piątek, 3 lipca 2015

Bookathon: czerwiec 2015

Nie ma nic gorszego, niż brak czasu na czytanie. Ostanie dwa tygodnie czerwca całkowicie poświęciłam na pisanie pracy magisterskiej i mimo, że jej nie ukończyłam jeszcze, poczułam taki przesyt, że marzyłam o weekendzie bez konieczności, nie tylko pisania, ale wręcz otwierania komputera. I chociaż na czytane zawsze znajdę czas, zamarzył mi się maraton- 2 dni ciągłego, niezakłóconego czytania. Tak więc zapraszam was na podsumowanie mojego pierwszego Bookathonu.



Udało mi się w 48h przeczytać 3,5 książki co uważam za świetny wynik. 3,5 ponieważ rozpoczęłam Bookathon od skończenia Wybranych C.J. Daugherty, której recenzje możecie przeczytać tu. Do poczytania o pozostałych trzech zapraszam już teraz.


"Anna i pocałunek w Paryżu" Stephanie Perkins


I chociaż okładka i tytuł kojarzą się z tanim romansidłem, Anna i pocałunek w Paryżu okazał się jedną z najfajniejszych książek o miłości jakie ostatnio czytałam.

Jest to historia młodej amerykanki Anny, którą ojciec wysyła do Amerykańskiej Szkoły w Paryżu. Większość z nas pewnie by się cieszyła z takiej możliwości, jednak dla Anny wiąże się to z porzuceniem przyjaciół i rodziny na rok, gdy jej życie w końcu zaczęło się układać po jej myśli.

I jak pewnie wszyscy szybko umiemy się domyślić, Anna w Paryżu poznaje przystojnego chłopaka z zabójczym brytyjskim akcentem i o najpiękniejszej twarzy jaką w życiu widziała, I nie trudno też zgadnąć, że od razu ulega jego urokowi. I jak przystało na typowy romans nie mogą być ze sobą bo on ma dziewczynę i kochają się w nim wszystkie dziewczyny w szkole, łącznie z nową przyjaciółką Anny. 

Mimo swojej przewidywalności książka jednak od początku ma w sobie to Coś. Po pierwsze sama Anna nie jest irytującą bohaterką, wokół której ma kręcić się świat. To co mnie urzekło to jej prawdziwość. Postępuje tak, jak pewnie postąpilibyśmy i my. Jest postacią bardzo realną, inteligentną i dającą się lubić. Wszystko w książce dzieje się tak jak powinno, a nawet jak przez chwilę coś jest zbyt oczywiste i słodkie, to i tak jest to przedstawione w taki sposób, że tylko uśmiechamy się szerzej. 

O Annie i pocałunku w Paryżu słyszałam wiele, wiele dobrego. Tak jakby cały booktube mówił tylko o tym. I rzeczywiście coś w tym jest. Książka Perkins to idealna lektura na gorące, letnie popołudnie. Paryż, młodzieńcza miłość i przystojny Brytyjczyk. Czego chcieć więcej.



"Inne zasady lata" Benjamin Alire Saenz


Ta książka zmieniła diametralnie moje patrzenie na literaturę. Może nie ogólnie, ale po jej przeczytaniu zaczęłam poważnie zastanawiać się jak oceniam to, co czytam i zrozumiałam, że jestem zbyt surowa.

Inne zasady lata to opowieść o Arystotelesie i Dantem, którzy poznają się pewnego letniego popołudnia gdy mają piętnaście lat. Oboje są typami samotników, ale od momentu spotkania zaczyna się rodzić między nimi więź i szybko stają się przyjaciółmi i odkrywają kim są naprawdę. 

W swojej prostocie książka Saenza przekazuje olbrzymią dawkę emocji ale i nauki. Pokazuje jak w świecie, który od dawna ma określone reguły, każde odbieganie od "normy" może być nieakceptowane. Ciekawe, że książkę czytałam wkrótce po tym jak w USA zalegalizowano małżeństwa  homoseksualne i to ciekawe, że mimo, że akcja książki dzieje się w końcu lat 80. świat nadal tkwi w jednym miejscu. 

Co fantastyczne w tej książce, to to, że nikt nie stara się nas uczyć tolerancji. Wszystko przychodzi tu w sposób naturalny. Arystoteles i Dante pokazują jak ważna jest przyjaźń i jak ważne jest posiadanie bliskich. Jest to opowieść o rodzinie, o przywiązaniu i akceptacji.

Jedna z moich ulubionych książek tego roku i pewnie okrzyknęłabym ją książką półrocza, gdyby nie to, że dwa dni temu skończyłam inną, lepszą, której recenzja pojawi się wkrótce.

Inne zasady lata to opowieść bez zbędnych metafor i filozofowania, bez pouczania i karcenia.  Książka, którą polecam wam z czystym sercem.



"Śniadanie u Tiffany'ego" Truman Capote


Film, który chyba zna każdy, a z pewnością każdy kojarzy Audrey Hepburn w czarnej sukience, wielkich okularach i perłowym naszyjniku. 

Śniadanie u Tiffany'ego to historia Holly, która jest ekskluzywną damą do towarzystwa i osobą nieprzeciętną, tajemniczą i intrygującą. I tak ja widzi narrator.

Postanowiłam sięgnąć po klasyk, który znam dość dobrze i porównać pierwowzór z filmem. Nie mam wiele do powiedzenia o samej książce, poza tym, zże czułam jakbym czytała scenariusz do dobrze mi znanego filmu. Wyreżyserowany w 1961 przez Blake'a Edwardsa jest doskonałą, wręcz idealna adaptacją. Lektura, która przeczytana po filmie, nie wniesie do niego absolutnie nic.

Są jednak tacy, którzy pewnie filmu nie widzieli. Sięgnijcie więc po książką, która liczy mniej niż 90 stron, a jest niezwykle przyjemną lekturą.

Brakowało mi klasyki, brakowało mi pewnej literackiej elegancji i stylu, którego teraz szukać ze świecą. Książka Capote ma to wszystko. Jest wyrafinowana i wysmakowana niczym świat jaki opisuje.





Jest lato i mimo, że nie wszyscy mają wakacje, to idealny czas na czytanie. Planuję jeszcze bliżej sierpnia zorganizować sobie podobną akcję. Zapraszam, może ktoś z Was będzie chciał się przyłączyć. Tymczasem wracam do ważniejszych zajęć, jak oglądanie Sherlocka po raz tysięczny. 

Trzymajcie się ciepło i noście czapki i używajcie kremów z filtrem!



2 komentarze:

  1. O! Czytałam "Annę i Pocałunek w Paryżu". Pochłonęłam tę książkę w jeden dzień- tak mnie wciągnęła. Kiedy przeczytałam opis z tyłu okładki, pomyślałam sobie "OMG! Co ja wypożyczyłam?", a tu taka niespodzianka! Na samym początku myślałam o niej jak ty- tanie, przeciętne romansidło.
    Będę tutaj zaglądała częściej :3

    http://mylittlebigreviews.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszam do wzięcia udziału w mini akcji ; Libster Blog Award- promowanie mniejszych blogów. Więcej szczegółów tutaj:
    https://glosblondie.wordpress.com/2015/07/07/libster-blog-award-wypromujmy-sie/ ;)

    OdpowiedzUsuń