poniedziałek, 13 marca 2017

BookNerd Rev: Miasto Cieni

Kiedyś miałam taką zasadę, że nie recenzowałam tu 2 i kolejnych tomów jakiś powieści. Nie widziałam sensu by mówić o drugiej ksiażce jeżeli ktoś nie przeczytał pierwszej. Zmieniłam zdanie gdy kilka razy opinia kogoś własnie o dalszych częściach popchnęła mnie do rozpoczęcia przygody z dana serią. Dziś więc recenzja drugiego tomu pewnej osobliwej serii, wolna od spoilerów ale mam nadzieję dająca światło na to cz w ogóle warto zaczynać.


Właściwie stoczyłam małą batalię z tym czy dodawać, czy nie opis tomu. Wszak mówi on o tym co przydarzyło się w tomie poprzednim, a co jak co, zaskoczenia z jakim tam mamy do czynienia raczej nie chciałabym wam odbierać. Może ktoś właśnie na tę recenzję trafi jako pierwszą, więc po prostu odsyłam was do mojej recenzji Osobliwego domu Pani Peregrine

To co ci którzy pierwszej części nie czytali wiedzieć powinni, to, że w drugim tomie nie zwalniam tempa. Jest to bardzo dobra kontynuacja, cudowne uzupełnienie. Książki są ze sobą spójne, wciągające i naprawdę oryginalne. Sposób w jaki Riggs łączy słowo z obrazem, poprzez te fantastyczne fotografie sprawia, że czytelnik doświadcza dodatkowych przeżyć, a dla wzrokowca, takiego jak ja, to dodatkowa frajda. Książka nie jest idealna, oczywiście żadna nie jest, ale walory estetyczne, to jak jest wydana, wiele rekompensuje. 

Jeżeli lubicie klimat Burtonowskich filmów to ta seria na pewno przypadnie wam do gustu. Nie bez przyczyny właśnie Burton został wybrany do jej zekranizowania.

Polecam serdecznie- warto!

UWAGA. Dalsza część może zawierać spoilery dla tych którzy nie czytali pierwszego tomu!!

Tom drugi zaczyna się dokładnie w momencie w którym zakończył się poprzedni, jednak klimat powieści jest już inny. O ile Osobliwy dom przez pierwszą połowę był tajemniczy, śmiem twierdzić mroczny, Miasto cieni to już taka fantastyczna fikcja... historyczna. Powieść dużo bardziej przypomina fantastykę młodzieżową niż thriller. Nie jest to jednak minus. Riggs na tyle oryginalnie prowadzi fabułę i sam pomysł był na tyle świeży, że nadal w pewien sposób odgradza się od kalkowania innych. 

Autor pozostaje jednak wierny pierwotnemu klimatowi powieści, nadal jest tajemniczo, może nie tak mrocznie, jednak ciągle wyczuwalna aura która była charakterystyczna dla powieści wiktorańskich. Oczywiście sprawę ułatwia osadzenie akcji w czasach II wojny światowej, jednak wprowadzając motywy osobliwości dzieci, tej dziwnej fantastyki, jeszcze to wszystko potęguje. U Riggsa podobnie jak u Burtona wyczuwalny jest ten gotycki podtekst  obu im wychodzi to fantastycznie.

Dlatego też niemal skakałam ze szczęścia, gdy dowiedziałam się że to Tim film zrealizuje. Zrobił to super, chociaż w filmie wiele pozmieniano, klimat był właściwy. Ci co film widzieli mogą obawiać się jednak, że kolejne tomy zostały im zaspoilerowane. Owszem film kilka rzeczy ujawnia, jednak wierzcie mi, że na tyle oszczędnie, że czytając Miasto cieni odkryjecie znacznie więcej a ja szczerze powiem o filmie podczas czytania zapominałam. 

Czegoś mi tu brakowało. Nie wiem jednak czego. Być może chciałabym by ciągle było tak tajemniczo i mrocznie jak w pierwszej połowie pierwszego tomu. Akcja trochę szybko mknie i czasami gubiłam się w tym kto jest kim i co potrafi. Trochę za mało eksploatacji postaci Jacoba. 
Sądzę jednak, że seria sama w sobie się broni i najlepiej ocenić ją już całościowo. Jak do tej pory jest ciekawie i czekam na więcej.

Miasto cieni to bardzo dobra kontynuacja wyjątkowej, intrygującej, oryginalnej i osobliwej powieści. To pełna przygód, dziwactw podróż, która wciąga i rozwija wyobraźnię. Takie książki po prostu się fantastycznie czyta, nie tylko ze względu na zajmującą fabułę ale również na samo opakowanie. Każdy kto kocha książki powinien docenić ten wyjątkowy pakunek. Naprawdę pozycja gotowa polecenia. Ponownie!





A za książkę dziękuję:





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz