czwartek, 12 stycznia 2017

BookNerd Rev: W sercu światła [przedpremierowo]

2017 to będzie rok zakończonych serii (albo przynajmniej tych w których ruszę trochę bardziej do przodu). Na półce mam całkiem sporo 2, 3, 4 tomów które czekają na swoją kolej stanowczo zbyt długo. Czy jest lepszy sposób od rozpoczęcia spełniania tego postanowienia niż skończenie jednej serii już na początku roku?


Sofia wie, że w życiu może polegać tylko na sobie. Jej głównym celem stała się zemsta na korporacji LaRoux Industries, którą obwinia o śmierć ojca. Aby tego dokonać, nie cofnie się przed niczym. Gideon to błyskotliwy i niezwykle utalentowany haker. Sofia i Gideon nie ufają sobie nawzajem, ale wspólny cel zmusza ich do współpracy.

Losy tej dwójki splatają się z losami innych wrogów okrutnej korporacji. Lilac, Tarver, Jubilee oraz Flynn wciąż płacą wysoką cenę za wybory, których dokonali. Zanim na planecie Korynt dojdzie do finałowego starcia z wrogiem, sześcioro bohaterów będzie musiało rozprawić się z własną przeszłością.

 I tak oto dotarliśmy do końca tej przepięknej okładkowo serii.W sercu światła rzeczywiście to kropka nad "i", podsumowanie z mocnym punktem kulminacyjnym.

Pierwsza część była tajemnicza, druga zagęszczała atmosferę, ta jest na pewno najbardziej nasycona akcję, najbardziej przypominająca inne powieści dystopijno-scifi. Nie wiem czy to dobrze, ale w zestawieniu z pozostałymi bardzo dobrze się łączy i uzupełnia.

Zacznijmy jednak od bohaterów bo chyba z nimi miałam tu największy, ok chyba jedyny problem. O ile tak naprawdę, obiektywnie nie mam nic im do narzucenia, tak Sofia i  Gideon trochę za bardzo przypominają mi inne pary z literatury YA. Dwie poprzednie części trochę za bardzo mnie rozpieściły oryginalnością i świeżością, tak więc tu troszkę brakowało mi "tego czegoś". Nie do końca polubiłam Sofie, a Gideon bardzo irytował mnie gdy zwracał się do dziewczyny tą durną ksywką. Jednak tak naprawdę ten minus to chyba głównie moje czepianie się.
Autorki ponownie miały mniej czasu na rozwój postaci ponieważ akcja naprawdę się porządnie zagęszcza. Sofie i Gideon nie są samodzielnymi bohaterami jak ci z W ramionach gwiazd. Akcja nie jest poddana im jak w W spojrzeniu wroga. Sofie i Gideon dzielą scenę z Lilac  Trevorem, z Lee  Flynem, jednak to im pozwala się na przekazanie historii i to jest fajne.

To co w tej części mnie podobało się najbardziej, to to jak wszystko ma nagle sens. Jak całe to zamieszanie zostaje doprowadzane do tego jednego momentu kiedy normalnie w filmach rozgrywa się wielka bitwa, której koniec może być nieprzewidywalny.

Cokolwiek więcej napiszę może być spoilerem. Należy więc zamilknąć. Ale jest to też idealny moment by podsumować całą trylogię.

Seria W ramionach gwiazd to kosmiczna opowieść o miłości, przyjaźni, walce i wrogu który nie jest tak jednoznaczny jak nam się wydaje na początku. To trzy indywidualne powieści, które w miarę rozwoju akcji idealnie się uzupełniają. To sześć barwnych indywidualności, które najlepiej działają razem. Wreszcie to seria, która wciąga i ujmuje i w której myślę, każdy znajdzie coś dla siebie.

Sukcesu serii w mojej ocenie upatruję w pierwszej części, która całkowicie mnie zaskoczyła i urzekła. Kolejne są dopełnieniem obok którego nie można przejść obojętnie. Polecam, spróbujcie. mam nadzieję, że nie pożałujecie!

(za 3 tom)

dla całej serii


Premiera wkrótce, szykujcie kasiorkę!






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz