sobota, 16 maja 2015

BookNerd Challenge x4

Uświadomiłam sobie jak bardzo zaniedbałam mój blog, dlatego bardzo staram się to nadrobić. Booknerd Challenge będzie pojawiał się w czwartki, ale wiem, że jeżeli nie opublikuję tej notki teraz, już tego nie zrobię, a chciałam wam polecić 4 pozycje z ostatniego miesiąca, które są warte czytania.



'All My Friends Are Superheroes' Andrew Kaufman


O tej książce słyszałam wiele dobrego, głównie z ust Carrie Hope Fletcher, na której rekomendacjach polegam i raczej się nie zawiodłam. Niestety, mimo, że ksiażka została wydana w 1999 roku nie doczekała się polskiej wersji. Wiadomo jak w naszym kraju drogie są wydania anglojęzyczne, więc nie spodziewałam się, że szybko ją dostanę w swoje ręce. Udało się (kocham przeceny)

Na świecie żyją superbohaterowie, the Ear, the Spooner, the Impossible Man. Bycie superbohaterem nie jest niczym niezwykłym, każdy ma jakąś moc. Oprócz Toma. Tom nawet poślubił superbohaterkę the Perfectionist.  W dniu ich ślubu the Perfectionist została zahipnotyzowana przez swojego byłego chłopaka (the Hypno) i od tego momentu Tom staje się dla niej niewidzialny. Nic czego by nie zrobił, nie jest w stanie sprawić by ona go znów zobaczyła. Po sześciu miesiącach prób the Perfectionist postanawia zacząć nowe życie, przeprowadzić się do Vancuver. Nie wie, że przez cały ten czas Tom był przy niej. 

All My Friends Are Superheroes to naprawdę bardzo prosta, krótka, ale niezwykle piękna i innowacyjna opowieść o miłości, o jej poszukiwaniu. To opowieść o niezwykłych ludziach i ich niezwykłych (a jednak tak zwyczajnych) mocach. To krótka, niezwykle wciągająca opowieść o charakterach, o ludziach. W świecie gdzie każdy jest niezwykły, ta niezwykłość staje się codziennością, a zwyczajność staje się cechą pożądaną

Kaufman lawiruje na płaszczyźnie różnych emocji, prostym językiem przekazuje ważne i dosadne kwestie. Tworzy prawdę w przestrzeni fantastyki. To książka, która wymusza w nas poszukiwanie cząstek swojej niezwykłości, cech które sprawiłyby, że stalibyśmy sie superbohaterami. 

Wspaniała i łamiąca serce, zabawna i smutna jednocześnie, podnosząca na duchu i zmuszająca do myślenia. 120 stron przyjemności i niesamowitego uczucia, które ciężko jest opisać. Cudowna, dziwaczna, genialna. 

Cytując z okładki: "Kup ją, pożycz, ukradnij ale miej pewność, że ją przeczytałeś"

Jedna z najlepszych opowieści o miłości jaką czytałam, popieści, która dotrze do czytelnika bez względu na wiek czy płeć. Opowieści prostej a głębokiej.

Kaufman stworzył swoisty i piękny hołd miłości. Dziękuję. 


"Niezbędnik obserwatorów gwiazd" Matthew Quick


Tego, że książki Matthew Quicka lubię, chyba nie muszę przypominać (pisałam o tym wielokrotnie m.in. tu). Jest to jeden z moich ulubionych autorów literatury young adult i z niecierpliwością czekałam, aż znajdę czas na ostatnią jego, wydaną w Polsce, książkę, której jeszcze nie czytałam. 

Poradnik obserwatorów gwiazd ponownie sięga po trudne tematy. Tym razem autor przenosi nas do Bellmont, do dzielnicy, w której obok siebie mieszkają przedstawiciele czarnych gangów i irlandzkich imigrantów. Nie jest to wymarzone miejsce do dorastania a z pewnością do snucia marzeń o przyszłości. Albo zostaniesz tu i staniesz się członkiem przestępczej społeczności, albo wyjedziesz i już nigdy nie wrócisz. Finley i Erin marzą o ucieczce, razem patrząc w gwiazdy planują przyszłość. Ich życie to koszykówka i to dzięki niej czują się choć trochę wolni. Finley jest cichy, nie chce nikomu zawadzać, nie wyróżnia się... do czasu kiedy trener prosi by zaopiekował się nowym kolegą.

Quick w swoich książkach zawsze, nawet gdy sytuacja jest beznadziejna, potrafi wszczepić iskrę optymizmu, która daje nadzieję na przyszłość. Jego książki czyta się szybko i sprawiają przyjemność. Oczywiście nie może obyć się bez dramatyzmu, zwrotów akcji, które trudno jest zaakceptować.

Poradnik obserwatorów gwiazd pełen jest uczuć dojrzałych. Bohaterowie Quicka nigdy do końca nie są dziećmi. Tu mamy bohaterów, którzy musieli dorastać szybko, których życie nie jest usłane różami. Od początku wiemy, że historia Finley'a nie jest jasna, że coś się wydarzyło, coś co spowodowało, że jest tak cichy i zamknięty w sobie, coś co spowodowało, że chce tylko grac w kosza i nic więcej. I od samego początku chcemy odkryć tę tajemnicę.

Książkę zamknęłam dopiero, gdy ją skończyłam, nie mogłam się oderwać. Nie jest to może moja ulubiona pozycja autora, jednak ponownie odkryłam dzięki niej coś nowego. 


'The DUFF: Designated Ugly Fat Friend' Kody Keplinger


Oczywiście na Duff trafiłam dzięki filmowi, o którym możecie poczytać tu. Generalnie nie lubię czytać ksiażek po obejrzeniu filmu, bo to nie wnosi niczego nowego do tego, co już wiem. Książka Kody Keplinger to jednak całkiem inna historia. Film jest bardzo luźną adaptacją. Tylko oparty na książce stanowi odrębną historię. 

Pełna humoru historia Bianci to typ powieści, którą pochłania się za szybko, która bawi, która jest czystą przyjemnością. Jak mogliście przeczytać, w recenzji filmu byłam bardzo optymistyczna. Takie same emocje dostarczyłam mi książka. 

Zabawa jest przednia. Dobrze napisana, błyskotliwe dialogi, poczucie humoru, wiele zwrotów akcji. 

W przeciwieństwie do filmu, książka nie skupia się tak bardzo na byciu Duffem jak bardziej na osobie głównej bohaterki. Jest dużo, jest zaskakująco. To typ literatury dla młodzieży, ale tej starszej. Nie ma półsłówek, nie ma owijania w bawełnę. 

Musze przyznać, że Duff wskoczyło do czołówki moich ulubionych powieści young adult. Z pewnością jeszcze do niej wrócę.




"Na końcu tęczy"/ "Love, Rosie" Cecelia Ahern


Książka Na końcu tęczy dużo lepiej znana jest teraz pod tytułem Love, Rosie, a okładka wygląda tak:



Film mnie zauroczył do tego stopnia, że musiałam przeczytać książkę. Miałam podobne odczucia po obejrzeniu Jednego dzień i wtedy moje przeczucie spowodowało odkrycie absolutnie fantastycznego Davida Nicholsa, dlatego tu postanowiłam zaryzykować. Niestety po pojawieniu się filmu, cena książki skoczyła tak do góry, że nie było mnie stać. Odkryłam na szczęście stare wydanie i mimo, że cierpię, bo okładka jest brzydka, treść pozostałą bez zmian.

Dla wszystkich tych, którzy nie wiedzą o czym jest mowa, krótkie wyjaśnienie. Rosie i Alex znają się od piątego roku życia, są najlepszymi przyjaciółmi, rozumieją się fantastycznie i nie wyobrażają sobie innego życia niż blisko siebie. Nie łączy ich żadne romantyczne uczucie (przynajmniej oni o niczym nie wiedzą), ale jak to już bywa w takich historiach, z czasem okazuje cię, że prawdziwa miłość jest bliżej niż może się wydawać.

Pozostawiając film z boku, przejdę do samej książki. Ku mojemu zaskoczeniu, podobnie jak w przypadku The Duff, mamy do czynienia z dwiema różnymi rzeczami. Tutaj książka i film mają ze sobą wprawdzie więcej wspólnego, ale obejrzenie jednego i przeczytanie drugiego w jakiejkolwiek kolejności niczego nie popsuje.

Po pierwsze Ahern zabawiła się ciekawym zabiegiem prowadzenia narracji tylko za pomocą wymienianej przez bohaterów korespondencji. Dzięki listom, mailom, rozmowom na czacie poznajemy bohaterów. Zabieg może być początkowo męczący, jednak szybko się do niego przyzwyczajamy. Jest to też ciekawa odmiana. Po drugie książką ma dłuży zakres czasowy. Losy bohaterów pokazana są na przestrzeni kilkudziesięciu lat i chociaż ta kwestia w pewnym momencie mnie zaczęła irytować, bo wszystko działo się za wolno, bo chciałam już, teraz, to końcówka jest urocza. Kilka razy byłam podirytowana, ale równie często się śmiałam, denerwowałam (w tym pozytywnym sensie). Wiem, że to nic nowego, że mieliśmy Harry'ego i Sally, Dextera i Emmę, ale teraz przyszedł czas na Alexa i Rosie, a ja znów zostałam pochłonięta i to że jest to tak bardzo 

cliché to mały i nieistotny szczegół. Bo komu to przeszkadza. 




Miłego czytania, zachęcam do dzielenia się opiniami.



3 komentarze:

  1. Książka Na końcu tęczy zapowiada się ciekawie - dopisuje do listy książek do przeczytania :) P

    http://www.skezjablog.eu/2015/05/rozdanie-z-bang-good.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytalam zadej z nich.
    http://agnesczytaipisze.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka love, rose i DUFF bardzo mnie zaciekawiły, aż musze je przeczytać

    http://wercia-alcia.blogspot.com/2015/06/wakacje-wercia.html

    OdpowiedzUsuń