sobota, 21 marca 2015

BookNerd Challenge: Eleonora & Park

Czasami nastaje taki moment w naszym życiu, gdy przypominamy sobie gdzie obecnie się znajdujemy, co przeżyliśmy, jak ukształtowało się nasze życie. Uświadamiamy sobie, że przeżyliśmy całkiem sporo, że już nie mamy 16 lat, że jesteśmy stosunkowo dorośli, a nasze spojrzenie na świat uległo całkowitej zmianie, chociaż do tej pory wydawało nam się, że jesteśmy tacy sami jak 5 lat temu. 
Moment ten następuje pewnie coraz częściej. Coraz częściej łapiemy się na tym, że mimo iż wydaje nam się, że nadal mamy 16-18 lat od tak naprawdę od tamtego momentu minęło sporo czasu. Łapiemy się na tym, że nie łapiemy o czym myślą młodzi ludzie, że ich problemy wydają się błahe, mało znaczące, a oni sami denerwująco niedojrzali. 

Wydaje nam się, że jak byliśmy w tym wieku wszystko wyglądało inaczej, jednak prawda jest taka, że nie pamiętamy jak to było. Zapominamy, że nie mieliśmy wiedzy jaką mamy teraz, że nie mamy doświadczeń i bagażu przeżyć które teraz posiadamy. 
O tym przypomniała mi ta książka i to odkrycie było dla mnie na tyle zadziwiające, że od razu zabrałam się do pisania.

Eleonora & Park



Eleonora jest nowa w szkole i to nie jedyna rzecz która ją wyróżnia. Jej rude loki sprawiają, że wydaje się jeszcze większa niż jest w rzeczywistości, ubiera się dziwacznie, zachowuje się dziwacznie. Ciężko ją polubić, zwłaszcza, że wydaje się... taka dziwna.
Park jest po prostu Parkiem. Niby jest outsiderem, ale nie ma problemu w kontaktach z rówieśnikami. Trzyma się na uboczu, zna swoje miejsce. Uwielbia czytać komiksy i słuchać muzyki. Jego rodzice są zwyczajni, jego życie jest zwyczajne. Generalnie wszystko jest zwyczajne do momentu gdy Eleonora nie siada koło niego w szkolnym autobusie. Z Eleonorą przy boku nic nie będzie takie jak dawniej. 


Eleonora & Park to książka, która gdy ją skończyłam, spowodowała, że poczułam się... dziwnie.
Czytając ją przechodziłam przez różne fazy samozrozumienia, chociaż psychologicznie książka ta niczym się nie wyróżnia. Ani historia nie jest niezwykła, ani bohaterowie. Jednak ma w sobie coś co trafiło do mnie, co walnęło mnie mocno i konkretnie. I to, że nie wiem co to jest nie daje mi spokoju.

Ostatnio dzieliłam się z wami moimi odczuciami co do pisarstwa Greena i Quicka. Napisałam wtedy, że to świetne, że potrafią stworzyć postacie nastolatków które są tak dojrzałe. Czytając jednak Eleonorę & Parka uświadomiłam sobie, że jest jeszcze druga wersja świata nastolatków, która do mnie trafia.

Widzicie, czytając Eleonorę & Parka odkryłam, że nie pamiętałam tak na prawdę jak to jest myśleć jako szesnastolatek.  Denerwowałam się na Eleonorę, na jej słabą samoocenę. Wkurzała mnie naiwność i takie krążenie wokół siebie Parka i Eleonory. W momencie gdy Anita przypomniała mi (uwaga piszę to z pełną świadomością, że trafi to w internet i może być wykorzystane przeciwko mnie) że w ich wieku szalałyśmy na punkcie Edwarda i sagi Zmierzch, klapki opadły mi z oczu. Ta książka przypomniała mi "jak to jest być młodym i zakochanym w książce" cytując Johna Greena. 

Rainbow Rowell (pomijam fakt, że imię autorki jest kosmiczne i idealnie pasuje na tak ładną okładkę książki) pokazała miłość nastolatków naiwną, szczerą ale niedojrzałą, a jednocześnie prawdziwą. Pokazała jak dwoje młodych ludzi myśli, jak czuje i jak dochodzi do tego czego pragnie, jak żyć z drugim człowiekiem. Ocierając się o naiwność jednak jej uniknęła, bo książka ta naiwna jest tylko dla tych co całkowicie zatracili się w swojej dorosłości. 

Ci z was którzy posiadają w sobie jeszcze tę iskierkę młodzieńczości na pewno odnajdą ją na nowo.

Wczoraj nie mogąc się od niej oderwać zrozumiałam, że nie nie mogę się od niej oderwać, a po prostu nie chcę. To było takie dziwne uczucie, nie w stylu tego, które czuło się jak w ręce trafiał nam nowy tom Harry'ego Pottera i pochłanialiśmy go w kilka godzin. Tę historię po prostu chciało się poznawać. 

Tak naprawdę to jedna z najtrudniejszych recenzji jakie przyszło mi tu napisać. Z trudem obieram w słowa to co czuję. Trudno jest opisać to czego doświadczyłam. Nie są to jakieś głębokie przeżycia, tak naprawdę czuję się zagubiona we własnych myślach. Pisanie, że "nie jest to wybitna książka" jest bez sensu bo pisze to często, pisanie że czytając Quicka i Greena (jak już oceniamy książki w kategoriach) czułam więcej jest również nie na miejscu, bo czułam coś innego (i tak ich książki chyba bardziej są w moim stylu), ustawianie jej w rankingach nie odzwierciedla mojej oceny. 

Jest czymś po środku, czymś co dało mi sporo do myślenia, co spowodowało, ze zamieszczam recenzję inną niż pewni bym tego oczekiwała. Że daję wam do czytania coś co do końca pewnie recenzja nie jest. Może będę tego żałować jutro rano.... 

Ta książka po prostu jest i jestem za to niezmiernie wdzięczna. 


5 komentarzy:

  1. A mnie się nie podobała i to pod wieloma względami. Naiwność fabuły to już swoją drogą, bo tu na pewno duży wpływ miało to, że nie jestem już nastolatkiem (choć to znowu nie jest tak, że nie czytając nie nakładałam sobie specjalnych okularów, bo nakładałam). Najbardziej wkurzyło mnie to, że to kolejna książka, która miała potencjał, a go nie wykorzystała. Może autorka zrobiła to nieświadomie, ale osobiście uważam, że to co i jak przedstawiła jest krzywdzące dla czytelnika, szczególnie młodego. Jak dla mnie nie ma tu ważnej puenty, która znaleźć się w takiej historii powinna. Bo jak lubię książki dołujące, tak wkurwiają mnie ksiażki, która sprawiają, że czuję się źle. A po przeczytaniu tej, tak się właśnie poczułam. W imieniu nastolatek które będą to czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z drugiej strony, może nadinterpretuje :P

      Usuń
    2. i w tej kategorii to ja już sto razy bardziej wolę Greena :P

      Usuń
    3. To, że tobie Ana się ona nie podobała to było dla mnie oczywiste i szczerze- dziwię się, że w ogóle ja czytałaś. Jakoś od początku nie brałam pod uwagę, że mogłaby cię zainteresować. Totalnie nie twój klimat :)

      Usuń
    4. właśnie nieprawda: postać i historia samej Eleanor była czymś totalnie w moim klimacie. Tyle tylko że jak na mój gust ostatecznie za bardzo została zjebana :P a czytałam głównie dlatego, że potrzebowałam się odblokować czymś, co nie wymaga wielkich przemyśleń i czyta się szybko - ta ksiażka spełniała te warunki, a to że wy ją też czytacie było dodatkową zachętą :P

      Usuń