BookNerd Challenge: Matthew Quick x2


Po raz pierwszy zetknęłam się z Matthew Quickiem na początku roku gdy czytałam Poradnik pozytywnego myślenia. Na dwie kolejne trafiłam na Targach Książki i zachwyciły mnie okładki, które są po prostu piękne, a jako esteta oceniam książki po okładce. Jednak obie te pozycje to znacznie więcej. Matthew Quick wyrasta na mojego mistrza żonglowania emocjami. Każdy z jego bohaterów zmaga się z poważnymi problemami, jednak Quick radzi jak myśleć pozytywnie. W jego książkach można wyczuć promyki nadziei, bo chociaż opisywane historie można zaliczyć do tych beznadziejnych, nie możemy zapomnieć, że nadzieja umiera ostatnia. 

Literatura young-adult króluje na półkach księgarni. Może to seksistowskie co powiem, ale każda książka jaką czytałam napisaną przez kobietę nie dostarczyła mi tak cennych przeżyć jak te kilka książek napisanych m.in przez Johna Greena czy Matthew Quicka. Autorki książek dla młodzieży zbyt fantazjują, chcą na siłę stworzyć silne bohaterki, które na kilku stronach przeżywają coś niewyobrażalnego i fantastycznego. Przystojni rycerze na białych koniach, walka ze złem i przemiana bohaterka od szaraka do herosa. Te same utarte schematy, miliony czytelników, tak dużo naciąganych wartości.
Jak chcecie czegoś więcej, czegoś obdartego z patetyzmu, czegoś skonstruowanego inteligentnie i przemyślanie sięgajcie po męskich autorów. Nie chcę powiedzieć, że kobiety nie potrafią pisać, ale osobiście jestem na takim etapie życia, że mniej fantazji, a więcej prawdy ujmuje mnie jako czytelnika.



Prawie jak gwiazda rocka to książka dla nieco młodszych, ale myślę, że jednak dorosłych czytelników, chociaż chyba każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Opowiada o losach przebojowej Amber Appleton, która w bardzo ponurej rzeczywistości doszukuje się promyków słońca. Nazywana przez otoczenie Księżniczką Nadziei jest tym czym każdy chciałby chyba być.

Razem z matką i psem B3 mieszkają w Żółtku- szkolnym autobusie. Mimo dość tragicznej sytuacji w jakiej się znalazła nie traci optymizmu. Należy do Federacji Fantastycznych Fanatyków Franksa i ma najwspanialszych chłopaków pod słońcem. Po szkole uczy angielskiego Chrystusowe Diwy z Korei oraz wdaje się w potyczki słowne z Joan Sędziwą podczas środowych odwiedzin w Domu Starców.

Amber jest prawie jak gwiazda rocka. Jest jej wszędzie pełno, potrafi postawić na swoim, mówi to co myśli, robi co chce i wszyscy ją kochają. Bez kitu!

Książka Quicka z początku wydaje się kolejną, banalnie napisaną historyjka o nastolatce z problemami, jednak szybko owo złudzenie znika. Quick tak konstruuje książkę, że swoją lekkością zaskakuje. Nie nadużywa słów. Bez kitu! Nie stara się dopowiadać tego co czytelnik i tak czuje. Nie mydli nam oczu smętnymi opisami. Na tyle udało mu się wczuć w rolę nastolatki, że opisana historia nie wydaje się sztuczna, a wręcz jest nadspodziewanie realna.

Stojąc na przystanku w pochmurne listopadowe popołudnie, gdy ręce mi zamarzały, nogi dygotały , nie mogłam się od niej oderwać. Niejednokrotnie wybuchałam śmiechem zwracając na siebie uwagę. Quick zaraża optymizmem, ma całkiem dobre poczucie humoru i potrafi konstruować wartką akcję opartą na prostych założeniach.

Książka nie jest jednak tak słoneczna jak jej okładka, bez dramatyzmu i zwrotów akcji byłoby nudno. I tu również nie raz dostaniemy w twarz, ale czy nie jest tak, że po każdym dniu następuje następny w którym wszystko może wyglądać inaczej? Bez kitu! Naprawdę!

To książka o wierze w nadchodzące jutro, o przyjaźni, zaufaniu, nadziei gdy świat dookoła się sypie.

A na koniec zostawię was z haiku autorstwa Amber Księżniczki Nadziei Appleton

Pies nie zapomni
Ucałować cię przed snem
Nawet gdy cuchniesz







Wybacz mi Leonardzie jest tym rodzajem lektury, która niczym wiertło powoli przebija się przez warstwy naszej skóry i jak już dotrze do serca, rozrywa je na milion kawałków. 

Leonard Peacock właśnie skończył 18 lat i postanowił świętować swoje urodziny w sposób niezwykły. Z tej okazji przygotował prezenty dla przyjaciół, zgolił długie blond włosy i zapakował do plecaka pistolet... Leonard ma misternie ułożony plan, to jego największe dzieło, które ma pomóc mu w rozliczeniu się z życiem, problemami i ludźmi którzy go otaczają. 

Dla niego wszystko jest albo dobre albo złe. Widzi świat w czarno-białych barwach. Leonard ma dość udawania, dość grania pozorami. Chce to wszystko naprawić. Wystarczy pociągnąć za spust.

Quick bawi się emocjami, dawkuje nam wiadomości bardzo ostrożnie. Przez długi czas nie znamy motywów które kierują Leonardem, a gdy już się wszystkiego dowiadujemy, czujemy się jakby ktoś uderzył nas w brzuch. Piszą co problemach, o dylematach, Quick zawsze jednak zachowuje pewien optymizm, potrafi tak pisać o tragediach, że mimo bólu i buntu wiemy że wszystko ma swoją przyczynę.

Leonarda poznajemy poprzez jego czyny. To jakim jest, jakim był i jakim pragnie być. To książka dla każdego, który choć raz poczuł, że nie pasuje do otaczającego go świata, dla tych co czuli się choć raz niezrozumiali, niesłyszani. 

To za co cenię Quicka to sposób konstruowania opowieści. Tak jak pisałam wyżej, nie nadużywa on słów, potrafi opowiadać milcząc.  Umiejętnie konstruuje zdania, przekazując w nich bogatą i mądrą treść.

Okładka jest myląca, Wybacz mi Leonardzie nie jest delikatną pastelową opowieścią dla młodzieży. To ten rodzaj lektury, który w pewnym momencie ściska czytelnika ta mocno, że nie może się on oderwać od lektury.




Komentarze