sobota, 30 maja 2015

BookNerd Challenge: Geek Girl. Modelka z przypadku.

Jak zapewne zdążyliście zauważyć, książki Young Adult są jednym z moich ulubionych gatunków. Nie ma wielkiego znaczenia, czy to książki fantastyczne, czy bardziej obyczajowe, staram się przygarnąć wszystko. Posiadają one w sobie idealną dla mnie mieszankę dojrzałości i naiwności. Mam dopiero 23 lata (23 lata, jedenaście miesięcy i 30 dni, ale nadal mam 23 lata) i uważam, że na całkowicie poważną literaturę przyjdzie jeszcze czas, a teraz mogę bezkarnie czytać książki o starszych nastolatkach (a raczej młodych dorosłych) i ich większych i mniejszych problemach.


Geek Girl. Modelka z przypadku.


"/geek/
1. osoba towarzysko nieobyta i niemodna
2. osoba zafascynowana konkretnym tematem (zwykle związanym z nauką); obsesyjny entuzjasta jakiejś dziedziny
3. obraźliwe określenie na mola książkowego i kujona
4. osoba, która sprawdza znaczenie słowa geek w słowniku
5. Słowo geek pochodzi od słowa geck, oznaczającego głupca.

Nazywam się Harriet Manners i jestem geekiem."

Tymi słowami zaczyna się książka Holly Smale i już po tych kilku zdaniach wiedziałam, że to może być książka dla mnie. Nie, nie jestem geekiem i nie jestem też nerdem, nie w słownikowym znaczeniu. Jednak czuję ten klimat i chociaż nie posiadam wiedzy i pasji do jej pozyskiwania standardowego geeka, czuję że mogłabym się z nimi dogadać. I to właśnie ta kwestia zwróciła moją uwagę przy wyborze lektury.

Gdybyście się mieli zastanowić nad największym koszmarem szkolnym, jaki może spotkać nastolatka, to myślę, że "brak popularności" byłby wysoko. Możecie się wzbraniać i mówić, że nie zależy wam na opinii innych, ale nie oszukacie mnie. Każdy chce być lubiany i każdy będzie do tego dążył.

Harriet wie naprawdę sporo. Zna szczegóły chyba wszystkich możliwych światowych rewolucji, masę niepotrzebnych ciekawostek (faktów) na każdy dosłownie temat, dla rozrywki ogląda filmy dokumentalne i absolutnie nie zna się na modzie. Los chce, że przypadkiem zostaje zauważona przez człowieka z agencji modelek. Harriet wie wiele, a przede wszystkim wie, że jest nielubiana w szkole, o czym przypomina jej wielki napis GEEK na torbie, wie też, że kompletnie nie naddaje się na modelkę, ale czy mając piętnaście lat, nie powinno się zaryzykować i wykorzystać, może największą szansę na zmianę życia?

W tym roku udało mi się przeczytać już kilka książek o podobnej tematyce, a książka How to Date a Nerd Cassie Mae wydaje mi się tej najbliższa. Jednak na samej tematyce (bycia nerdem/geekiem) podobieństwa się kończą. Cassie Mae męczyła mnie swoją próbą podkreślenia nerdowstwa głównej bohaterki, poprzez przypadkowe wtrącenia nazw komiksów, gier czy superbohaterów. Było to nużące i irytujące, przez co fajny pomysł, stał się tanim chwytem. Przypadek Holly Smale to całkiem inna historia. 

Smale pisze niezwykle lekko, ma świetne poczucie humoru, a to w jaki sposób wprowadza geekowe wtręty Harriet, która bezustannie dzieli się swoją wiedzą, jest majstersztykiem. Operuje językiem z taką swobodą, że kształtowane przez nią obrazy, automatycznie zarysowują się w naszych głowach bez krzty wysiłku. Nie naciąga tych podawanych przez Harriet faktów by podkreślić jej odmienność, tak jak robiła to Mae, a wręcz przeciwnie, wszystkie te dodatkowe informacje są niezwykle naturalne. Chciałam też podkreślić dużą rolę polskiej tłumaczki, która potrafiła wykorzystać nasz język do granic możliwości, ponieważ książka pełna jest określeń, które mogły zostać nieumiejętnie niewykorzystane i spłycone i sprowadzone do wyliczanki powtórzeń, a ani przez chwilę nie żałowałam (jak się to już zdarzało), że sięgnęłam po polskie tłumaczenie.

Wszyscy bohaterowie książki są oryginalni, ciekawie zarysowani i posiadają swoje unikatowe cechy. Nawet przez moment nie przestałam lubić Harriet, a osobiście uważam, że stworzenie interesującej i nieirytującej bohaterki to wyczyn, zważywszy na całą masę pseudo heroin i dziewczyn z dziwnymi zaburzeniami osobowości. Harriet jest jeszcze uroczo naiwna, nawet jak na swoje piętnaście lat (i jedenaście miesięcy), ale możemy to zrzucić na jej geekostwo i brak przystosowania do życia w społeczeństwie. Jest zabawna, chociaż nie ma tego w zamiarze, jest intrygująca i naprawdę można ją szczerze lubić. Oczywiście dostajemy perspektywę romansu w postaci Nicka- młodego, przystojnego modela, jednak romans ten, dzięki Bogu, schodzi na drugi plan, co pozwala wypłynąć na wierzch innym postaciom. Wilbur-agent, jest majstersztykiem przerysowanego, ekstrawaganckiego pawia, który dużo mówi i jest go dużo. Jego zasób słów określających osoby, z którym się spotyka, jest wybitnie bogaty, a przy tym przyjemnie komiczny.

Książkę przeczytałam w mniej niż 24 godziny. Wielokrotnie wybuchałam szczerym śmiechem i wręcz nie mogłam się od niej oderwać. Gdy mam ponownie porównać tę książkę do innej, zbliżonej tematycznie, to podobną przyjemność czerpałam z lektury Duff (recenzja tu). 

Analizując literaturę YA, częstym określeniem które boję się, że zostanie źle użyte, jest "naiwność" i "przewidywalność". Każde z tych określeń, tutaj, oczywiście pasuje, bo nie wyobrażam sobie by było inaczej, lecz nabierają one pozytywny wydźwięk. Rzeczywiście, może książka się lepiej zaczyna niż kończy, ale jej styl i humor wiele rekompensują. Osoby, które oczekują, że taka literatura ich czymś zaskoczy same są naiwne. To nie rodzaj książek z wybuchami, zwrotami akcji i heroinami walczącymi w szczytnym celu. To, czego ja oczekuję, to lekkiej i przyjemnej lektury na wieczór, czegoś, co mnie oderwie na chwile od codzienności i wywoła uśmiech. Ta "naiwność" i "przewidywalność" w tym wypadku stanowią pewien urok. Geek Girl. Modelka z przypadku ma w sobie to coś i z pewnością sięgnę po kolejne części, jak tylko zostaną wydane w Polsce (z takim tłumaczeniem, myślę że warto poczekać).

Kwestia wyboru tej książki zależy od waszych własnych upodobań czytelniczych. Zależy czego szukacie i jakie książki zazwyczaj czytacie. Nie jest to coś co spodoba się każdemu. Jeżeli chcecie czegoś bardzo lekkiego, zabawnego i przede wszystkim nie przeszkadza wam temat piętnastoletniej dziewczyny, która zdobywa świat mody, a która jest miła i lekko naiwna, to może być lektura dla was.



2 komentarze:

  1. Ciekawa książka nie mniej jaki ma odbiór w środ czytelniów

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jest może najlepsze miejsce na takie zaproszenie, ale lepiej tu niż nigdzie:)
    Zapraszam do współudziału w wyzwaniu Celuj w zdanie:) Hasło na czerwiec : letnia przygoda:)
    http://tu-sie-czyta.blogspot.com/2015/05/celuj-w-zdanie-moj-debiut-wyzwaniowy.html
    A nuż Ci się spodoba i zostaniesz na dłużej:)

    OdpowiedzUsuń