poniedziałek, 10 czerwca 2019

"Czarnobyl" - serial o którym mówią wszyscy tylko czy na to zasłużył?


O serialu Czarnobyl napisano i powiedziano już chyba wszystko, więc logiczne, że i ja postanowiłam się wypowiedzieć. Mam też wrażenie, że wszyscy serial już widzieli, więc dzisiejszy tekst traktujcie nie jako zachęcenia a głównie moją opinię. Bo przyznam szczerze od kilu dni nie potrafię myśleć o niczym innym. 

Tematem katastrofy w Czarnobylu interesowałam się już od bardzo dawna, widziałam wiele dokumentów, jeden okropny horror i czytałam kilka tekstów, jednak jeszcze nigdy nie widziałam czegoś takiego jak serial HBO. Jest to pierwsza produkcja, która tak mocno mną poruszyła i chyba pierwsza, która w pełni uzmysłowiła mi prawdziwą tragedię tego wydarzenia – aspekt ludzki. 

Gdy w kwietniu 1986 roku doszło do wybuchu reaktora nr. 4 w czarnobylskiej elektrowni atomowej mnie jeszcze nie było na świecie. Moi rodzice mieli po 23 lata i wspominają, że owszem zostali poinformowani o jakimś problemie z elektrownią ale władze wszystko bardzo uspokajały, a ludzie nie zdawali sobie sprawy z powagi wydarzenia. Dziś wiemy, że waga tego zdarzenia była znacznie większa, a to co się tam wydarzyło realnie zmieniło świat. 

I właśnie ta nasza wiedza sprawia, że pierwszy odcinek Czarnobyla ogląda się w takim napięciu jak najlepszy horror czy thriller. Jest to jeszcze bardziej przerażające gdy uświadamiasz sobie, że to nie wymysł scenarzysty. Siedzisz przed ekranem, widzisz nieudolność działań, widzisz strażaków gaszących ziejący reaktor myśląc, że to zwykły pożar, władze, które od początku tuszują i umniejszają powagę sytuacji. Widzisz to wszystko i chce ci się krzyczeć. Widzisz to i wiesz, że wybuch to dopiero początek. 


Pod względem fabularnym oczywiście większość z nas wie co się stanie, twórcy serialu jednak udowodnili, że serial, którego zakończenie znasz może być bardziej poruszający niż serial którego napięcie budowano przez 8 sezonów (o tym jednak wolę zapomnieć). Mówi się, że najlepsze scenariusze pisze życie, te najstraszniejsze też. Twórcy serialu posłuchali Hitchcocka i zaczęli od wielkiego bum, a później napięcie rosło tak, że rzadko nam odpuszczano. Jednym z czynników, które mogą o tym decydować jest brak jednego głównego bohatera na którym skupiłaby się akcja. Przynajmniej w pierwszym odcinku mamy do czynienia z wieloma osobami, z których perspektywy katastrofa jest przedstawiona i dzięki temu nie tylko dowiadujemy się co się stało z wielu perspektyw, ale też przejmujemy się losem każdego z nich. 


Jeżeli już mówię o bohaterach, nie mogę nie wspomnieć o aktorach. Wszyscy, absolutnie wszyscy wypadli znakomicie. Oczywiście po Jaredzie Harrisie i Stellanie Skarskardzie mogłam spodziewać się tylko tego co najlepsze a i tak byłam mile zaskoczona. Mieli kapitalną chemię, ich duet był takim dobrym dodatkiem do samonakręcającej się fabuły. 


Jednak nawet kiedy nie pojawiali się na ekranie inni aktorzy stawali na wysokości zadania. To była historia wszystkich ludzi, prawdziwych ludzi a nie jednostek. Każda z postaci porusza. Bardzo cieszę się również, że HBO nie zatrudniło wielkich gwiazd Hollywoodu, które swoimi pięknymi twarzami i białymi zębami nie pasowałyby do Ukrainy lat 80. 


Jednak najbardziej w serialu podobała mi się jego kwestia techniczna. Pod tym względem jest doskonały. Niesamowite zdjęcia. Niektóre ujęcia to czyste arcydzieło. Scenografia i kostiumy tak realistyczne jak to możliwe. I muzyka. W całym serialu mamy do czynienia w zasadzie z jednym motywem dźwiękowym, który naśladuje trochę dźwięk dozymetrów do odczytu promieniowania. I jest to dźwięk tak przejmujący, że po 5 odcinkach na stałe wryje się wam w pamięć. 

Naprawdę o tym serialu powiedziano już wszystko. O ile nie zawsze lubię to co popularne, tak tu, każde dobre słowo, każdy zachwyt jest uzasadniony. Ten serial to najlepiej spędzone przeze mnie 5 godzin przed ekranem w tym roku. Przez cały czas utrzymuje bardzo wysoki poziom (jedyny mały minusik to może kilka trochę za bardzo górnolotnych przemów), poziom do którego teraz będą aspirować inni. Jeśli ktoś myślał, że po Grze o tron HBO się skończyło, musi się przyznać do błędu. 

Serial niesie ze sobą jeszcze jedną ważną rzecz. Uświadamia nam ogrom tragedii ludzkiej, o której się mówi, owszem, ale bardzo często skupia się jednak na samej katastrofie. W wyniku wybuchu reaktora zginęły dziesiątki ludzi, a teraz wszyscy będą pamiętać o pierwszych inżynierach, którzy pracowali w centrum wydarzeń, o strażakach, którzy tego dnia po prostu pojechali do pracy, a nie dożyli kolejnego tygodnia, o górnikach, którzy również wykonując swoja pracę, nie wiedząc jak bardzo się narażali, pracowali przy reaktorze. Lekarze i pielęgniarki, którzy jako pierwsi ratowali poszkodowanych, a potem sami się nimi stali. Niesamowicie odważni nurkowie, którzy szli na śmierć, wchodząc w samo centrum skażenia. Naukowcy którzy próbowali zaradzić skutkom katastrofy i wszyscy robotnicy, policjanci, żołnierze i cywile którzy w tym pomagali. I w końcu wszyscy mieszkańcy Czarnobyla,Prypeci i całej „strefy wykluczenia”,którzy musieli opuścić swoje domy, a którzy zostali poddani strasznemu promieniowaniu i którzy dużo wcześniej powinni dowiedzieć się co się stało, jednak ówczesna władza na to nie pozwoliła. 

Czarnobyl to historia strasznej katastrofy, o której nigdy nie dowiemy się wszystkiego. To też obraz ówczesnego świata- świata w którym władza miała kontrolę absolutną. Czas zakłamania, niedomówień, kłamstw i bezsilności jednostki. 

Chociaż mam świadomość, że to nie wszystko co wiemy o Czarnobylu, ani nie jest to dokument i wiem, że nigdy nie poznamy całej prawdy to bez wątpienia na tę historię nigdy nie spojrzę tak samo.

Jeżeli w tym roku macie obejrzeć jeden serial, niech będzie to ten.


1 komentarz:

  1. Wszyscy wokół pytają mnie, kiedy w końcu to obejrzę. A biorąc pod uwagę pozytywne recenzje - będę musiała to zrobić. Jednak póki co nadrabiam i kończę rozpoczęte już przeze mnie produkcje. Stawiam jednak, że w lipcu wezmę się za "Czarnobyl".

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia