sobota, 28 stycznia 2017

BookNerd Rev: Milion cudownych listów

Są książki, które po prostu trzeba przeczytać!


Jest to książka o niezwykłym projekcie, który zrodził się na bólu, cierpieniu.. Choroba przerodziła się w coś wspaniałego. Z tragedii zrodziło się coś pięknego.

Gdy życie Jodi latem 2011 roku zmieniło się diametralnie, myślała, że to już koniec. Jej pełne wzlotów i upadków życie wreszcie zaczęło wyglądać tak jak chciała gdy ugryzienie komara okazało się tragiczne w skutkach. Zapalenie mózgu spowodowało, że na długie tygodnie trafiła do szpitala. Najpierw częściowy paraliż połowy ciała, później powolna nauka chodzenia i pisania. Jodi przeżyła wiele. Załamanie, depresja, trudne rozstania. I gdy sądziła, ze to już koniec wpadła na pomysł niezwykłego projektu, który odmienił jej życie. 

Tak mało czytam biografii, mało literatury faktu i gdy kończę książki takie jak ta zadaję sobie jedno pytane: DLACZEGO?

Ta książka w pewien sposób mnie odmieniła, dotarła do tych cząstek mnie, które raczej pozostają w ukryciu. Otworzyła oczy na rzeczy o których wiedziałam, ale ignorowałam.

Czytając o tym czego doświadczyła Jodi po raz kolejny przypomina nam, że tak naprawdę nie znamy dnia ani godziny, kiedy nasze życie może wywrócić się o 180 stopni. Pozorne coś niewinnego, może przekreślić nasze plany, ambicje. Po pierwsze podziwiam Jodi za to, że po tym wszystkim jest w stanie mówić o tym co się stało i tak szczerze przyznawać się do słabości i błędów. Czy to właśnie nie jest w naturze człowieka najtrudniejsze? Przyznać się, że nie jesteśmy doskonali? I mimo, że ona taka niedoskonała była, że jej życia, to zawsze potrafiła odnaleźć światełko w tunelu. Owszem czasem było ono dalej, czasem popadała w mrok, ale na koniec zawsze świeciło słońce.

I właśnie takie słońce potrafi zaświecić w nas czytelnikach.

To jak doszła do projektu "Miliona cudownych listów" to droga trudna, długa, ale efekt jest niesamowity. Po tygodniach walki z chorobą, gdy naprawdę stała już nad przepaścią, dała sobie jeszcze jedną szansę, uczyniła krok do tył i założyła stronę onemillionlovelyletters.com. Nie wiem czy wcześniej słyszeliście o tym projekcie, ale osobiście uważam, że jest to tak piękny a jednocześnie tak prosty pomysł, że powinni o nim wiedzieć wszyscy. Jodi wyszła z założenia, że czasami by komuś pomóc wystarczy kilka miłych i ciepłych słów. Postanowiła zmienić świat, list po liście przesyłając wszystkim którzy tego potrzebują "serdeczny uścisk w kopercie".

"Jeżeli Tobie albo komuś, kogo znasz, trzeba przypomnieć, jacy jesteście wspaniali, otrzymacie ode mnie list. Napiszę do każdego, kto potrzebuje otuchy, pocieszenia, albo po prostu znaku, że jest cudowny"

I tak oto przesłanie poszło w świat, a do Jodi zaczęły spływać i ciągle spływają wiadomości z całego świata. Od ludzi z różnymi problemami, którzy zapominają, że nie są sami na świecie, którzy potrzebują przypomnienia, że każdy z nas jest wyjątkowy i wspaniały i zasługuje na dobro. 
Każdy z nas miał w życiu chwile zwątpienia, każdy z nas potrzebował miłego słowa czy uśmiechu, ale czasami trudno jest o to poprosić swoich bliskich. Jodi dała nam szansę by podzielić się swoim problemem a w zamian dostać list, prawdziwy, odręcznie napisany list w kopercie ze znaczkiem. Coś co fizycznie możemy trzymać w rękach i coś co już zawsze będzie nasze, zawierający nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

Mimo, że sama nie napisałam nigdy do Jodi, to w jej ksiażce, w słowach skierowanych do innych odkryłam rady dla siebie, uścisk którego  ja potrzebowałam, nawet sobie z tego nie zdając sprawy. 
Jodi Ann Bickley dała nadzieję tysiącom ludzi jednocześnie pomagając sobie. Udowodniła, że dobro można czynić też małymi kroczkami  nie wymaga wielkich nakładów pieniędzy. Czasami wystarczy poświęcić trochę swojego czasu i można kogoś dosłownie uratować.

Przypomina mi się w tym momencie film Podaj dalej w reżyserii Mimi Leder z Haleyem Joelem Osmentem, gdzie mały chłopiec wpada na pomysł niezwykłego projektu podawania dalej pomocy. Gdy ty komuś uczynisz dobro nie bierz nic w zamian, niech tylko ta osoba pomoże dwóm innym i niech one uczynią to samo. W taki sposób dobro, chociaż w małych gestach może dotrzeć do milionów. 
Tak też czyni Jodi, bo dobro wraca. 

"Nie musisz codziennie przenosić gór - zacznij od małego kamyczka"

Słowa często proste, rady może i banalne, oczywiste są nam potrzebne często najbardziej. Jako przypomnienie, że wszyscy jesteśmy warci zbyt dużo by małe przeciwności zniszczyły nas i nasz świat. 

"Nie porównuj się do innych; skup się na tym, co możesz zrobić; bądź dla siebie dobry; pozwól sobie na odpoczynek i relaks; ciesz się drobiazgami"

Małe gesty, uśmiech mogą zmienić świat. Szczególnie teraz, gdy w okół nas dzieje się tyle zła, gdy nadal istnieje tyle nienawiści, warto pamiętać, że świat i my w raz z nim jesteśmy wspaniali jeżeli tylko w to uwierzymy.

"Celem życia nie jest przetrwanie, tylko właśnie życie."

Milion cudownych listów to niezwykły zapis genezy i początków tego projektu. Biografia niezwykłej dziewczyny, która pomagając sobie uczyniła wiele dobrego innym. Jest to też, chociaż może autorka nie zdawała sobie z tego sprawy spisując swoją historię, mocny uścisk dla każdego czytelnika. 
Pełna ciepła ale też dramatyzmu historia, która wzrusza ale i wywołuje uśmiech. Coś co na długo ze mną zostanie i do czego będę wracać za każdym razem, kiedy poczuję zwątpienie. Coś co przywraca wiarę w drugiego człowieka, ale przede wszystkim wiarę w swoją moc, a od tego każde czynienie dobra powinno się rozpocząć. 

"Wszyscy jesteśmy wyjątkowi. Wszyscy jesteśmy zdolni do niesamowitych rzeczy - każdy z nas może zmienć świat."

Jodi Ann Bickley zmienia świat. Ze swoim Milionem cudownych listów dokłada cegiełkę do uczynienia go lepszym. Sięgnijcie po jej wyjątkową książkę. Zaraźcie się nadzieją i sami zacznijcie zmieniać go zaczynając od uwierzenia w to jacy jesteście wyjątkowi!




2 komentarze:

  1. Zachwalasz widzę tą książkę, a ja jak do tej pory nie miałam okazji o nią sięgnąć. Chyba trzeba to naprawić

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam ją w bibliotece, ale jakoś nie przekonałam się, żeby ją kupić. Ale po Twojej recenzji będę się za nią rozglądać :)

    OdpowiedzUsuń