkoda tylko, że Hannah chciała być wysłuchana a my skupiamy się nie na niej tylko na nastolatkach którzy byli powodem jej śmierci. Na ich egoizmie i zadufaniu. Bo jak w momencie gdy wiedza co zrobili inni mogą tak bezczelnie myśleć tylko o sobie. 
Niemniej 13 powodów zrobiono bardzo dobrze. Świetne zdjęcia, bardzo dobra gra aktorska i fantastyczny soundtrack z pewnością go wyróżniają. Jest wciągający i z pewnością ważny. Podobało mi się rozwiązanie 12 powodu, podobało mi się, że kilkoma sprawami zajęto się należycie. Bo są rzeczy które nie powinny być tajemnicą i czyny za które powinno się ponieść konsekwencje. Dla mnie jednak był zbyt nastawiony na szokowanie i pozyskanie widza. 

Wiem, że wiele osób go właściwie odczyta, jednak ekscytowanie się nim? Pisanie, że się go uwielbia? (dobór słownictwa jest bardzo ważny) Wstawianie sobie w zdjęcia profilowe kadrów? Shipowanie i w ogóle mówienie o urodzie bohaterów? Dyskutowanie o tym kto jest fajniejszy? Żarty? Używanie zdjęć zranionej niewyobrażalnie, zniszczonej bohaterki jako odzwierciedlenia swoich odczuć. Zdjęć momentu który nie powinien być przedmiotem drwin? To właśnie są powody dla których to pisze. Serduszka, uśmieszki i jakiekolwiek emocje poza szokiem, oburzeniem i złością (które w tym przypadku są formą uwielbienia) są nie na miejscu.

Nie możemy podniecać się samobójstwem bo O TYM jest ta historia. Skupiać się na tym co nie jest tu ważne. Powinniśmy dyskutować. I książka ale też serial, gdy tylko jest dobrze odczytany, nam to daje. 
Bo naprawdę uważam, że serial jest zrobiony bardzo dobrze. Takie prawo twórcy by zmieniać historię. Wydaje mi się tylko i w sumie mnie to przeraża, że można go odczytać tak płytko. 

Dlatego jeżeli jeszcze go nie oglądaliście, bardzo was proszę o przeczytanie książki. Wyłączenie się na te kilka godzin i zagłębienie w historii. Najlepiej w ogóle sięgnijcie po audiobook. A później serial. Jeżeli nie chcecie czytać to chociaż spróbujcie głębiej patrzeć na to co dzieje się na ekranie. Ponieważ ta historia niesie ze sobą ważna i straszne przesłanie. Nie traktujcie tego jak rozrywkę, a bardziej lekcję. Nie ma tu nic rozrywkowego. 

Nie uwielbiajcie, nie "awwujcie", nie rozwódźcie się nad urodą bohaterów. Proszę Was, przeżyjcie to, a zobaczycie jaka to wyjątkowa opowieść. 

Wysłuchajcie Hannah a może usłyszycie coś bardzo ważnego.


I jeżeli znacie kogoś, kto może mieć jakieś problemy, ale sam nie woła o pomoc spróbujcie i tak jej udzielić. Niektórzy wołają o pomoc ale boją się to zrobić na głos. Może warto posłuchać. Jeżeli sami czujecie się źle, potrzebujecie pomocy nie bójcie się o nią prosić. Wiem, że nie jest to łatwe i wiem, że nie wszyscy są gotowi wysłuchać, ale są tez odpowiednie instytucje, które gotowe są wam pomóc. Pamiętajcie, nie jesteśmy sami i  wszyscy jesteśmy ważni i potrzebni!


116 111 - telefon zaufania dla dzieci i młodzieży (www.116111.pl)
116 123 - telefon zaufania dla dorosłych
800 12 12 12 - bezpłatny telefon zaufania dla dzieci i młodzieży Rzecznika Praw Dziecka
22 668 70 00 , 801 12 00 02 -Niebieska Linia- wsparcie dla świadków i ofiar przemocy
www.stopdepresji.pl strona dla osób chorych na depresję i ich rodzin
przyjaciele.org- internetowe forum wsparcia "Razem przeciwko samobójstwom"

Mam nadzieję, że nikt z Was nigdy nie będzie musiał z nich korzystać. 

Komentarze

  1. Książkę czytałam już jakiś czas temu i bardzo mi się podobała, pozostawiła bo sobie niesamowite, silne wrażenie. Z serialem jestem w połowie i póki co technicznie podoba mi się bardzo, pod względem treści - wypowiem się, kiedy już skończę. Tak czy inaczej, nawet jeśli okaże się płytki, myślę że dobrze, że powstał - może zwróci uwagę na książkę, a może (co byłoby najlepsze) na sam problem samobójstw wśród młodzieży.

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o serialu, ale nie wiedziałam, że jest na podstawie książki! Muszę chyba nadrobić lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Koleżanka pieje nad nim z zachwytu, miło było poczytać trochę krytyki. Mam serial w planach, ale jednak pierw chcę przeczytać książkę i myślę, że to idealna kolejność.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książkę czytałam, jest bardzo interesująca, ale nie zachwycająca. Jeśli chodzi o serial, zaczęłam 1 odc, a następnie go przerwałam. Gdy chciałam go dokończyć, nie mogłam, przez ogólny hype na tę produkcję. Może obejrzę ją, gdy minie ta fala zachwytu... :) Pozdrawiam!
    Osobliwe Delirium

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się, książka jest naprawdę wstrząsająca i dzięki temu właśnie cudowna. Daje do myślenia i nakazuje zastanowić się nad słowami, które wypowiadamy w kierunku innych. Nie zgadzam się jednak z twoją opinią o serialu. Zgoda, różni się od książki, jednak nie postrzegam tego jako coś złego. Co prawda Hannah jest tam trochę zrzucona na boczny tor, ale ekranizacja nadal ma przekaz. Oczywistym jest, że pierwowzór zawsze będzie lepszy, jednak serial też ma swoją wartość i bardzo mi się podoba. Zgadzam się jednak z tym, o czym piszesz pod koniec - że ludzie przesadzają i niewłaściwie to wszystko odbierają. Też mnie to boli i nieraz mam ochotę wykrzyczeć im w twarz, że gryzą to od złej strony i ta ekranizacja nie jest o tym, o czym myślą, że jest.
    Pozdrawiam cieplutko, Książkowy zakątek

    OdpowiedzUsuń
  6. Kama, świetnie opisujesz swoje przemyślenia i faktycznie książka była jedną z tych, które uwierają i czyta się je niewygodnie, choć z pewnością warto po nie sięgnąć. Czytaliśmy jednak sporo recenzji tego tytułu i wielki, wielki plus za podanie kilku istotnych numerów telefonów. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz