wtorek, 16 maja 2017

BookNerd Rev: Cień i kość

Podobno fantastyka "dla młodzieży" jest nudna i przewidywalna i robiona na jedno kopyto. Widocznie ci co tak mówią za mało takiej literatury czytali.


Ravka, niegdyś potężna i dumna, jest dziś otoczona przez wrogów i rozdarta przez Fałdę Cienia: pasmo nieprzeniknionej ciemności, w której czają się przerażające potwory. Niespodziewanie pojawia się nadzieja: samotna, młodziutka uciekinierka jest kimś więcej, niż się wydaje… Alina Starkow nigdy w niczym nie była dobra. Kiedy jednak pułk, z którym podróżuje przez Fałdę, zostaje zaatakowany, a jej najlepszy przyjaciel Mal odnosi ciężkie rany, Alina musi coś zrobić. Odkrywa w sobie uśpioną moc, która ratuje Malowi życie – moc, która może też okazać się kluczem do wyzwolenia wyniszczonego przez wojnę kraju. Potęga ma jednak swoją cenę. Przemocą oderwana od wszystkiego, co jej znane, Alina trafia na dwór królewski, aby uczyć się na Griszę, członkinię władającej magią elity pod wodzą tajemniczego Darklinga. W tym pełnym przepychu świecie nic nie jest takie, jakim się wydaje. Podczas gdy światu grozi ciemność, a całe królestwo liczy na nieujarzmioną i nieprzewidywalną moc Aliny, dziewczyna będzie musiała się zmierzyć z sekretami Griszów i własnego serca.

Cień i kość nie było moim pierwszym spotkaniem z Leigh Bardugo i światem Griszów. Wcześniej czytałam serię Szóstka wron, która jest prequelem Trylogii Grisza. Tak pokochałam te książki, że z jeszcze większym entuzjazmem sięgnęłam po pierwotną serię. 

Najgorszą rzeczą jaką może zrobić pisarz to gdy pisze trylogię, która spokojnie mogłaby się skończyć po dwóch książkach. Jednak już czytając Szóstkę wron miałam wrażenie, że autorka zaledwie musnęła temat tego intrygującego świata, który stworzyła. Nie niczego tam nie brakowało. Po prostu tamten świat miał zbyt duży potencjał i czułam, że skoro tak jest to Tryogia Grisza musi być brakującym ogniwem. Możecie powiedzieć, że wystarczyło przeczytać ją jako pierwszą, ale pewien wam, że cieszę się z kolejności jaką obrałam. Cień i kość nie jest tak powalający jak Wrony, ale mimo to dostrzegam olbrzymi potencjał i wierzę, że to dopiero początek świetnej przygody. 
Właśnie tak powinny być według mnie budowane serie. Pierwsza część opera się na budowaniu świata i przykuciu uwagi czytelnika rosnącym napięciem, które zapewne rozwiązane będzie dopiero w ostatnim tomie.
Bardugo się to udało, nakreśliła świat, który odkrywamy razem z główną bohaterką a dodatkowo zarysowała drogę jaką będzie podążać akcja, chociaż jak odkryjecie w trakcie czytania - nic tu nie jest czarno-białe.

Świat Griszów jest bardzo intrygujący i złożony. Jest świetnym fundamentem pod to, by historię rozwijać w rożnych kierunkach. Czujesz to już w tym pierwszym tomie, a teraz wiemy, że autorka potrafi ten potencjał wykorzystywać. Griszowie są niczym studnia bez dna, a świat ten można rozciągać we wszystkich kierunkach. Bardzo to fajne zważywszy, że zaczęłam przywykać do kalkowanych światów bez głębszego dna. Oczywiście nie wszystko jest oryginalne i świeże, ale wydaje się, że to tylko te dodatkowe kwestie w których trudno o oryginalność jak bohaterowie, romans i intryga, a i mimo to nie czujesz jakbyś to już gdzieś czytał.

Głowna bohaterka Alina mogła stanowić najbardziej irytujący przykład modnego w literaturze tropu wybrańca "z dupy", który ma uratować świat, ale jednak mimo wszystkich przesłanek nim nie jest. Po pierwsze czytelnik od samego początku czuje, że Alina jest inna, po drugie całkiem przekonująco dowiadujemy się o jej mocy, po trzecie ona widzimy całkiem wiarygodny rozwój tej postaci. Dodatkowo naprawdę jej wierzymy. Gdy czytelnik nie lubi głównego bohatera, gdy zaczyna bardziej troszczyć się o postaci drugoplanowe to spory problem. Tymczasem tu najważniejsza była dla mnie właśnie Alina. Jest trochę naiwna, ale też w takim świecie się obracała. Gdy decydowali za nią inni.
To co dla mnie było istotne to że Aliny nie postrzega się w odniesieniu do żadnego faceta, tylko dla niej samej. Oczywiście pojawia się tam potencjalny romans, nawet ten nieszczęsny modny trójkąt jednak nie był on dla mnie tak istotny jak sama bohaterka czy fabuła.

Ciężko jest mi wypowiadać się nie czytając dwóch pozostałych części, mam jednak wrażenie, że od czasów Ciena i kości Bardugo bardzo się rozwinęła i dojrzała. Można to zauważyć w sposobie konstruowania postaci i ich relacji. Musze jednak przyznać, że i w tej książce mimo lekkiej schematyczności na końcu potrafi zaskoczyć czytelnika. Doprowadza do stanu, kiedy ciężko jest ufać temu co wydawało się oczywiste. Co jeszcze ciekawsze, gdy czytasz ostatnie zdanie nie wiesz czy to co obstawiasz za prawdopodobne nie zostanie znów obrócone o 180 stopni. 
Jest tu bowiem kilka postaci tak nieoczywistych koniec końców, że przestajesz nawet próbować je osądzać, bo zawsze może być to trzecie dno. Dla mnie największy plus ponieważ teraz wiem, że nie mogę nie skończyć tej serii i że jeszcze można mnie zaskoczyć. Plot twist to tutaj PLOT TWIST. Nagle chociaż czujesz, ze coś nadejdzie, wszystko zostaje tak wyłożone, że nie tylko ma sens, ale nawet tym mądrym co wszędzie węszą podstęp może lekko opaść szczęka. To się nazywa zwrot akcji - możecie robić notatki. 

Zdaję sobie sprawę, że nie jest to książka doskonała, ale wiem też czego Bardugo może dokonać. Cień i kość charakteryzuje olbrzymi potencjał, który jeszcze nie został nawet wystarczająco muśnięty. Jest to jedna z tych historii, która może stać się niezłym fantasy naszych czasów, a równocześnie trafić też do tych którzy nie są fanami gatunku. Ne mówię że to jest coś na miarę Władcy pierścieni. Nie oczekujcie niczego bardzo epickiego. Z drugiej strony czuję, że Bardugo muska te drzwi fantasy przez duże F. Wiem gdzie podąża jej styl, wiem do czego jest zdolna. I bardzo mnie to cieszy.

Ostatnio sporo mówi się o ekranizacjach powieści YA. Chociaż Trylogia Grisza jak i Szósta wron raczej wydaja mi się literaturą uniwersalną, to właśnie ją bym podsunęła producentom. Jest to niesamowicie obszerny materiał, który może być swobodnie wykorzystywany. Jest to historia która posiada chyba wszystko by osiągnąć sukces również na małym czy dużym ekranie.

Cień i kość to lektura dla każdego kto szuka oryginalnej historii z ciekawym światem przedstawionym i niejednoznacznymi bohaterami. Dla tych dla których nie wszystko musi być idealne i którzy po prostu lubią zanurzyć się w dobrej historii. Wreszcie, jest to historia która jest dopiero początkiem, i to bardzo dobrym, takim który zostanie z tobą i będzie zmuszał by sięgnąć po kolejny tom, a właśnie tak serie powinny działać.




Za możliwość przeczytania książki dziękuję:





4 komentarze:

  1. Brzmi nieźle, pomyślę o niej. Dawno już nie czytałam tego typu książek. Ostatnio tylko romanse albo młodzieżówki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tę trylogię kilka, dobrych lat temu, jednak pamiętam, że wtedy bardzo mi się podobała. Nadal mam do niej sentyment, mimo iż z czasem dostrzegam wady, które niegdyś przyćmiła ekscytacja. Nie do końca też rozumiem nagonkę na tę serię, jaka pojawiła się ostatnimi czasy. Książki z tej serii może nie są wybitne, jednak nie zasługują, aż na tak skrajne oceny.

    Pozdrawiam oraz życzę miłego dnia,
    Dziewczyna z książkami

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowna okładka i wspaniałe zdjęcie!!! Jeju muszę ją kupić i przeczytać.
    Obserwuję bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na początek Ci powiem, że ja lubię tę nudną i przewidywalną fantastykę dla młodzieży :) Mogę się poczuć sama trochę młodsza dzięki temu :)

    W tych fantastycznych światach żałuję jednej rzeczy. Ogromny potencjał świata pozwala często snuć wiele dodatkowych historii, które zasługują nad oddzielną serię, zamiast pozostania wątkiem pobocznym. Brakuje mi trochę w Autorach, którzy tworzą te nowe uniwersa, tego by zgłębili ten świat też z innych stron, pokazali zupełnie inne historie tam osadzone. To taka moja luźna refleksja, która w sumie odnosi się też do najwybitniejszych Autorów fantastyki. Fani tęsknią za tymi światami i marzy mi się, by Autorzy wciąż je rozwijali, z różnych stron, z różnymi wątkami :)

    Widzę, że ta trylogia ma ogromny potencjał i wiele plusów. To niesamowite, że Autorka potrafiła tak wciągnąć w ten swój świat, nie pokazując wszystkich kart od razu. Zapowiada to zarówno wyśmienitą ucztę dla czytelników, jak i gwarantuje dalszy rozwój Pisarki, bo widać nic nie pozostawia przypadkowi, a wszystko ma dokładnie przemyślane :)

    OdpowiedzUsuń