wtorek, 23 maja 2017

BookNerd Rev: "Szklany miecz" Victoria Aveyard

Ponieważ premiera 3 części Czerwonej królowej już jutro (24 maja) postanowiłam, że nadszedł czas uporania się z częścią drugą, bo tylko tak mogę przejść do kolejnej (oczywista oczywistość). Leżała na mojej półce wystarczająco długo, bo od lutego 2016 roku, ale to u mnie norma. Czy żałuję, że czekała tak długo? Cóż zapraszam do dalszej lektury...

(Podoba ci się zdjęcie? Zapraszam do obserwowania mojego Instagrama!)

Zanim jednak przejdę do drugiego tomu. Troszkę o pierwszym.

Powodem dla którego nie sięgnęłam od razu po drugą część była zwykła niepewność czy chcę tę serię kontynuować. Już dawno nie miałam tak mieszanych uczuć co do książki. Z jednej strony bardzo dobrze się ją czytało, z drugiej była tak mało oryginalna, że mogłam niemal wyliczać motywy i tytuły innych książek gdzie było coś podobnego, ale i tak ja wysoko oceniłam. Najlepiej jak po postu przeczytacie tę recenzję. Mam też dla was fragment Czerwonej królowej. Jeśli z jakiegoś powodu nie chcecie wiedzieć nic o tomie 2 to radze w tym momencie zakończyć czytanie, chociaż nie pojawią się tu żadne wielkie spoilery więc nie powinno wam to zniszczyć przyjemności z czytania.

Walka pomiędzy rosnącą w siłę armią rebeliantów a światem, w którym liczy się kolor krwi, przybiera na sile. Mare Barrow ma czerwoną krew, taką samą jak zwykli ludzie. Jednak jej zdolność kontrolowania błyskawic – nadprzyrodzona moc zarezerwowana dla Srebrnych – sprawia, że rządzący chcą wykorzystać dziewczynę jako broń.

Mare odkrywa, że nie jest jedyną Czerwoną, która posiada umiejętności charakterystyczne dla Srebrnych. Są też inni. Ścigana przez okrutnego króla Mavena wyrusza na wyprawę, aby zrekrutować Czerwono-Srebrnych do armii powstańców gotowych walczyć o wolność. Wielu z nich straci życie, a zdrada stanie się chlebem powszednim. Mare musi też zmierzyć się z mrokiem, który ogarnął jej duszę. Czy sama stanie się potworem, którego próbuje pokonać?

Akcja drugiego tomu rozpoczyna się od razu po tomie pierwszym. podobnie trochę do Kosogłosa bohaterka ucieka z olbrzymiego niebezpieczeństwa i od traumatycznych przeżyć, ale też od razu wrzucona jest w nowy wir wydarzeń. Bardzo dobrze, nie chce przez dziesięć stron czytać o tym co wydarzyło się w poprzedniej książce. Zmienia się też trochę dynamika. Nie marnujemy czasu na wyjaśnienia i wspomnienia, bohaterowie zaczynają od razu działać. Książka przybiera też trochę bardziej polityczny wymiar. W pierwszej części akcja opierała się przede wszystkim na Mare i jej odkrywaniu mocy, tu wiemy już z czym bohaterowie muszą się zmierzyć więc pojawia się więcej intrygi, planowania. Bohaterowie muszą obrać strony po których staną.

Aveyard idzie trochę w stronę klasycznej dystopijnej fantastyki gdzie trzon powieści opiera się na walce o władze i obalaniu dyktatury. Każdy fan takiego gatunku może czuć się zadowolony. Autorka łączy bardzo sprytnie swoją niezwykle ciekawą koncepcję świata z umiłowaną przez czytelników polityczną igraszką.

To co uważam za najmocniejszy punkt serii to właśnie sama koncepcja podziału społeczeństwa ze względu na krew. To kto jest lepszy albo gorszy zależy tylko od genetyki. Ok, w Niezgodnej był podobny zabieg, ale dla mnie obie serie mają tyle ze sobą wspólnego, że wyliczanie podobieństw pewnie zajęłoby m kilka godzin. Ten brak oryginalności już raz autorce zarzuciłam i nie chcę tego robić ponownie, szczególnie że ta część jest już dużo bardziej jej. Widać, że jej pomysł znacznie urósł i zarówno świat jak i bohaterowie są już oddzielnym produktem.
Właśnie, bohaterowie. Ponownie dostajemy wiele nowych postaci. Wiele z nich bardzo kolorowych. Nie wszystkich darzyłam sympatią, ale w miarę rozwoju fabuły polubiłam nawet Kilorna, którego szczerze nie znosiłam przez pierwszych kilka rozdziałów. Postacie drugoplanowe są bardzo dobre i nawet ci źli są fajnie zbudowani. 

Książka ponownie wciąga jak część pierwsza, ponieważ Aveyard ma talent chyba do pisania uzależniających powieści... nawet jeżeli czytelnik ma z nimi sporo problemów.

No waśnie, książka nie jest idealna. Naprawdę starałam się nie czepiać detali i je pominę, bo dla wielu z was mogą wydać się śmieszne i nie chce Wam psuć lektury. Chcę jednak być szczera sama ze sobą i na parę spraw muszę zwrócić uwagę.

Akcja książki rozkręca się prawidłowo. Wiecie, napięcie rośnie etc. Autorka ma jednak tendencję do zachwianego jego wzrostu. Momentami przynudza, wręcz panuje chaos. Generalnie zazwyczaj omijam przydługawe opisy wiec jakoś przebrnęłam, ale gdy już się porządnie skupiałam były momenty gdy musiałam coś czytać dwa razy bo brakowało mi logiki. Autorka bardzo wiele chce tu zmieścić, przez co niektóre sceny tracą swój potencjał np na rzecz rozmyślań Mare o tym jak jest samotna.

Największy jednak problem miałam z główna bohaterką. Szczerze, całym sercem nie lubię Mare. Jest rozkapryszoną, egoistyczną idiotką, która nie słucha innych, ma paranoicznie myśli, że wszyscy sa przeciwko niej i tylko i wyłącznie działa pod swoje dyktando. Robi z siebie największą ofiarę tego świata. To ona ma najgorzej, to ona wie najlepiej, to ona zwalczy zło na świecie. Prawda jest jednak taka, że nic nie wie o polityce, walce i ludziach. Jest irytująca do kwadratu. Może znacie mój stosunek do Tris z Niezgodnej, powiem wam że Mare zajęła jej miejsce. Nie mogę przytoczyć żadnego elementu tej postaci, który bym lubiła. Liczyłam chociaż na ciekawy romans, ale ona chemii nie ma nawet z ziemniakiem, i szczerze liczę na to, że wszyscy faceci się na nią wypną. 
Brak sympatii do głównej bohaterki mógłby przekreślać moja przygodę z tą lekturą gdyby nie to, że wszyscy inni bohaterowie wytykają Mare jej głupotę, złe zachowanie i wszystko to co mnie wkurzało. W sumie to kolejny powód dla którego nienawidzę Mare- niesłuchanie innych, działanie pochopnie. Ale liczę na to, że Mare znajdzie gdzieś resztki rozumu. Skoro autorka zauważa jej wady i ma świadomość o nich to jest nadzieja.

Nie chcę by zabrzmiało to tak jakby książka mi się nie podobała. Gdyby nie Mare dałabym jej mocne 4/5. Podoba mi się historia, podoba mi się aspekt polityczny. Czuję, że nie wszystkie karty zostały odkryte. To pierwsze książka Aveyard więc może się rozwija. Słyszałam, ze 3 cześć jest najlepsza i szczerze na to liczę. Czekam na jakiś niesztampowy zwrot akcji, coś co mnie tak zaskoczy, że wszystkie wady zbledną. Wiecie coś w rodzaju zakończenia serii Niezgodna- nie czytałam ostatniej części, wiem jednak jak się skończy i bardzo mi się to podoba. (proszę nie pisać nic na ten temat w komentarzach). Czuję że Aveyard stać na coś takiego, coś co może wywrócić wszystko do góry nogam. Coś co sprawi, że przewidywalna historia stanie się kompletnie nieprzewidywalna.

Szklany miecz to solidna kontynuacja, utrzymująca pozom całej serii. To lektura obowiązkowa dla fanów serii Niezgodna, walk politycznych przemieszanych z fantastyką, dystopijnych światów, władczych bohaterów. Najważniejsze byście jednak sami się o tym przekonali. Ja nie umiem jednoznacznie ani was zachęcić ani zniechęcić. To taki rodzaj książki, który trafia do czytelnika bardzo indywidualnie. Ile osób tyle opinii. Ja jednak cieszę się, ze dałam jej szansę, że mogę wysnuć własne wnioski. I oczywiście kontynuują czytanie, bo chce wiedzieć czy to co podejrzewam stanie się czy może jednak zostanę zaskoczona. Liczę na to drugie.

Każdego kto jedna nadal zastanawia się, czy sięgnąć po tom 2 zachęcam do przeczytania fragmentu Szklanego miecza. Czasami zapoznanie się z kawałkiem tekstu jest najlepszą rekomendacją. Niech mówi on za siebie.


Premiera 3 tomu
Królewska klatka
24 maja!

UWAGA!
Mam niespodziankę. Jeżeli ktoś chce kupić pierwsze dwie części to mam dla was kupon na -30%. Przyznajcie, że co jak co, ale ona ładnie się prezentują i fajnie byłoby mieć je w swojej kolekcji. Tak więc klikniecie tu a dostaniecie promocje z darmową dostawą! No i muszę przyznać, że te ksiazki mają bardzo przyjemny papier w dotyku... jeżeli ma to dla was znaczenie. Dla mnie ma!



I dla uczczenia premiery 3 tomu, zapraszam zainteresowanych na Facebooka oraz na InstaStory, gdzie będę starała się na bieżąco, bez spoilerów pisać jak mi się lektura Królewskiej klatki podoba. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz